Kursor

Harry Styles

niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 50

          Przepraszam, ze nie pojawił się wczoraj, ale szlag mnie jasny chciał trafic przez ten internet....ugh. Chcę tylko wam powiedziec, że jest to przedostatni rozdział. Nasza opowieśc z Harrym i Eleną powoli dobiega końca. Jednak jeżeli chcielibyście, abym dalej pisała to po prostu powiedzcie. Mam pomysł na nowego bloga i zastanawiam się, czy nie zacząc go pisac -  dla was <3 Także jeżeli chcilibyście dalej czytac moją twórczośc to proszę napiszcie. Chciałabym wiedziec czy warto :)                                    

                                                            Rozdział pięcdziesiąty
  • Harry?-zapytałam przewracając się na bok, aby lepiej widziec chłopaka
  • Tak?-uśmiechnął się i wyciągnął rękę w moją stronę po czym pogładził nią po moim policzku. Mogłam dzięki temu wyczuc strukturę wierzchu jego skóry. Była szorstka, ale dotyk był tak delikatny...
  • Dlaczego? Dlaczego to właśnie ja? Jest na tym świecie tyle różnych dziewczyn, które oddałoby wszystko, aby być na moim miejscu- poprawiam się i wyczekuję odpowiedzi. Szatyn zaczyna świdrowac mnie wzrokiem i uśmiecha się lekko
  • Kochanie. Jesteś jedyna. Nikt nie jest w stanie mi Ciebie zastąpic. To ty każdego ranka sprawiasz, że moje serce zaczyna szybciej bic, to ty sprawiasz, ze mam dla kogo życ i to właśnie z tobą chcę spędzic resztę życia. Z tobą Elena- słuchając tego co do mnie mówił, wpatrywałam się tylko w jego malinowe usta, a słowa jakie wypowiadał, delikatnie wlatywały do moich uszu, kojąc je. Powoli docierało do mnie to wszystko, a na mojej skórze pojawiły się dreszcze spowodowane wielkim natłokiem euforii. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedziec. Mówiąc szczerze nie myślałam racjonalnie. Wiedziała tylko jedno – on mnie kocha. Chłopak, który wisiał na mojej ścianie przyklejony plastrami, które i tak po paru dniach się odrywały...Pamiętam jak chodziłam do przyjaciółki, aby wziąc kolejne kółko taśmy i jak męczyłam się, aby widniał on dalej, abym każdego ranka mogła go podziwiac – moją platoniczną miłośc. A teraz?! Teraz ten człowiek leży ze mną w łóżku i bawi się moją dłonią, obracając swoimi palcami malutki, srebrny pierścionek z brylancikiem. Wszystko to przewinęło mi się w głowie w ciągu kilku sekund. Nie będąc w stanie odpowiednio dobrac słów, po prostu nachyliłam się i złączyłam nasze usta, chcąc przekazac tym wszystkie emocje i uczucia skierowane w chłopaka.
  • Kocham cię- powiedziałam odrywając się. Oparłam nasze czoła o siebie- Harry, musimy dzisiaj spotkac się z rodzicami....Musimy im powiedziec- zagryzłam wargę
  • Mmm nie rób tak słonko. Pobudzasz tym moje zmysły- poruszał brwiami, a moje ciało przerzucił na siebie przez co siedziałam na nim okrakiem a tułów był praktycznie sklejony z jego klatką. Jego dłonie znalazły się na moich pośladkach i lekko je ścisnął
  • Harry!! stuknęłam go pięścią
  • Nic na to nie poradzę, że tak na mnie działasz
  • Zboczuch
  • Dla ciebie zawsze- zaśmiałam się na jego komentarz
  • Ja tu próbuję rozmawiac na poważne tematy, a tobie tylko jedno w głowie ugh
  • Czyżbym cię rozpraszał?
  • Harry!!
  • Hmmm który to już raz słyszę moje imię wydobywające się z twoich ust- przejechał palcem po nich- bardzo lubię, gdy je wypowiadasz
  • Ugh z tobą nie da się normalnie porozmawiac
  • Dobra będę poważny- zaczął wpatrywac się we mnie przeszywającym wzrokiem, który pobudzał stado motylków w moim brzuchu
  • Oj kochany, długo tak nie wytrzymasz
  • Zakład?
  • Hmmm okey- nasze twarze dzieliły centymetry, a każde z nas było skupione na tym, aby nie wybuchnąc śmiechem. Szło mi całkiem nieźle, dopóki szatyn nie zaczął się seksownie oblizywac- Pomidor. Teraz moja kolej, więc usiadłam pewniej na jego biodrach i lekko przekręciłam biodrami. Widziałam jak walczył ze sobą i mówiąc szczerze bawiło mnie to
  • Ugh...pomidor- mgnieniu oka Styles kolejny raz nas przewrócił i teraz to on górował. Zaczął całowac mnie w szyję, lekko tocząc kółka językiem na niej. Wiedział czym to skutkuje. Przeniósł się na mój brzuch i rozpoczął kolejny raz swoją „rundę”. Całował mnie w okolicach pępka
  • Po....po.....-próbowałam nie wybuchnąc śmiechem- hahahaahahhahaaahahah- nie wytrzymałam i probowałam go zrzucic z siebie
  • Tak!!! Wygrałem!!!-krzyknął po czym jego dłonie zaczęły łaskotac mnie we wszystkich możliwych miejscach
  • Nieeeee Harry...znowu!!! Hahahah proszę
  • Buziak- wskazał na swój policzek. Nachyliłam się i zbliżyłam do nieskazitelnej cery, składając na niej miękki pocałunek. Korzystając z tego, że byłam w pozycji siedzącej, sięgnęłam obiema rękami za końce jego koszulki i zwinnym ruchem pozbyłam się jej z jego ciała- Co ty kombinujesz moja droga?- znów poruszył brwiami, na co ja tylko westchnęłam i przerzuciłam skradzioną rzecz przez głowę, przez co moje włosy stanęły dęba, elektryzując się. Gdy tylko wyjrzałam na powierzchnię i ujrzałam rozbawioną twarz, pokazałam język i zwinnym ruchem wygramoliłam się z łóżka. Podreptałam w stronę szafy i zaczęłam szperac w szufladach w poszukiwaniu jakieś w miarę normalnej rzeczy do ubrania- Powinnaś nosic częściej moje bluzki. Wręcz kocham, gdy je nakładasz i hmmm muszę przyznac, że twoja bielizna mnie dzisiaj intryguje- powiedział z chrypką i zmysłowością w głosie
  • Harry!- skarciłam go i starałam się bardziej naciągnąc bluzkę, ale niestety skończyło się tylko tym iż odzież powróciła do swojego dawnego wyglądu jak boomerang, na co chłopak się zaśmiał- Ty!- wskazałam palcem na niego- Dzwonisz do rodziców, a ja idę zrobic się na bóstwo
  • Ma się rozumiec chefie- zaśmialiśmy się oboje
  • No mam nadzięję, że Pan mnie nie zawiedzie
  • Postaram się przyszła Pani Styles- zarumieniłam z powodu wypowiedzianego tego zdania...pani Styles.....to takie inne. Udałam się w stronę łazienki i przed zamknięciem drzwi, wysłałam jeszcze tej burzy loków buziaka, na co ten udał, że go złapał i włożył głęboko do serca
    *****
  • Kochanie, tak się cieszę...-mama przytuliła się do mnie, rosząc swoimi łzami moją sukienkę- Moja córcia bierze ślub- była tak szczęśliwa. Zresztą jak reszta rodziny. Wszyscy świętowaliśmy i śmialiśmy się z tego jak się poznaliśmy. Nie potrafię sobie wyobrazic naszej przyłości to jest takie.......nieprawdopodobne, jak z jakiegoś filmu....takie magiczne
    *****
    Podążaliśmy z Harrym wybrukowanym chodnikiem, a nasze dłonie były wpasowane w siebie
  • Chodź, coś spróbujemy- zaproponował chłopak szczerząc się od ucha do ucha
  • Co masz na myśli?
  • Stań mi na palcach- ustawiłam się tyłem i weszłam na jego wielkie stopy. To było dosyć śmieszne jak bardzo się różnią wielkościowo. Szczerze mowiąc dośc ciężko było mi utrzymac równowagę, ale na szczęście Styles oplótł mnie w talii. Zaczął kreślic kołeczka wokół mojego pępka, opuszkiem palca, przez materiał- Gotowa?
  • Yes suir- zaczął podnosic nogi, a nasze ciała kołysały się w te i we w te. Czułam, że ciężko mu też utrzymac równowagę. Nie potrafiłam zdusic moich emocji i cały czas śmiałam się, aż mój brzuch zaczął mnie bolec
  • Przestań, ja tu próbuję wyjśc na prawdziwego mężczyznę
  • Oh Haroldzie, dla mnie jesteś real men- pocałowałam w kącik ust
  • Ugh dobra, poddaję się- gdy podeszliśmy pod drzwi, chłopak się zatrzymał- El, ja zostawię cię póki co. Chciałbym pójśc do chłopaków i powiedziec im o tym wszystkim
  • Oh no dobrze, w takim razie ja zadzwonię do dziewczyn- nasze usta zetknęły się na pożegnanie. Gdy tylko weszłam do środka, skierowałam się w stronę sypialni, uprzednio biorąc szklankę z koktailem truskawkowym. Leniwie weszłam do pomieszczenia, a moim oczom ukazał się wielki prezent z błyszczącą złotą kokardą. Podeszłam do pudełka i przeczytałam wiszącą na nim karteczkę
    „19:00 pod głównym wejściem” xoxo Harry
    Szybko sięgnęłam po wieczko i delikatnie otworzyłam podarunek. W środku znajdowała się bielusieńka, połyskująca sukienka z zakończeniami koronki. Szybko wyciągnęłam telefon i wstukałam numer przyjaciółki
    *****
  • Boże to naprawdę się dzieje! Moja mała El wychodzi za mąż!!! I to jeszcze w taki sposób. Jak ja ci zazdroszczę! Ta sukienka! To wszystko- dziewczyna wykrzyczała wszystko no jednym wdechu
  • Spokojnie bo mi się tu zapowietrzysz- uśmiechnęłam się- Kocham go!! Nie spodziewałam się, żę może zrobic coś takiego. Dzisiaj mam zostac Panią Styles!!!
  • Elena..-dziewczyna się popłakała ze szczęscią i mocno przytuliła- Chodź, musimy cię zrobic na bóstwo. Pociągnęła mnie za rękę w stronę łazienki
    *****
  • Wyglądasz.....wyglądasz ślicznie- skomplementowała mnie, wycierając kolejne łzy szczęścia. Obróciłam się kolejny raz w dużym lustrze i sama w to wszystko nie mogłam uwierzyc, w to co się właśnie dzieje....Ty razem to ja uroniłam łzę
  • Nie! Zniszczysz makijaż!
  • Oh kocham cię
  • Ja ciebie też. A teraz idź, bo twój książę z bajki czeka- posłałam jej ostatni uśmiech i podniosłam górę sukienki, aby się nie przewrócic. Nacisnęłam guzik windy i czekałam, aż kolejne światełka będą gasnąc, sygnalizując, że zbliżam się do parteru. Mówiąc szczerze zaczęłam się już trochę stresowac. A co, jeśli coś pójdzie nie tak?! Moje ręce zaczęły się pocic. Dobra Elena, weź się w garśc. 10,9,8,7,6,5,4,3,2....1 ufff Dam radę, dam – dla niego. Gdy usłyszałam znajomy dźwięk, przekroczyłam próg i zaczęłam kierowac się w stronę wyjścia
  • Panienka ze mną proszę- odezwał się mężczyzna w granatowym stroju. Posłuchałam go i szłam za nim, aż znalazłam się w czarnej limuzynie, której środek był nie do opisania, a wszędzie były porozsypywane płatki białych tulipanów, przez co ich zapach wpadał do moich nozdrzy. Chciałam zobaczyc, gdzie tak naprawdę zmierzamy, jednak samochód miał zasłonięte szyby, przez co uniemożliwiło mi to widoku
    *****
    Nie mogłam uwierzyc własnym oczom?! Czy ja śnię? Elena ocknij się. Nie, to jest prawdziwe! Moim oczom ukazała się plaża która była świecącymi małymi lampkami oświetlającymi drewnianą kwadratowa podłogę. Wszyscy goście siedzieli na białych krzesłach, ozdobionych tulipanami. Ale chwila moment!? Co tu robią goście? To musiało być ukartowane! Przecież niektórzy nie są w stanie zjawic się i ustawic urlopu w ciągu jednego dnia?! Harry!! Kocham go!! To wszystko dla mnie!! Kolejny raz zakręciła mi się łza wokół oka. Nagle nastała cisza, a szum głosów ludzi ustał. Wszystkie oczy zostały skierowane w moją stronę, przez co na moich policzkach znalazł się róż. Błądziłam wzrokiem, aby znaleźc tak naprawdę jedną osobę, osobę wartą mojego życia – Harr'ego. Nagle orkiestra znajdująca się w oddali zaczęła grac znaną już każdemu nutę, brzmiącą na każdym ślubie kościelnym. Stałam jak wryta, na wielkim, podłużnym czerwonym dywanie. Po obu moich stronach, znajdowali się najbliżsi. Poczułam jak ktoś chwyta mnie za roamię i uniosłam głowę ku górze – tata
  • Moja kochana córeczka...A teraz chodź- posłał mi ciepły uśmiech i zaczął prowadzic w stronę mini ołtarzyku. Rozglądałam się we wszystkie możliwe kierunki. Zobaczyłam mamę, babcię. Po prawej siedzieli chłopcy, a za nimi? Moje kochane przyjaciółki. Nie mogłam w to uwierzyc. Z przodu siedzieli rodzice Styles'a. Byli także ludzie, których twarze widziałam pierwszy raz na oczy. Wszyscy przyglądali mi się z uwagą. Jest! Widzę go! Stoi tam. W przepięknym czarnym garniturze. Jego włosy zaczesane są do tyłu i przytrzymane żelem. Jego szczęście na twarzy było nie do opisania. Boże, to się naprawdę dzieje
    *****
  • Kocham Cię!!!!- wykrzyczał- Słyszycie!!??? Kocham ją!!- kolejny raz powiedział to na głos. Nie potrafiłam się opanowac. Płakałam ze szczęścia i zawisłam na jego szyi, po czym chłopak obkręcił mnie wokół własnej osi
  • A teraz zapraszam młodą parę na pierwszy taniec!
  • Zatańczysz?- wysunął rękę w moją stronę
  • Ależ oczywiście- nasze dłonie zetknęły się za sobą, po czym Styles przeniósł je na swoją szyję, a sam oparł swoje na moich biodrach. Kołysaliśmy się do rytmu romantycznej piosenki. Patrzeliśmy się w swoje oczy. Nic nie istniało wokół nas. Byliśmy tylko my i nasze uczucia do siebie. Nasza miłośc i tylko to. Nie przeszkadzała mi cisza między nami, ważne dla mnie było to, że jesteśmy razem. Chłopak nachylił się nademną i kolejny raz tego dnia złączył nasze usta. Były takie miękkie....Cudowne uczucie
  • Na zawsze, wypowiedział pod koniec pocałunku
  • Na zawsze- wyszeptałam