Kursor

Harry Styles

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 44

No więc tutaj macie następny rozdział. Dodałam go tak późno ze względu na kompletny brak weny. Jednak mimo wszystko coś skleciłam. Chciałam podziękowac dwóm osobom, dzięki którym po części ten rozdział powstał. Jednej za te wspaniale sms'y, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy i następne pomysły i drugiej za bardzo cenną uwagę, którą wykorzystałam (na pewno zauważysz :P). Liczę na liczne komentarze z waszej strony, gdyż wiecie, że naprawdę dużo dla mnie one znaczą :*
                                                                                                         Love Mrs. Styles
Rozdział zawiera scenki ten no....wiecie jakie XD
                                            Rozdział czterdziesty czwarty
  • Wstawaj śpiochu!!!- to były pierwsze słowa jakie do mnie dotarły, gdy zostałam obudzona wielkimi wstrząsami na łóżku. Po otwarciu oczu, mogłam dostrzec skaczące jak oszalałe dziewczyny, które próbowały mnie obudzic. Ale nie można było po prostu powiedziec”El obudź się” i lekko szturchnąc? Ah nie, przepraszam – przebywam wśród ludzi niezdrowych umysłowo. No ale przyznam szczerze, że sama się do nich zaliczam, więc co tu dużo myślec. Zamknęłam szybko powieki, korzystając z faktu, że jeszcze nie zorientowały się iż oceniłam już całą sytuację. Poczułam, że któraś z nich zbliżyła się do mojej waży i była bardzo, bardzo blisko. Skorzystałam więc z okazji
  • Bu!!- krzyknęłam jej prosto w oczy, wytrzeszczając moje gały. Nawet nie spodziewałam się, że tak ją przestraszę. Dziewczyna, odchyliła się do tyłu i runęła na podłodze
  • Hhahah- wybuchnęłyśmy śmiechem z Jessicą
  • No i co tak rżycie!? Przez was mam poobijany tyłek
  • Oj nie czepiaj się, nie raz będzie- poruszałam znacząca brwiami, na co ta w odwecie rzuciła we mnie poduszką
  • Ała, a to za co?!
  • Za bycie zdemoralizowaną- pokazała mi język
  • To nie moja wina! To Harry sprowadził mnie na tą nikczemna drogę
  • Dobra, dobra oszczędź nam waszych podbojów łóżkowych- zarumieniłam się. Nagle drzwi z pokoju, niespodziewanie się uchyliły. A futrynie pojawiła się kartonowa Katy Perry. Na początku nasze miny wyglądały jak wielkie „O”, jednak po chwili zza ściany wyłoniła się głowa loczka
  • Bu!!!
  • Hahhaah- nasz śmiech było słychac na końcu ulicy, ale miałyśmy to gdzieś. Ku mojemu zdziwieniu, Nina nie uczestniczyła w nim i jej mina była cała naburmuszona
  • Ughh, następny co sobie wymyślił „Bu”, a potem można zajśc na zawał robiąc sobie przy tym siniaki. Możecie sobie podac rękę- wysunęła język, przez co jej kąciki drgnęły. Wiedziałam, że walczyła, aby nie wybuchnąc
  • O co chodzi piękna?- podszedł do mnie i cmoknął w czoło
  • Widzisz, po prostu Nina ma niedorozwinięta koordynację ciała
  • Nie prawda!- pchnęłam ją lekko palcem na co się lekko pochyliła
  • Widzisz?
  • Oh cicho już być
  • Boże, a tak w ogóle co cię naszło, żeby tu przyjśc? Przecież miałeś być z chłopakami.
  • Po pierwsze stęskniłem się. Po drugie kocham cię. Po trzecie stęskniłem się, po czwarte kocham cię
  • To już mówiłeś- pokazał mi swoje dołeczki
  • Nie zaszkodzi powtórzyc- wpił się w moje usta
  • Oooooo- dziewczyny wydały wspólnie dźwięk- Jacy wy słodcy
  • Dobra ja idę się przebrac- powedziała Jessica- Nin, ty chyba też coś masz do roboty, NIE?- zaakcentowała
  • Ah faktycznie- puściła nam oczko i obie wyszły
  • Nie masz stanika- szepnął w moje ucho, przypierając całe moje ciało do łóżka
  • Jestem w piżamie Harry- przewróciłam oczami- A co przeszkadza ci to?
  • Wręcz przeciwnie- zamruczał w moją szyję, powodując na niej gęsia skórkę
  • Ty też nie masz- zażartowałam
  • Zaraz mogę miec- zarwał się na równe nogi, po czym podszedł do mojej szafy i pospiesznie założył stanik- I jak wyglądam?
  • Ja wyglądam w tym znacznie lepiej- prychnęłam
  • Tyle to ja też mogę powiedziec- zarumieniłam się po jego komentarzu
  • Dobra, dobra. Ściągaj to- podeszłam do niego i objęłam go tak, aby sięgnąc do zapięcia
  • Mmmm...dopiero rano, a ty już się do mnie dobierasz- momentalnie od niego odskoczyłam i dałam kuksańca w ramię. No tak, to cały Styles. Nie obejdzie się bez żadnych TAKICH uwag. Wystarczy, że zostaniemy sami. To mnie trochę peszyło, ale staram się do tego przyzwyczaic. Po moim ruchu, chłopach szubko złapał mnie za nadgarstki i stanowczo obrócił tak, że moje plecy stykały się z jego torsem, a ręce miałam zręcznie skrzyżowane na wysokości klatki piersiowej
  • Kocham cię, wiesz?
  • Wiem, Styles i ogarnij się. Nie jesteśmy sami głup...- nie zdążyłam dokończył, ponieważ wpił się w moje usta. Smakowałam jego zaróżowionych ust. Chłopak musnął, moją wargę, prosząc o dostęp. Bez zastanowienia, dałam mu tą satysfakcję i już po chwili błądziliśmy sowimi językami przy podniebieniu. Loczek przeniósł swoje ręce na moje biodra, muskając przy tym kciukami mój odkryty brzuch. Moje nogi powoli odmawiały mi posłuszeństwa, więc wsparłam się jeszcze dłonią, która teraz spoczywała na jego głowie, miętosząc te piękne loczki. Palce szatyna błądziły po całym moim brzuchu, aż w końcu zaczynały wspinac się ku górze. Teraz to już wiedziałam do czego dąży. Z wielkim niechceniem, byłam zmuszona oderwac się o tych pełnych malinowych ust, przez co wydał się z nich jęk niezadowolenia- Czy mi się wydawało, czy miałeś nas zabrac na próbę?
  • Ughh, dobra, ale następnym razem już nie pójdzie ci tak łatwo i dokończymy to co zaczęliśmy- moje policzki pokrył róż, więc szybko rozwiązałam jego ręce, spoczywające na mojej talii i podeszłam do szafy, aby wybrac szybko jakieś ciuchy. Weszłam do łazienki, upewniając się, ze zamek jest zamknięty, bo jak się okazało moja mama już była dawno w pracy i dlatego zielonooki bez problemu wszedł do domu, ponieważ dała mu klucze. Po przebraniu się w TO wszyscy byliśmy już w drodze do studia. Jak się okazało, wszyscy już na nas czekali. Mówiąc wszyscy, miałam na myśli także Clo
  • No na reszcie- usłyszeliśmy Lou podchodzącego w naszą stronę- Dłużej się nie dało panie Romeo? Nie dośc, że zostawiłeś nas i pojechałeś do El przez co zostałem tylko ja Niall i Liam, to jeszcze się spóźniasz
  • Musiałem się z nią porządnie przywitac
  • Tak, tak, ja już znam te twoje „porządnie”
  • Lou- skarcił go
  • Zaraz, zaraz. Kto został?- zapytałam, bo nie mogłamw to wierzyc
  • No ja, Niall i Liam, bo Zayn'owi coś się przedłużyło o Clo- znacząco się na nich popatrzył, przez co obydwoje się zarumienili. Podbiegłam szybko do dziewczyny
  • Chyba musimy porozmawiac- uśmiechnęłam się do niej chytrze
  • Zdecydowanie. Ale cicho już!- zauważyłam, że reszta zabiera się juzpowoli za pracę, a wśród nich znalazl się Paul, menager i choreograf. Spostrzegłam także jak nina rozmawia z Niall'em i co chwila się śmieją. Korzystając z sytuacji, że chwilkę zostałyśmy same, zapytałam
  • Powiedz mi tylko szybko. Udało się?- wyszczerzyłam do niej japę
  • Ale o co ci chodzi?- udała niewinną
  • Ty mi tu nie świdruj tylko gadaj
  • Ughhh, musisz wszystko wiedziec, nie?- pokazałam rząd białych zębów- Dobra, tak
  • Aaaaaaa!!!
  • Cicho
  • Laski! Chodźcie!- zawołała nas Jessica i Nina
  • Musisz mi koniecznie potem wszystko powiedziec- puściłam jej oczko i ruszyłam w stronę mojego chłopaka
  • Cześc przystojniaku- powiedziałam podchodząc go od tyłu i ściskając jego tyłek. Dopiero teraz dotarło do mnie co zrobiłam! Boże, Styles, coś ty ze mną zrobił
  • Mmmm no proszę, jak się rozochociła
  • Zamknij się- dałam mu kuksańca w bok, cała się rumieniąc
  • Podobają ci się moje pośladki- zamruczał w moje ucho, korzystając z sytuacji, że każdy zajęty jest sobą
  • Dobra Harry, podobają 1:0 dla ciebie. Tobie się mogą podobac moje, to czemu mnie nie mogą twoje?
  • Mogę się załoźyc, że twoje lepiej wyglądały w tej koronkowej bieliźnie, która miałaś na sobie, pisząc do mnie sms'y
  • A wiesz, że nawet całkiem, całkiem- zaczęłam się z nim droczyc- I do tego ten prześwitujący stanik....- zobaczyłam jak szatyn przygryza nerwowo wargę
  • I oczywiści założysz ja dzisiaj dla mnie- powiedział przyciągając mnie do siebie tak, że nie dałoby się przecisnąc między nami zwykłej kartki papieru, a nasz tarze dzieliły milimetry
  • No, nie wiem, nie wiem
  • Zawsze mogę ją sam na ciebie nałożyc- zawibrował tuż przy mojej szyi
  • Styles! Na środek!- krzyknął ktoś przez megafon
  • Policzymy się wieczorem kotku- cmoknął mnie w czoło i pociągnął do przodu. Cała piętka stanęła na wyznaczonych miejscach i zaczęli powtarzac ruchy choreografa. Szczerze mówiąc wyglądąło to przekomicznie. Chłopcy cały czas się wygłupiali, tarzali po ziemi, a ten facet tylko łapał się za głowę. Sama nie wiedziałam, czy mam się z tego śmiac, czy współczuc temu osiwiałemu facetowi. Ale mimo wszystko raczej wybrałabym pierwsza opcję, tak zdecydowanie pierwsza opcję. Praktycznie tarzałam się ze śmiechu z dziewczynami. Boże i ja mam być normalna?! Hahah! Czasami mam wrażenie, że nie trzeba by nam było nawet jakiś proszków, bo potrafimy się zachowywac jeszcze gorzej niż po takim czymś. Jak małe dzieci, które nie chcą dorosnąc. I to tez właśnie podziwiam w chłopakach. Nie są jakimiś tam gwazduńkami z przyczepionymi wyimaginowanymi koronami na głowach i tylko myślą „uważaj, bo spadnie”. Ugh jak ja takich ludzi nie cierpię. Oni są po prostu sobą i to się dla nich liczy. Ludzie tacy sławni jak oni, przygotowują się do koncertu z pełna powagą, ze stresem. Muszą zawsze dobrze wyglądac i wszystko musi być perfekcyjne. A tu proszę. Taki One Dierection wchodzi na scenę i robi z niej plac zabaw. I za to ich właśnie fani kochają - Ja kocham. Kocham tego, który właśnie stoi na środku jakiegoś czerwonego kwadratu i uśmiecha się do mnie jak głupek, robiąc przy tym jakieś dziwne ruchy. 
  • Oh...I właśnie ja zakochałam się w takim de bilu po uszy.
  • Kochanie, mogłabyś mi pomóc ich okiełznac- zwrócił się do mnie choreograf. Zaśmiałam się pod naosem i podeszłam do nich bliżej
  • Dobra lasencje teraz macie mnie słuchac! Bo inaczej Harry nie dokończymy naszej rozmowy- zagroziłam na co ten zaraz zaskoczył o co mi chodzi
  • Tak jest panie kapiatanie
  • Najpierw robicie tak- pokazałam ruch po czym oni zaraz zrobili to samo- Brawo! Grzeczne dziewczynki- zaśmiali się
  • Yeeeeee! Udało się- krzyknął Hazza
  • Okej ogarnij na razie te swoje hormony kochanie
  • Na razie. Potem uwierz mi, że je polubisz- poruszył brwiami, a ja spaliłam buraka. Po paru godzinach spędzonych na tyłach sceny, wyszliśmy padnięci. Nie mogłam w to uwierzyc bo blondasek dalej miał pełno energii. Ja nie wiem jak on to robi
  • Nie no, ja uważam, że powinniśmy dodac coś takiego
  • Eee, dobre...i to- pokazał „krok” loczek
  • Oh wy moi tancerze- poczochrałam ich łepetyny. Ja szłam z Hrry'm pierwsza, za nami Niall i Nina, potem Lou z Jessicą i Zayn z Clo. Słodko to wyglądało
  • Chłopaki, ja dzisiaj nie wrócę z wami. Chce spędzic ten wieczór z Eleną
  • Uuuu....-zarumieniliśmy się
  • No ten, no. Tak się składa, że ja z Clo też mamy inne plany- powiedział niepewnie Zayn
  • No, nie. Następny? Serio? Niall, nie ma takiego dobrego
  • Zgadzam się z tobą. To my w takim razie porywamy Jessicę i Ninę do siebie. Będzie wieczór filmowy, co wy na to?
  • Zapowiada się fajnie
  • Tez tak myślę
  • Ha, widzicie. Teraz my tez nie jesteśmy sami- Louis wysunął do nas język
  • Dobra dobra Lou już się tak nie chwal jak paw, bo ci piórka odpadną- skomentował Zayn
    Po pożegnaniu się zresztą, udaliśmy się z Harrym do auta. Loczek otworzył mi drzwi, po czym sam obiegł auto i odpalił silnik. Jechaliśmy dośc dłuższa chwilę po czym zdobyłam się na odwagę
  • Hazz?
  • Mhh?
  • A tak w ogóle to, gdzie jedziemy?
  • Już zarezerwowałem nam pokój w hotelu, piękna
  • Ale skąd wiedz..-nie dał mi dokończyc
  • Już miałem wszystko zaplanowane kochanie- ah na tak cały loczek.. Wreszcie pojazd się zatrzymał, a moim oczom ukazał się pięcio-gwiazdkowy hotel. Wprost nie mogłam uwirzyc, jaki był piękny. Pełno małych światełek dodawało mu uroku. Nie był on jak większoc taki budynków – prostokąt i 50000 par okiem. Był on raczej w formie płaskiej, rozciągającej się na dużym obszarze. Obok była mała altanka, w której świeciło się pełno świeczek, a wszystko dopełniały drewniane okiennice – Jak w bajce
  • Podoba ci się?- zapytał łapiąc mnie od tyłu w talii
  • Jest piękny
  • Ale nie tak piękny jak ty. Nawet nie dorasta ci do stóp
  • Jesteś kochany- Chłopak korzystając z okazji, wpił się w moje usta. Podniósł mnie jak pannę młodą i przeniósł przez bróg tego przepięknego miejsca. Byłam tak pochłonięta w tym czarze, że nawet się nie spostrzegłam, a znaleźliśmy się przy drzwiach naszego pokoju. Szatyn, postawił mnie na ziemi i przejechał kartą po czytniku, po czym pokazała się zielona lampka sygnalizująca iż możemy wejśc. W przeciągu paru chwil, nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Działo się to tak szybko. Zostałam wepchnięta do pokoju, po czym przytwierdzona do metalowych drzwi, które dawały chłód moim plecom. 
  • Harold skierował swoje ręce na moje uda, przez co oplotłam nogami jego talię, a ten zmiejszył dystans między naszymi ciałami. Składał mogę pocałunki na mojej szyi, aż dotarł do czułego punktu, tuż u podstawy szczęki. Z moich ust wydostał się niekontrolowany jęk ekscytacji, a palce zaczęły wodzic po jego lokach. Chłopak złożył usta w dzióbek i zassał skórę w tym miejscu. Przeplatał to za całowaniem i lizaniem. W pewnym momencie nawet podgryzł płatek mojego ucha, po czym znowu wessał się w skórę. Moje ciało powoli odmawiało posłuszeństwa. Jego usta wciąż były przyklejone do mojej szyi, aż wreszcie oderwał się od niej i dmuchnął w zmaltretowane miejsce zimnym powietrzem powodując gęsią skórkę. Po dłuższej chwili, nasze usta się złączyły, a języki namiętnie ruszały się w rytm bic naszych serc. Gdy oderwaliśmy się od siebie, loczek pewnym ruchem ściągnął ze mnie bluzkę, co spowodowało iż jego oczom ukazał się mój czerwony koronkowy stanik
  • Mmm miał być dzisiaj czarny, ale ten też nie jest niczego sobie- oblizałam wargi po jego komentarzu i tym razem to ja przejęłam inicjatywę i równie szybko ściągnęłam z niego bluzkę, pchając go równocześnie w stronę łóżka. Zielonooki nie pozwolił jednak, abym to ja przejęła kontrolę i szybkim ruchem spowodował, ze znalazłam się na łóżku. Równie szybko pozbył się moich spodenek i ani ie nie obejrzałam, a sam pozostał w czarnym bokserkach Calvin'a Klein'a. Nie zwlekając dłużej nachyliłam się i zdecydowanym ruchem, rozerwałam materiał- Mmmmm no proszę proszę, moja mała El- zaczerwieniałam się. No tak przecież nie mogło odbyc się od zbędnych komentarzy
  • Zamknij się lepiej i całuj- zatknęłam nasze usta. Nie miałam ochoty na wielka paplaninę. Szatyn zrozumiał chyba czego chcę, więc też sciągnął ze mnie bieliznę. Oblizał swoje malinowe wargi i zawisł nade mną, mając ręce po obu stronach mojej głowy. Parę razy musnął mokrymi ustami mój obojczyk i już po chwili, czułam jak wypełnia moje ciało. Po dłuższej chwili, oplotłam nogami jego talię, a z podniecenia wbiłam paznokcie w nagą skórę na plecach, przez co wywołałam mruczenie Harr'ego. Jego ruchy stawały się coraz bardziej zdecydowane. Chłopak ciężko dysząc, zaczął całowac moją klatkę piersiową doprowadzając mnie tym samym do szaleństwa. Z każdym swoim ruchem ocierał się swoim torsem o każdy mój centymetr ciała. W moim podbrzuszu zaczęły się formowac przyjemne ciarki, a cała zaczęłam się już powoli trząśc, więdząc do czego to za chwilę doprowadzi. Po paru zdecydowanych ruchach, chłopak opadł obok moje ciała. I obydwoje będąc spełnieni wpatrywaliśmy się w swoje tęczówki, splatając nasze palce
  • Kocham cię- powiedział zachrypniętym głosem
  • Ja ciebie też- opowiedziałam, gładząc go po 'tsunami', jakie wywołałam u niego na głowię chwilę temu

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 43

Hejka. Na początek chciałam wam wyjaśnic dlaczego tak długo nie dodawałam. Otóż zapisałam się na dwie olimpiady z polskiego i biologii. Naprawdę jest przy tym mnóstwo roboty. Jednak nie sądziłam, że przygotowywanie się do tego zajmie mi tyle czasu. Lekcje kończę mniej więcej ok 14:30, lecz to nie wszystko. Praktycznie każdego dnia musiałam zostawac po zajęciach do 17 w szkole w sprawi tych olimpiad. naprawdę było mnóstwo materiału. Potem musiałam przyjśc do domu, zrobic zadanie domowe i przyszykowac sie na sprawdzian który miał byc na następny dzień. ten tydzień miałam naprawdę zawalony, jeszcze do tego cholerny kościół (wiecie przygotowywania do bierzmowania). masakra nie wyrabiałam się i padałam na zbity pysk. Dopiero te kilka wolnych dni dało mi trochę odpocząc. Dlatego dopiero teraz dodaję właśnie ten rozdział. Przykro mi się tylko zrobiło czytając wasze komentarze...Kiedy znalazła chwilę wieczorkiem, przed snem wchodziłam na bloga i sprawdzałam jak wam się spodobał mój rozdział. i tego oczekiwałam - waszej opinii. A w zamian za to czytałam tylko co chwila "kiedy next: itp. Naprawdę zrobiła mi się wtedy przykro...Z rozdziału, który za chwilę przeczytacie nie jestem zadowolona, ale z uwagi na to ile musieliście czekac, chciałam go szybko napisac, także zrozumcie. W ramach rekompensaty jest on także nieco dłuższy. Mam nadzieję, że przynajmniej tym razem, pojawią się trochę inne komentarze....
                                                                                                  Love Mrs.Styles <3

                                                   Rozdział czterdziesty trzeci
Gdy podjechaliśmy po dom, zaraz zauważyliśmy wielkiego busa One Direction. Zaśmiałam się bo praktycznie zajmował cały parking, w związku z czym Hazza musiał zaparkowac na chodniku. Chłopak zgasił silnik i pospiesznie wysiadł z auta po czym pomógł mi wyjśc. Pierwsze co zrobiłam, to spojrzałam w moje okna. Tak jak myślałam – w kuchni było zapalone. Na pewno mama znowu zabrała się za coś do pieczenia. Uwielbiam probowac jej wypieków. Zawsze gdy wracałam ze szkoły i otwierałam drzwi, przepiękny zapach rozciągał się po całej linii przedpokoju. Kochałam takie momenty

  • Już nie mogę się doczekac, kiedy ja zobaczę
  • Wierzę- nagle koło nas znalazła się reszta chłopaków
  • Co wy tu robicie? Nie mieliście być przypadkiem w hotelu?
  • Mieliśmy, ale stwierdziliśmy, że dzisiaj porwiemy od ciebie twojego Rome'a
  • Kiedy je nie chę....-zaskomlał jak małe dziecko
  • Nie masz tu nic do powiedzenia. Idziesz z nami i koniec
  • Mam się rozumiec, ze szykuje się mini dżampreza- uśmiechnęłam się
  • Yep
  • To idź Haz- lekko pchnęłam loczka. Dawno nie był sam na takim wypadzie i uważam, że dobrze mu to zrobi
  • A ty co będziesz robiła?
  • Przywitam się z mamą, a tak poza tym to zaprosiłam moje psiapsióły do siebie. Wiecie taki babski wieczór
  • Czyli się nie obrazicie, jak będzie tam jeden osobnik innej płci
  • Harry! To będą poufne rozmowy!
  • Chyba nic już nie zdziałam
  • Też cię kocham- cmoknęłam go w nos
  • To znaczy, że Clo też tam będzie?-wtrącił Zayn
  • Nie....chyba raczej nie...
  • Ufffff...Bo chce jak najszybciej do niej pojechac i się z nią przywitac
  • Ej?! Miałeś byc dzisiaj z nami
  • Wiem....tylko na 2 godzinki
  • Oh...Boże co te kobiety robią z naszymi głowami- dodał Lou
  • To co najlepsze -zaśmiałam się puszczając oczko- O idą!!- krzyknęłam widząc dziewczyny. Chłopcy momentalnie odwrócili się w ich stronę. Ze wszystkich sił zerwałyśmy się do siebie i przytuliłyśmy w wielkim uśmiechu
  • Tak za tobą tęskniłyśmy!!!
  • Ja za wami też!!!!-kiedy wreszcie odkleiłyśmy się od siebie, szybko zaskoczyłam, że przecież nie jesteśmy same
  • Może byś nam przedstawiła te piękne istoty- powiedział Lou, pokazując rząd białych zębów
  • Ymm a więc to jest Nina- pokazałam na niską brunetkę w kręconym włosach- A to Jessica- wskazałam na jeszcze niższą blondynkę o niebieskich oczach- A to Zay....chyba nie muszę ich przestawiac- zaśmiali się wszyscy po moim komentarzu oprócz Niall'a, który tak jakby był w swoim świecie. Szczerze mówiąc zdziwiło mnie to trochę- Niall..?- nic nie odpowiadał- Niall?- pustka- Niall!- chłopak otrząsnął się z „transu”
  • YYY tak?- odpwiedział zszokowany
  • Co jest?
  • Mmm nic, tak tylko- odpowiedział, ale ja wiedziałam, że coś jest nie tak. Podeszłam do reszty i zaczęliśmy krótką pogawędkę. Kątem oka spostrzegłam, że Niall cały czas zerkał na Ninę. Szturchnęłam Herr'ego w ramię, tak, aby nikt nie zauważył
  • Popatrz tylko na blondaska- zahihotałam po cichu. Po chwili zerknęłam na Ninę i zauważyłam, że oby dwoje się na siebie spoglądają, a na policzkach dziewczyny zawitały rumieńce. Mimo dośc dobrej atmosfery, widziałam, ze Zayn był trochę przygnębiony, ale wiedziałam, że nie na długo....
  • Dobra, dosyć tego. Zwijamy się. Chcę zobaczyc się już z Clo....no...
  • Uuuu, ktoś tu się nie cierpliwi
  • Zamknij się- wysyczał, cały się czerwieniąc. Kiedy wszyscy się już pożegnali, zostałam tylko ja i szatyn. Dziewczynom powiedziałam, żeby poszły już na górę
  • To może jednak zostanę- powiedział, gdy opieraliśmy się czołami
  • Myślę, że chłopcy trochę stęsknili się za tobą, a ja nie chcę im ciebie odbierac. Zresztą, ja też chciałam trochę z moją płcią pogadac....
  • Nie odbierasz mnie im, muszą zrozumiec, że jesteś dla mnie bardzo ważna
  • Ty dla mnie tez Haz, ale i tak dalej trzymam na swoim. Dobrze ci to zrobi
  • Grrr, uparta, jak zwykle
  • Za to mnie kochasz- zetknęłam na krótką chwilę nasze usta, przez co do moich nozdrzy dotarł zapach jego perfum
  • Haz!!!- zawołał wyłonięty zza drzwi Liam
  • Idę, idę!!!
  • Chyba się niecierpliwią....
  • Taaa...Jutro przyjedziemy po was. Myślę, że może chciałybyście uczestniczyc na naszej próbie na koncert, co? Wiesz, będziemy cwiczyc układ itp...
  • No pewnie, że tak! Już widzę miny Niny i Jessiki!!
  • A Clo?
  • Myślę, że przyjedzie z Zayn'em
  • Co masz na myśli....?- posłałam mu szyderczy uśmiech i poruszałam znacząco brwiami
  • Tylko nie wypaplaj się
  • Słowo skałta
  • Debil- zaśmiałam się
  • Ale twój debil- wpił się ostatni raz w moje usta, prosząc o wejście. Oczywiście zrobiłam to natychmiastowo, co spowodowało, że wplotłam palce w jego włosy na co jęknął. Nasze języki tańczyły w rytm niesłyszalnej muzyki. Harry obniżył swoje ręce, przenosząc je na moje pośladki. Kiedy przygryzłam jego wargę, ten ścisnął je na co lekko poskoczyłam, co wywołało u niego uśmiech
  • Zboczeniec
  • No co....przecież lubisz jak taki jestem....- zamruczał do mojego ucha, na co lekko go odepchnęłam i schowałam wypieki we włosach
  • Ty już lepiej idź do tego busa
  • Kiedy ja się zacząłem razkręcac....-tym razem to on poruszał brwiami
  • Harry!!!- skarciłam go
  • No co?- udał niewinnego
  • Nie przy ludziach
  • Ale tu nikogo nie ma- pokazał ręka dookoła
  • Dobra, dobra ty już tyle nie filozofuj bo ci się mózg przegrzeje- zanim coś zdążył odpowiedziec, zetknęłam mocno nasze usta i obróciłam go tak, że stał tyłem do drzwi czterokołowca. Moje ręce położyłam na jego kletce i mocno ścisnęłam
  • Mmmm...lubię, gdy taka jesteś....- zignorowałam jego komentarz i korzystając z sytuacji i naszej pozycji, wepchnęłam szatyna do otwartych drzwi, w których złapali już go Liam i Lou
  • Dzięki El
  • Nie ma za co chłopaki
  • To był podstęp!- krzyknął loczek
  • Wiesz...ostatnio zaczęłam używac swoich atutów i powiem szczerze, że zaczęło mi się to podobac- posłałam z daleka całusa szatynowi- Miłego imprezowania chłopaki
  • Dzięki i wzajemnie- odparli chórkiem. Pomachałam im jeszcze na pożegnanie i pędem pobiegłam do domu, po czym szybko otworzyłam drewniana powłokę
  • Mamo! Wróciłam!!!!- po moich słowach zza futryny wyłoniła się moja mama i podbiegła do mnie, zamykając w ciepłym uścisku
  • Córeczko, tak się cieszę!!!
  • Ja też mamo!!
  • Kocham cię, jesteś całym moim skarbem
  • Też cię kocham mamo
  • IIIIIIiiiiiiiiiii!!!!- usłyszałyśmy za sobą piski
  • Jesteście tacy słodcy
  • No właśnie a propo tego. Tak ślicznie razem wyglądacie- dopowiedziała mama
  • Dzięki...
  • Widziałyśmy was zza okna....- wyskoczyła Jess. Miałam nadzieję, że mama nie zobaczyłam jak się obściskiwaliśmy....To byłby kanał. Jednak wiem, że mimo wszystko moja rodzicielka wie, że nie jestem już małą dziewczynką i nie spotykam się z chłopakiem, całując go tylko w policzek. Odwiesiłam kurkę na wieszak i rzuciłam wszystkimi rzeczami na łóżko
  • Uffff. Dom! Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej- nagle do pokoju wpadła cała zgraja
  • No i opowiadaj kochanie, jak tam było!!- powiedziała podekscytowana mama, która usiadła obok mnie
  • Mamo, mogłybyśmy pogadac o tym jutro wieczorkiem. Jestem padnięta, a chciałam też pogadac z dziewczynami. Nie obrazisz się....
  • No coś ty słońce. Rozumiem cię, przecież też kiedyś byłam w twoim wieku- mrugnęła do mnie okiem i pocałowała w czoło na odchodne. Kiedy tylko mama zamknęła za sobą drzwi, Nina usiadła po turecku naprzeciwko mnie i zaczęła kręcic w kółko głową z językiem na wierzchu, cały czas nim ruszając. Nie wiedziałam kompletnie o co jej chodzi. Widziałam przy tym tylko reześmianą Jess, która cały czas ruszała brwiami. Po chwili, jednak mój mózg przyswoił informacje przychodzące, przez źrenice. No tak...
  • Zboczuchy!!!- po moich słowach, Nin ponagliła jeszcze bardziej swoje ruchy
  • Czekaj, czekaj jak wyście to robili- udała, że przygryza niewidzialnemu człowiekowi wargę
  • Hahhaha skończ- skarciłam ją
  • No co, ja tylko stwierdzam fakty
  • Dobra, dobra. Ogarnij się Nin. Ty nam tu lepiej opowiadaj jak tam było i co ROBILIŚCIE- zaakcentowała ostatnie słowo, po czym obydwie zaczęły przyglądac się mi z zaciekawieniem
  • No więc...Była bardzo fajnie, spędzaliśmy miło czas i w ogóle...
  • No nie gadaj mi, że robiliście watę cukrową. Już!!! Mów nam. Bo nie uwierzę, że skończyło się na wymianie śliny
  • Wystarczająco dowodów dałaś nam też pod oknem bejbe- zarumieniłam się
  • Uuuuu... cosik tu się kroi- dałam jej kuksańca w bok
  • Zamknij się- powiedziałam jeszcze bardziej czerwona
  • Te, ty mi tu nie pyskuj, tylko mów co robiliście
  • Okej, okej...
  • No więc?- powiedziały obydwie zniecierpliwieone z tymi swoimi wielkimi wyczekującymi gałami
  • Dobra, zrobiłam to. Tylko się tak nie patrzcie na mnie
  • IIIIiiiiiiiiiiiiiiiiii!!!! Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam!- krzyknęła Nina
  • Cicho, bo moja mama tu jeszcze przyjdzie- powiedziałam speszona
  • Okej, ale kurcze...wy jesteście tacy słodcy....- uśmiechnęłam się na jej komentarz
  • Ja po prostu nie umiem w to uwierzyc. Jeszcze nie dawno latałyśmy jak wariatki za tym zespołem. A teraz?! Teraz nasza mała El chodzi z jednym z nich i jeszcze nie jest dziewi...
  • Ciii- przytknęłam jej palec na ust- Mówiłam, że mama może usłyszec- uśmiechnęły się obie
  • I jak było?- spytała Jessica
  • Ale co?- strzeliła face palm'a na moja odpowiedź
  • No wiesz...- moje policzki znowu pokrył róż
  • Było cudownie
  • No po tej akcji, jak cię złapał za tyłek i kiedy wepchnął ci język do gardła, to na pewno było cudoooownie
  • Nianaa!!!- rzuciłam w nią popcornem
  • No co?!- udała niewinną
  • Skończ, zboczeńcu- nagle usłyszałyśmy dźwięk sms'a
  • Której to?- zapytałam
  • Poczekaj- Nina zerknęła na telefon, po czym na jej twarzy pojawił się wielki banan
  • Z kim tak romansujesz?
  • Eeeeee...- nie czekając, aż dokończy Jess wyrwała jej telefon- Ej, to moje
  • „Nie mogę się doczekac naszego jutrzejszego spotkania”- przeczytała dziewczyna na głos, nie zważając na zadziorne łapy Niny
  • Od kogo to?- zapytałam szybko
  • Nie zgadniesz!
  • Dawaj!
  • Niall Horan!
  • Co?! Hahahahahah
  • No weźcie, no....- blondynka oddała jej telefon
  • Czy my o czymś nie wiemy?- zapytałyśmy równocześnie
  • Dobra. Podoba mi się on. A kiedy zaczęliśmy rozmawiac to poprosił mnie o numer
  • Hahhaha szykuje się nowa parka hihihi- tym razem to jej lica się zaczerwieniły- dobra laski, ja idę się umyc. Nie róbcie niczego głupiego
    *****
    Gdy weszłam do pokoju, zobaczyłam jak dziewczyny siedzą obok siebie i trzymają coś w ręku, śmiejąc się w niebogłosy
  • Co wy odpieprzacie- blondynka szybko schowała daną rzecz za plecy
  • Jess?
  • My tylko, ten no... No właśnie Jess, co my robiłyśmy- dziewczyna zmroziła ja wzrokiem
  • My...oglądałyśmy wzorki na koszulce Niny
  • Ale ona ma ją gładką!- szybko podbiegłam do nich i moja ręka wylądowała za plecami Jess, wyrywając jej coś prostokątnego. Gdy tyko na to spojrzałam, okazało się, że był to mój telefon
  • co to ma znaczyc hmmmm?- laski tylko zahihotały. Po odblokowaniu ekranu, zaczęłam sprawdzac, co mogły one najlepszego zrobic. I wtedy weszłam na sms'y. Zaczęłam czytac na głos
  • Od:Harry :*
    Cześc piękna
  • Od:Ja
    Hej
  • Od:Harry :*
    Tęsknie za tobą
  • Od:Ja
    Kochanie, nie widzimy się dopiero 2 godziny :)
  • Od:Harry :*
    To dla mnie wiecznośc
    Od:Harry :*
    Co masz na sobie?
  • Od:Ja
    Koronkową bieliznę ;)
  • Od:Harry :*
    Mmmm...Jaki kolor?
  • Od:Ja
    Czarny
  • Od:Harry :*
    Kurwa! Czemu mnie tam nie ma?!
  • Wy jesteście nienormalne!
  • Też cię kochamy
  • Ugh...
  • A tak w ogóle, to czemu nie ma z nami Clo?
  • Hmmm...
  • Co to ma znaczyc?! Czemu my się zawsze dowiadujemy ostatnie!
  • Clo dzisiaj spędza wieczór z Zayn'em
  • No nie, następna. Jess, wychodzi na to, że tylko my zostałyśmy takimi dupami wołowymi
  • Oj nie marudź. Na pewno ktoś stanie na waszej drodze i zamąci wam tak w głowach, że nawet przez minutę nie będziecie w stanie przestac o nim myślec
  • Zazdroszczę wam
  • Dobra, idziemy spac lasencje, jutro czeka nas miły dzień
  • Co masz na myśli
  • Chłopaki zabierają nas jutro na próbę koncertu
  • Aaaa o tym to już wiedziałam- oby dwie z Jess, podnisłysmy się natychmiastowo, spoglądając na Ninę
  • Skąd o tym wiedziałaś?
  • .....
  • Niall!

    Mam jeszcze do was małą prośbę. Moje koleżanki ostatnio stwierdziły, że tez zaczną pisac bloga. Także innymi słowy zaraziłam ich pisaniem. Są to dopiero ich początki także bardzo proszę uszanujcie to. Chciałabym, abyście przynajmniej zerknęli na te opowiadania. To dla nich bardzo dużo znaczy. Z góry dzięki :)
    http://niebezpiecznie-przystojny.blogspot.com/2013/11/rozdzia-12.html- opowiadanie o Niall'u
    http://opowiadaniaomaliku.blogspot.com/- opowiadanie o Zayn'ie

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 42

                                             Rozdział czterdziesty drugi
  • Harry, nie. Pokażmy jej jak bardzo się kochamy i nie rozstaniemy się przez takiego człowieka jak ona. Pokażmy jak bardzo się myliła. Dziewczyna zbliżała się do nas jakby w zwolnionym tempie. Wszystko toczyło się jak w jakimś filmie. Mogłam dostrzec każdą wadę na jej twarzy, czy ubraniu. Rzeczy które nas otaczały jakby zamarły, a pozostałam tylko ja, Harry i Zoey. Widziałam ten jej wredny uśmieszek i te zdzirowate oczy, kiedy dzieliły nas już tylko metry. Położyłam dłoń na ręce chłopaka, aby się trochę uspokoił. Chciałam mu tym pokazac, że nie jest z tym sam. Dałam mu znac także wzrokiem i lekkim uśmiechem, co zaraz odwzajemnił. Pragnęłam, aby nas nie zauważyła i tylko przeszła obok, jednak tak się nie stało. Zoey podeszła do nas, stukając przy tym swoimi wysokimi szpilami. Za nią, pojawiły się jakieś jeszcze dwie dziewczyny, praktycznie tak samo ubrane jak ona. Szczerze mówiąc miałam ochotę wybuchnąc śmiechem – wyglądało to tak komicznie. Pamiętam jak oglądałam kiedyś filmy dla nastolatek i zawsze musiała się wtedy pojawic jakaś postac dziewczyno-plastiku, która była strasznie wredna dla głównej bohaterki, a za nią wszędzie, dosłownie wszędzie chodziły dwie „psiapsióły”, które mogłyby zrobic wszystko to co ona by im powiedziała. Jak takie szczeniaki, które wszystkiego trzeba uczyc i pokazac i które zawsze za tobą chodzą. Jednak powaga sytuacji, nie pozwalała mi na to. Blondynka oparła się o nasz stolik, jak gdyby nigdy nic i zlustrowała nas wzrokiem z zadartym nosem
  • Co tam gołąbeczki? Ustalacie jak teraz powiedziec mediom i innym farszywym osobą o tym, że nie jesteście razem? Hazuś, to kiedy widzimy się u mnie?- powiedziała wypychając jeszcze bardziej swój biust
  • Wiesz Zoey. Tak się składa, że właśnie delektujemy się ostatnim dniem spędzonym w tym mieście. Potem planujemy może jakiś wspólny, tylko we DWÓJKĘ spacer, może kino, kto wie
  • Słucham?!- powiedziałam lekko zmieszana
  • To co słyszałaś. Ja kocham El, a ona mnie. I nic i NIKT tego nie zmieni. Więc jeżeli chcesz coś jeszcze powiedziec, aby jeszcze bardziej się pogrążyc to daruj sobie. A i to wypychanie stanika skarpetkami i tak ci nic nie da, przykro mi- twarz dziewczyny pokryła się czerwienią, a z tyłu dwie hieny zaczęły się głupkowato śmiac, z komentarza Harolda. Jednak złowieszcza czarownica, szybko postawiła je do pionu swoim wzrokiem. Jeszcze raz wróciła do nas tym swoim ognistym spojrzeniem i pochyliła szybko głowę na dół. Wtedy zauważyła, że „coś” wystaje jej ze stanika. Szybko schowała „zawartośc”
  • Ughhh, nie myślałam, że taki jesteś Harry. Pożałujesz tego
  • Naprawdę? Wydaję mi się, że nasz szef bardzo chętnie wysłucha kolejnego doniesienia i z uwagi na konsekwencje tego co by się stało, myślę, że bardzo szybko będzie chciał z tobą porozmawiac. Nie sądzisz?
  • Umm... jesteś nie możliwy. A teraz cierp bo nawet nie wiesz co straciłeś
  • Hahhahahhahaha Już żałuję, kochanie- splunął
  • Myślę, że ta rozmowa dobiegła już końca Zoey- wtrąciłam
  • Oboje jesteście siebie warci- obróciła się, zarzucając swoimi włosami. Podniosła wysoko rękę i pstryknęła- Idziemy dziewczyny- wszystkie trzy odeszły od nas, sztucznie kręcąc tyłkami. Popatrzeliśmy się na siebie z Harrym i posłaliśmy ciepłe, spokojne spojrzenia
  • Kocham cię El
  • Ja ciebie tez Harry. Dobrze jej tak
  • A widziałaś jej zbulwersowanie*
  • „Jestem tym zbulwersowany”- zacytowałam Gracjana Roztockiego, gestykulując przy tym jak on
  • Hahhaah, dokładnie
  • Cieszę się z tej rozmowy
  • Ja też- przybliżyłam dłoń do szatyna, aby przybic mu „piętkę”, jednak moja niezdarnośc wygrała. Przy okazji potrąciłam jeszcze sorbet mojego chłopaka, który zaraz wylał się na jego spodnie- Jezu, Harry przepraszam!
  • Nic się nie stało kochanie, wypierze się- posłał mi uspakajający uśmiech. Ale na mnie on nie podziałał. Pospiesznie wstałam z krzesła, przewracając je przy tym i chwyciłam w garsc serwetki
  • Pokaż- zabrzmiało to groźniej niż myślałam
  • El...
  • No pokaż, no- chwyciłam jego ramie i obróciłam w moja stronę. Zaczęłam wycierac brudne miejsce. W pewnej chwili usłyszałam gardłowe jęknięcie. No tak....przecież dotykałam TEGO miejsca. Jakoś nie zdawałam nawet sobie z tego sprawy, jednak po tym co zrobił zielonooki, zaraz się zarumieniłam, ale nie zaprzestawałam wycierania. Nagle poczułam dłoń na moim nadgarstku
  • Kochanie....proszę cię. Takich rzeczy nie możemy robic publicznie, wiesz ilu tu może być paparatzi?! A ten twój niewinny wzrok i ruchy, które wykonujesz, zaraz doprowadzą mnie do szaleństwa- wypowiedział wprost do mojego ucha, na co ja szturchnęłam go w ramię
  • Zboczuch
    *****
  • Cieszycie się, że jedziecie?- zapytałam się ich, będąc już w samolocie
  • No pewnie, fajnie jest w Polsce
  • A dziewczyny....ummm- powiedział Harry, na co szturchnęłam go ramieniem
  • Wreszcie zobaczę Clo. Wkurzało mnie to, że mogliśmy tylko rozmwiac przez telefon. Pragnąłem jej dotyku. Co ja gadam! Nadal pragnę!
  • Hahhaha dobra dobra, oszczędź nam szczegółów lalusiu
  • Idę po czekoladę
  • Niall, znowu....- wszysyc powiedzieliśmy
  • Jezu...człowiek nawet nie może zjeśc
  • Niall, zacznijmy od tego, że ty cały czas jesz
  • Nie prawda
  • Zakład?
  • Zakład
  • No to w takim razie, ja mówię, że ty nie wytrzymasz bez jedzenia nawet godziny. Masz nie jeśc przez godzinę- wystawił go na próbę Liam
  • Okej- wszyscy bylismy ciekawi, co wyniknie z tego zakładu, biorąc pod uwagę, że otacza nas pełno jedzenia
OK 20MIN PÓŹNIEJ:
Spostrzegłam, że żuchwa blondaska zaczęła się ruszac
  • Niall? Co ty jesz?- nagle cała reszta zespołu popatrzyła się na irlandczyka
  • Ja? Ja nic...
  • Niall, otwórz buzię
  • Nie
  • Niall....
  • Nie
  • Niall!- chłopak poddał się i pokazał zawartośc w swojej buzi- Masz tam czekoladę!
  • Może....
  • Hahhaahah chłopcy! Niall przegrał!!!

    *****
  • Harry, kiedy ty go kupiłeś?!- spojrzałam na piękne czerwone auto
  • Nie podoba ci się?
  • Nie, jest wspaniały!
  • Kupiłem go, bo po pierwsze bardzo mi się spodobał, a po drugie, bo pomyślałem, że możemy wracac nim sami, a chłopaki pojadą sobie w naszym busie. Wiesz zawsze jakaś prywatnośc-Zaśmiałam się na ostatni komentarz. Zaraz przypomniał mi się Lou....
  • A reszta wie o twoich planach?
  • Yep, już im wszystko powiedziałem
  • Jesteś kochany
  • Się wie
  • I skromny- chłopak pocałował mnie w czoło i otworzył drzwi pasażera. Usiadłam na miękkim siedzeniu. Muszę przyznac, że on naprawdę ma niezły gust...Chłopak szybko obkrąrzył auto i usiadł za kierownicą
  • Gotowa?
  • I to jeszcze jak- odpalił silnik i ruszyliśmy. Przez większą częśc drogi wpatrywałam się w widoki za oknem. Uwielbiam jeździc samochodem. Można wtedy o tylu rzeczach pomyślec – pomarzyc. Można być wtedy w swoim świecie. Jednak przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Dzięki ostatnich dni, Harry bardzo podbudował moją samoocenę i może to mnie do tego skłoniło. Chciałam po prostu zobaczyc jego reakcję. Oparłam się wygodnie na siedzeniu po czym wybuchnęłam swój biust, godnie go prezentując. Kątem oka zobaczyłam, że mój towarzysz* oblizał wargę.
     Korzystając z tego, że miałam na sobie sukienkę, pod pretekstem podrapania się w udo, lekko ją podwinęłam, ukazując już ich praktycznie całą częśc. Harold, nerwowo podrapał się w głowę. Uśmiechnęłam się pod nosem usatysfakcjonowana. Schyliłam się, aby zdjąc buty z moich stóp i oparłam je o deskę rozdzielczą, uginając nogi, co spowodowało, że odsłoniłam część mojej koronkowej bielizny. Reakcją loczka, było chrząknięcie, wiedziałam, że teraz się na mnie patrzy, ale udawałam, że nie zwracam na niego uwagi. Jeszcze raz wypchnęłam w przód moją klatkę piersiową i przeciągnęłam się
  • Kochanie, nie wiem czy zauważyłaś, ale trochę mnie rozpraszasz...- odparł gardłowo. I wtedy spostrzegłam, wypukłośc w jego kroczu. Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że czymś takim wywołam u niego taką reakcję. Innymi słowy – wow. Ale co mi tam, dalej postanowiłam się trochę z nim podroczyc. Przygryzłam wargę. Usłyszałam głośniejsze oddychanie kierowcy. Sięgnęłam więc do schowka i wyciągnęłam twixa. Harry zawsze miał ich pełno. Odpakowałam go ostrożnie, aby czekolada nie spadła na tapicerkę i zaczęłam go konsumowac. Gdy skończyłam jeśc, oblizałam swoje usta. Nagle, cale moje ciało znalazło się przy drzwiach. Dopiero po chwili zorientowałam się, że szatyn gwałtownie skręcił, wyłączając się z ruchu. Przerażona spojrzałam na szatyna. Jego oczy były ciemne, takie...inne...
  • Harry, co ty robisz?!
  • Mówiłem, że mnie rozpraszasz! Zrobiłaś to specjalnie!- jechaliśmy jakąś leśną ścieżką, nawet nie wiem gdzie. Kiedy dojechaliśmy do większej ilości drzew, chłopak gwałtownie zahamował. Wyjął ze stacyjki kluczyki i gdzieś je rzucił. Harold przeszył mnie spojrzeniem i wpił się w moje usta. Nie powiem byłam tym wszystkim bardzo zaskoczona. Ale powiedzmy sobie szczerze. Przecież go sprowokowałam i to umyślnie. Nie myśląc ani chwili dłużej, odwzajemniłam pocałunek. Był on taki łapczywy, pełny żądzy. Chłopak przeniósł swoje usta na moją szyję, gdzie zaczął ssac i przygryzac moją skórę, wprowadzając mnie w stan ekstazy. Z moich ust wydobywały się ciche jęki, których nie byłam w stanie opanowac. 
    Chciałam poczuc go bliżej siebie, dlatego wplotłam swoje palce w jego loki, ciągnąc go ku sobie. Chłopak ślepo obniżył oparcie fotela i położył się na mnie, podpierając się tylko na jednej ręce, gdyż drugą, próbował ściągnąc moje ramiączko sukienki. Swoje nogi oplotłam wokół jego talli. 
    Zielonooki szybko zdjął koszulkę, ukazując mi tym to co tak bardzo kocham. Gdy znów się nade mną nachylił i ponownie wpił w moja skórę, z podniecenia wbiłam paznokcie w jego plecy, na co ten warknął gardłowo – podobało mi się to. 
    Nagle usłyszeliśmy pukanie w szybę auta, przez co oboje aż podskoczyliśmy. Spostrzegliśmy dośc wysokiego bruneta w umundurowanym stroju policyjnym
  • Przepraszam, co państwo robili?- Harry szybko zszedł ze mnie i otworzył drzwi
  • Emmmm my tylko....ten, no....Ja tylko...ja się tylko zatrzymałem na siku, panie policjancie- w myślach strzeliłam face palm'a na tą beznadziejną wymówkę
  • To w takim razie dlaczego jest pan bez koszulki, panie...
  • Styles. Styles proszę pana. No bo...Jest po prostu gorąco, a biorąc pod uwagę, że jechałem i raczej mało kto mnie widzi to po prostu zdjąłem ją
  • Dobra dobra, już ja tam swoje wiem- po jego słowach moje policzki zaczęły mnie piec- I chyba tylko z uwagi na to, że moja córka jest pańską fanką, daruje to panu
  • Naprawdę dziękuję
  • Ale w takim razie poproszę dla niej autograf
  • Oczywiście proszę pana- chłopak podpisał się na kartce papieru
  • No, a teraz ubierz się młody człowieku i jedźcie tam, gdzie planowaliście, BEZ ZATRZYMYWANIA- podkreślił, na co Haza się zaśmiał
  • Tak jest, dziękujemy- policjant odszedł od nas. Popatrzeliśmy się na siebie z chłopakiem w tym samym momencie i wybuchnęliśmy śmiechem
  • Mam nadzieję, że to był ostatni raz gdy ktoś nam przeszkodził
  • Też mam taka nadzieję....Musimy jechac, bo się zorientują. Loczek jęknął z niezadowolenia- Oh już nie marudź
  • Dobra...- wycofał auto i ponownie znaleźliśmy się na odpowiedniej drodze
  • Ahhh zapomniałabym
  • Tak- uniósł brew
  • Bo rozmawiałam z Clo i powiedziałam jej, że dzisiaj wracamy. Obiecała mi, że przyjdzie z dziewczynami nas powitac z powrotem. Nie chciałam o tym mówic Zayn'owi, bo Clo powiedziała, że chce mu zrobic niespodziankę
  • Cieszę się, no ale ta reszta dziewczyn, to kto?są waszymi fankami- uśmiechnął się
  • Może Niall się ucieszy- poruszał brwiami
  • Kto wie- zaśmiałam się

środa, 23 października 2013

Rozdział 41

Dobra, to tak na początek chciałam wam podziękowac za tyle komentarzy. To dla mnie znaczy naprawdę wiele(wiem znowu się powtarzam, ale to prawda). Cieszę się, że z każdym nowym rozdziałem pojawia się ich coraz więcej. Jesteście kochani!!<3. Z uwagi też na to, że zauważyłam, że podobają wam się rozdziały z TYMI scenkami (if you know that it mean), stwierdziłam, że będzie ich teraz trochę więcej :P.
Dobra, a teraz częsc druga o nazwie „Wyjaśnienie”:)
Moi kochani. Ostatnio pytacie się mnie dlaczego tak rzadko dodaję rozdziały, dlatego tez chcę wam to wyjaśnic. Chyba czas na krótkie zwierzenia z życia :D. Kiedy zaczełam pisac tego bloga, miałam mnóstwo czasu – naprawdę. Zresztą było mniej nauki, jak i obowiązków. Jednak czas leci, a jak wiecie jestem w trzeciej klasie gimnazjum. Może częśc z was wie, jak ten rok jest ciężki z uwagi chocby na bardzo ważne testy trzecioklasisty. Jestem osobą wrażliwą, dlatego bardzo przejmuję się ocenami, co czasami kończy się nocnym kuciem. Jednak bardzo lubię też spędzac czas ze znajomymi i często umawiamy się na różne nocki, czy wypady. Do tego dochodzi jeszcze funkcja w samorządzie, plastyka, jazda konna, korki z maty, dodatkowy angielski i spotkania na bierzmowanie. Sami teraz wiecie jak bardzo jestem zajęta. Nie mniej jednak bardzo lubię pisac i robię to w każdej wolnej chwili. Kocham to bo wtedy przenoszę się w zupełnie inny świat. No bo powiedzmy sobie szczerze. Gdzie w dzisiejszych czasach znajdziemy TAKIEGO „księcia z bajki” :)”. Wierzcie mi lub nie, ale gdy tylko mam wolna chwilę, siadam i pragnę pisac. Jednak często mam tez tak, że gdy już mam wszystko przygotowane, a koło mojego nosa unosi się już tylko zapach ciepłej herbaty i kładę palce na klawiaturze laptopa, to napiszę tylko „Rozdział np.36”, naciskam „enter”, aby przejśc na drugą linijkę i nic – zero, kompletny brak weny i pomysłów. Dlatego bardzo proszę wybaczcie mi to i postarajcie się zrozumiec, chociaż w małym stopniu.
                                                                                                    Mrs.Styles <3




                                               Rozdział czterdziesty pierwszy


Wciąż nie mogę uwierzyc, że już musimy wracac. Wakacje się kończą, a wraz z tym trzeba powrocic do szkoły. Nie to żebym jej nie lubiła, ale po prostu nie umiem sobie tego wyobrazic. Moje życie zmieniło się o 180*. Boje się, że po powrocie ludzie będą traktowali mnie inaczej niż wcześniej. Albo będą wytykac mnie palcami i pewnie mówić, że chodzę z Harr'ym tylko dla kasy, albo, że chce być w centrum uwagi. Mogą też mówić, że po prostu jestem szczęśliwa i po prostu zaakceptują mój status. Jednak boję się też, że zaczną atakowac mnie fotoreporterzy itp. Chciałabym być taka sama jak byłam i nie chcę przez takich ludzi zmienic. Pragnę, aby ludzie traktowali mnie tak jak dawniej
  • Przeraża mnie fakt, że tak długo nie będziemy się widziec...
  • Elena... Przecież musiało dojśc do tego. Wiesz jak jest... Mi tez jest strasznie przykro i uwierz mi, że w środku moje serce się rozrywa na myśl, że nie obudzę się obok tak przepięknej dziewczyny- moje policzki zaczęły mnie piec- Ale pamiętaj. Będę do ciebie dzwonił, kiedy tylko będę miał wolna chwilę, jest skype, twitter itp. Nie żyjemy w średniowieczu kochanie
  • Obiecujesz...- powiedziałam zaciągając nosem i wtulając się w jego klatkę
  • Obiecuję kochanie
  • Kocham cię
  • Ja ciebie też, piękna. To co, może jakiś ostatni spacer przed wyjazdem hmm?
  • Okej*-loczek pocałował mnie w czoło
  • Tak się cieszę, że cię mam...- odpowiedziałam uśmiechem, po czym szatyn chwycił mnie za talię, a ja straciłam grunt pod nogami. Moja twarz znajdowała się na jego poziomie. Chłopak złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Jego język pieścił mój. Moje palce wędrowały po całym jego ciele, nie wiedząc gdzie spoczac. Jednak po dłuższej chwili przeniosłam dłonie na brązowe loki. Z moich ust wydał się cichy jęk pożądania. Oplotłam nogi wokół jego tali. Harry pchnął lekko moją głowę na bok, robiąc sobie dostęp do mojej szyi. Zaczął całowac ją delikatnie. Muskał ustami każdy jej centymetr. Mogłam wyczuc delikatna strukturę jego malinowych ust. Z podniecenia, pociągnęłam jego włosy, zacieśniając je sobie między palcami. Spowodowało to też, że uniosłam się jeszcze wyżej, przez co mogłam wyczuc lekka wypukłośc w spodniach szatyna, a jego reakcją było gardłowe mruknięcie
  • Nawet nie wiesz jak na mnie działasz...- powiedział gardłowo. Po tych słowach odszukałam jego zielone tęczówki, były takie...ugh! Po prostu nie mogłam im się oprzec. Przygryzłam lekko wargę- Elena...mówiłem ci już jak to jest bardzo podniecające...wiesz, że jak tak dalej pójdzie to nie będę w stanie się oprzec...-szczerze mówiąc nie wiedziałam co mam mu odpowiedziec. On mówił to z taką lekkością, jeśli chodzi o TE sprawy. Tak normalnie , jak gdyby nigdy nic – zwyczajnie, ale podniecjąco. Nie byłam doświadczona w tych sprawach, a co dopiero w rozmowie o tym...Czułam się trochę tym faktem zażenowana. Jednak nie mogłam. To co się teraz między nami dzieje. Do niedawna nieznane mi uczucie...Teraz? Teraz coś niesamowitego. To jest naprawdę piękne. Nie zastanawiając się dłużej, ponownie splotłam nasze usta. Harry przesunął językiem chcąc zrobic sobie dostęp do mojego podniebienia. Jednak ja miałam inne plany. Przygryzłam jego dolną wargę, drocząc się z nim. Na moją reakcję, loczek zareagował jęknięciem. Wykorzystując to, że stoimy przy łóżku, pchnęłam jego ciało w miarę moich możliwości. Obydwoje opadliśmy na miękki materac. Puszysty puch oplótł nasze ciała. Siedziałam okrakiem na wypukłości w jego spodniach, podtrzymując się na umięśnionym torsie. Ponownie przygryzłam wargę. Nie mogłam już dłużej. Zdjęłam szybko swoja bluzkę, pozostając w koronkowym staniku. Reakcją Harr'ego było pociągające oblizanie wargi. To było takie podniecające. Szatyn cicho pomrukiwał i w pewnym momencie, niespodziewanie podniósł się do pozycji siedzącej. Nie do końca wiedziałam co zamierza zrobic, ale w jego oczach widziałam wielki pożądanie. Wpatrując się w jego tęczówki zauważyłam, że zmieniły swój kolor na czarny. Mmmm to było takie...nie do opisania. Nie umiałam się im oprzec. Chłopak lekko odchylił moje ciało i ściągnął z siebie białą, bawełnianą tkaninę. Moje ręce z powrotem wylądowały na jego klatce piersiowej. Podziwiałam jego tatuaże – każdy z osobna. Każdy miał swoją historię, znaczenie. Lubiłam to, nawet bardzo. Kreśliłam palcami po każdej czarnej linii, aż natrafiłam na jego sutek, co spowodowało wydobycie się z jego ust cichego warknięcia i zaciągnięcia się powietrzem. Chyba znalazłam jego czuły punkt
  • Elena...- ledwo wypowiedział. Szczerze mówiąc trochę się wystraszyłam, że...kurde przecież nie jestem doświadczona w tych sprawach, nie? No to chyba to jest normalne, że się trochę denerwuję i boję się, że niektóre moje ruchy mogą być nieodpowiednie (jeśli w ogóle można to tak nazwac)
  • Ccoś źle robię?-zająkałam się
  • Nie!- szybko zaprotestował, aż lekko podskoczyłam i opadłam ponownie na jego krocze na co ponownie zaciągnął powietrze- To jest wspaniałe Elena, rób tak dalej proszę....Tylko proszę...jeśli jeszcze raz podniesiesz ten twój zgrabny tyłek na moim przyjacielu, to obiecuję ci, że dojdę- moje policzki zaczęły mnie piec po jego ostatnim komentarzu. Jednak udałam, że tego nie dosłyszałam. Ponownie pchnęłam jego ciało na łóżko. Nie myślałam, że pójdzie mi tak łatwo. Myślałam, że będzie się opierał czy coś. Bo przecież on lubi „prowadzic”. A tu proszę hmmm. Z powodu uderzenia, moje włosy zawisły nad jego twarzą, łaskocząc go w nos. Zwilżyłam usta językiem i musnęłam jego usta. Chłopak domagałam się dalszego pocałunku, ale ja nie dałam mu tej satysfakcji i zjeżdżałam pocałunkami w dół jego ciała, tworząc sobie ścieżkę. Wreszcie doszłam do jego tasiemki bokserek. Nagle Harry sięgnął rękami do mojej talii i podciągnął mnie do swojej twarzy. Miał tyle siły – imponowało mi to. Nasze oddechy przyspieszyły. Mogłam wyczuc jak bije jego serce. Loczek złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Zielonooki przeniósł swoje ręce na moje plecy, a ja swoje oparłam po obu stronach jego głowy. Nagle Styles gwałtownie obrócił nas tak, że to teraz ja leżałam pod nim. Aha, czyli teraz role się odwróciły. No ale nic na to nie mogę poradzic. Jego dotyk sprawia, że mogę zrobic wtedy wszystko o co mnie po prosi. Po prostu nie mogę się temu oprzec. Jedną nogę zgięłam w kolanie. Spowodowało to, że szatyn wodził ręką po całym moim udzie co spowodowało przyjemne uczucie w dole podbrzusza. Dzięki tym pocałunkom okazywaliśmy sobie swoją miłośc i to było piękne – kochałam to. Jego miękkie usta zjechały w duł mojej szczęki, a ja odchyliłam bardziej głowę, dając mu lepszy dostęp. Tworzył mokre wzory na mojej skórze, następnie na nie dmuchając, wywołując tym gęsią skórkę.
  • Whoa, whoa!- usłyszeliśmy głośny głos za sobą. Szybko zareagowaliśmy i podskoczyliśmy z przerażenia i...i zażenowania..
  • Louis?! Co ty odpieprzasz człowieku?!- powiedział zmieszany Harry. Ja natomiast szybko chwyciłam pościel obok mnie i zakryłam swoją górną partię ciała, cała się czerwieniąc
  • No sorry, no. No ale kurde. Tej swojej skarpetki* nie wywiesiłeś na klamce no to nie pukałem- wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic. Po minie loczka nie widziałam żeby był zadowolony, zresztą to samo mogłam powiedziec o sobie. No ale cóż zrobic – to Louis- No a ten, no. Tak w ogóle to dobrze wybrałaś- obydwoje z loczkiem popatrzeliśmy się na siebie, nie wiedząc o co mu chodzi- No z tym stanikiem. Harry lubi czarną koronkę- mrugnął do mnie okiem. Jednak twarz Harr'ego zrobiła się purpurowa
  • Louis.....!
  • Dobra, dobra już wychodzę gołąbeczki- powiedział pozostawiając nas w dosyć krępującej sytuacji. Loczek lekko chrząknął dla jej polepszenia
  • Wiesz...to je się pój...-nie dokończyłam
  • Poczekaj- przycisnął mi palec do ust- Lou!- usłyszałam głośne kroki i po chwili w drzwiach pojawił się blondyn
  • Yep?
  • Drzwi...
  • Aaaa, no tak
  • Co mówiłaś- wrócił do mnie wzrokiem, a ja starałam się ukryc uśmiech
  • Że może zacznę się już szykowac na spacer
  • Aaaa no tak, zapomniałem. No okej*, to zrób się na bóstwo kochanie- pocałował mnie w czubek głowy i zszedł ze mnie.
                                                                 *****
  • I jak?- wyszłam z łazienki, prezentując się w nowo zakupionym stroju klik
  • Pięknie, zresztą jak zawsze. Ale muszę powiedziec, że te spodnie, będą mnie mocno rozpraszac
  • Haha zboczuch
  • Którego tak mocno kochasz- pokazał mi rząd białych zębów
  • Tak? Serio? Nie przypominam sobie....
  • Jesteś tego pewna?- poruszał znacząco brwiami i zaczął się do mnie zbliżac na czworaka
  • Okej, Okej* . Kocham
  • Pokaż- wysłałam mu buziaka w powietrzu, a ten udał, że postrzeliłam go nim w serce i upadł na ziemie
  • Oh co ja z tobą mam
  • Całe niebo
  • Dobra, dobra, nie przesadzajmy- chłopak pocałował mnie w czubek nosa
  • Chodźmy. Mam ochotę na dużego gofra z bitą śmietaną
  • Mmmm, zapowiada się pysznie
                                                            *****
  • Bożę te gofry są boskie!!!- powiedziałam z zapełnioną buzią
  • Mówiłem, ze tutaj są najlepsze, piękna- zaśmiałam się na jego komentarz, jednak po chwili zszedł od z mojej waży. Moim oczom ukazała się postac tej.....ughh nie mam słów na jej opisanie
  • Harry...?
  • Mhhh- odpowiedział niczego się nie spodziewając i zamaczając swoje usta w bitej śmietanie
  • Chyba mamy towarzystwo...- po moim komentarzu, chłopak lekko się zakrztusił
  • Ccco?- kiwnęłam głowa w odpowiednią stronę. Gdy tylko szatyn obrócił głowę, rzucił gofra na talerz i podniósł się z krzesła. Jednak ja szybko zareagowałam i chwyciłam go za rękę, sprowadzając do mojego poziomu wzroku
  • Harry, nie. Pokażmy jej jak bardzo się kochamy i nie rozstaniemy się przez takiego człowieka jak ona. Pokażmy jak bardzo się myliła...



piątek, 18 października 2013

Rozdział 40

Dziękuję wam bardzo za tak liczne komentarze. Naprawdę jest to dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania. Jesteście kochani. Nie spodziewałam się, że tak dobrze skomentujecie rozdział 39. Taką FORMĘ XD pisałam pierwszy raz :) Także wybaczcie, jeśli coś źle napisałam i wgl ;)

                                              Rozdział czterdziesty
Obudziłam się wtulona w ramiona Harr'ego. Byłam przyklejona do jego klatki piersiowej. Wciąż jeszcze chyba nie dotarło do mnie to co stało się zeszłej nocy – nigdy tego nie zapomnę. Wiem, że dobrze zrobiłam. Zawsze tłumaczono mi, że ten PIERWSZY RAZ ma być z osobą, którą naprawdę kochamy. I tak właśnie się stało. Leże teraz koło osoby, którą darzę wspaniałym uczuciem i wiem, że jest tak samo w drugą stronę. Nie ma tu takiej sytuacji jak u większości dziewczyn, które się pospieszyły i budziły się same w łóżku. Ja wiedziałam, że on zostanie i nie myliłam się. Przez to co stało się parę godzin temu mogłam podziwiac nagą klatkę mojego chłopaka – była....ugh i moja :). Przejechałam kciukiem po kawałku opalonej skóry i wtedy usłyszałam gardłowe mruknięcie, przez co zaśmiałam się wtulając w ciało loczka, wywołując na nim gęsią skórkę
  • Łaskoczesz mnie- powiedział zaspanym głosem dodając do tego cichy śmiech
  • Oh przepraszam- zawtórowałam śmiechem. Chłopak zdjął z mojego ciała rękę i przeniósł ją na moją brodę, powodując, że moja głowa uniosła się ku górze. Wtedy zobaczyłam piękne zielone tęczówki, przenikające przez całe moje ciało, jednak zaraz potem przeniosłam wzrok na jego pełne, malinowe usta, przez co przygryzłam lekko wargę
  • Cześc piękna- wypowiedział i uniósł moją twarz jeszcze bliżej siebie, aby złączyc nasze usta w porannym pocałunku- Mmmm...uwielbiam, gdy przygryzasz wargę, to jest seksowne- po tych słowach oblizał swoje usta, a ja uderzyłam go lekko w pierśc, śmiejąc się- Osz ty! Tak ze mną pogrywasz?! Hę?-chłopak rzucił się na mnie. Byłam pod jego ciałem, a ten usiadł na mnie okrakiem i zaczął mnie łaskotac we wszystkich możliwych miejscach, jakich dawała mu jego pozycja
  • Hahhaha! H-H-Haa-Harry, przessstań- nie umiałam już złapac oddechu. Ale zaraz! Właśnie teraz sobie uświadomiłam, że jestem całkiem naga! Nie zważając już na łaskotki, pospiesznie zakryłam swoją górną partię ciała(dolna była pod pościelą), a na moich policzkach zagościły rumieńce. Harry z początku zrobił przestraszona minę. Miałam wrażenie, że chyba myślał iż zrobił mi krzywdę. Jadnak szybko zrozumiał o co mi chodzi i delikatnie się do mnie uśmiechnął
  • El...przecież widziałem cię już nago...- nie odpowiedziałam, tylko jeszcze bardziej się speszyłam, a na moich policzkach zagościł jeszcze czerwieńszy ślad- Kochanie...Jesteś piękna w każdym calu. Dla mnie jesteś perfekcyjna. Nie musisz się zasłaniac. Jesteś piękna tu- pocałował mnie w rozgrzane lico- I tutaj- teraz natrafił na obojczyk- I tutaj- zdjął jedną moją rękę i pocałował w pierś na co lekko się zaśmiałam- Widzisz? Jesteś piękna wszędzie-
     po tych z słowach zrozumiałam, że może naprawdę nie jestem taka brzydka. Dzięki Harr'emu zaczęłam powoli akceptowac swoje ciało i doceniac to co mam. Schlebia mi to, że co chwilę mówi, że jestem piękna, jednak...ja wiem, że jest inaczej. Wiem jednak, że gdybym mu się sprzeciwiła w jego przekonaniach on wypomniałby mi to jak bardzo źle siebie widzę w lustrze. Strasznie nie lubi, gdy mówię, że jestem gruba itp.
  • A tak w ogóle...dobrze się czujesz?- zapytał, jednak ja go nie zrozumiał i posłałam mu dziwne spojrzenie- No wiesz o co chodzi- cicho chrząknął. No tak, teraz zrozumiałam. Ponownie moją twarz zaczęły piec policzki
  • Tak, tak myślę. Na razie czuję się świetnie
  • Cieszę się- pocałował mnie w czoło
OCZAMI HERR'EGO:
Uwielbiałem patrzec, gdy wywoływałem u niej rumieńce – to było takie słodkie...Po chwili, dziewczyna przekręciła się w miarę możliwości pod moim ciężarem i chwyciła poduszkę, zasłaniając sobie nią twarz. Nie zrozumiałem tego gestu. Czy zrobiłem coś złego? O Boże, oby nie! Było tak pięknie...
  • El?-brak odpowiedzi- El?- tym razem zza poduszki wydobył się cichy śmiech, a jej goły drobny brzuch zaczął szybko się unosic. Wtedy zrozumiałem, że to nic złego i ona po prostu się śmieję. Kocham słyszec jak wydaje z siebie ten śmiech – jest dla mnie jak narkotyk. Zza poduszki tym razem wyrwały się jakieś słowa. Chciała mi coś powiedziec, ale ja przez ten puch na jej twarzy nic nie zrozumiałem. Chwyciłem delikatnie za poduszkę, aby zabrac jej ją. Jednak ona zaprotestowała i dalej burczała coś
  • Elena...- uśmiechnąłem się- po tych słowach lekko odchyliła biały prostokąt i powiedziała coś bardzo cicho- Kochanie, nic nie rozumiem- na mojej twarzy zagościły dołeczki. Nachyliłem się więc nad nią, aby móc zrozumiec to co chce mi przekazac
  • Mógłbyś podac mi majtki- po tym co powiedziała, nie umiałem. Wybuchłem wielkim śmiechem. Boże jaka ona jest niewinna. I to w niej ubóstwiam. Taka mała kruszynka poznawającą dopiero pewne rzeczy. To tak jak z kwiatem, o którego należy dbac. Sięgnąłem więc po jej bieliznę i podałem jej ją, po czym zszedłem z jej ciała, całując w czoło.
     Położyłem się zaraz obok niej i obserwowałem ze śmiechem jak siłowała się z ubraniem na siebie majtek pod kołdrą. Kręciła się jak opętana, a język miała na wierzchu. Była taka słodka. Dziewczyna usiadła na łóżku, zestawiając nogi na ziemię
  • Pójdę wziąc prysznic
  • Okej, jak będziesz chciała to w każdej chwili mogę do ciebie dołaczyc- poruszałem znacząco brwiami
  • Wariat
  • No wiesz...ja dbam o ekologię
  • Mhhh...chyba o biologię
  • Jak kto woli- pokazałem rząd białych zębów
  • Boże z kim ja żyję- westchnęła
  • Ze mną kochanie- podsunąłem się i chwyciłem ja od tyłu w talii =, przez co odchyliła się do tyłu, a ja złączyłem nasze usta w uśmiechu
  • Dobra, dobra. Idę, a ty TU- pokazała na łóżko- Zostajesz- udałem minę zbitego psa
  • Muszę ci powedziec, że masz daleko
  • Ugh..Dobra nie mądruj się tak bo ci to jeszcze zaszkodzi- pocałowała mnie w czubek nosa i wstała, kierując się do łazienki.
  • Hhahahaha!!!- Nie mogłem, po prostu nie mogłem
  • No i z czego się tak śmiejesz- zapytałam w połowie otwierając drzwi
  • Kochanie, chodzisz jak pingwin- na jej twarzy zagościły rumieńce
  • No i ładnie to się nabijac
  • Kocham cię, ale po prostu hahahahah
  • Dobra, dobra....- widziałem, że zawstydziła się, no ale cóż moglem na to poradzic. To naprawdę wyglądało komicznie. Jadnak szybko wstałem z łóżka i podszedłem do niej, zapominając, że nie mam nic na sobie
  • Przepraszam
  • Okej...- dziewczyna zaczęła patrzec się w dól mojego ciała
  • Kochanie, oczy mam wyżej- zaśmiałem się, na co ta schowała swoją twarz we włosach i odwróciła się szybko ode mnie zamykając mi drzwi od łazienki przed nosem- Ej no, a buziak- zamek od drzwi szybko się przekręcił, a zza niego wyłoniła się mała głowa. Pochyliłem się szybko i skradłem soczystego buziaka
                                                               *****
OCZAMI ELENY:
Pewnym krokiem ruszyliśmy w stronę studia. Harry opierał swoją rękę na moim ramieniu, a moja znajdowała się na jego talli. Byliśmy tacy szczęśliwi. Myślę, że to wszystko co się stało, doprowadziło do tego, że tylko bardziej nas to ze sobą związało i to jest piękne. Wiedziałam, że teraz będziemy musieli powiedziec chłopakom o naszej „zgodzie”. Gdy zbliżaliśmy się do odpowiednich drzwi, zaczęły dobiegac głosy 4/5 zespołu
  • Oni muszą się ze sobą pogodzic
  • Wszystko przez ta pindę, przecież oni są sobie przeznaczeni
  • Jeżeli El nie dopuści do głosu Harr'ego, to ja wkroczę do akcji
  • O co to, to nie!
  • Słucham?!
  • Nie TY – MY! My wkroczymy
  • Jesteśmy razem i musimy sobie pomagac
  • Jestem za!
Obydwoje z loczkiem popatrzeliśmy się na siebie znacząco i cicho się zaśmialiśmy. Szatyn zapukał znacznie w drzwi i chrząknął
  • Mogę- odezwał się, gdy nikt nie odpowiedział(byli tak przejęci rozmową XD)
  • HARRY!?- zawołali chórkiem. Jak ja to kocham!
  • Cześc chłopaki- powiedział Harold, wchodząc sam do pomieszczenia
  • Boże Harry! I jak?- usłyszałam Liam'a
  • No więc, ten no. Chciałem wam coś powiedziec, a raczej pokazac- wtedy ja wyłoniłam się zza drzwi, a na twarzach reszty zespołu pojawiły się tzw.”kopary”
  • Hej- uśmiechnęłam się lekko, machając ręką. Przybliżyłam się do mojego chłopaka, a ten objął mnie ramieniem
  • No więc, chcieliśmy wam pow...- Harry nie dokończył, ponieważ cała zgraja krzyknęła „ELENA!” i wszyscy wlecieli na mnie, odklejając moja miłośc ode mnie. Chłopcy zrobili grupowego miśka,a następnie ściskali po kolei. Boże ile oni mieli siły. Kiedy Niall cmoknął mnie w policzek ze szczęścia, Harry szybko zareagował- pragnę przypomniec, ze to moja dziewczyna Niall
  • Chranic to! Ona wróciła! I będzie znowu z nami!!! I..i ci uwierzyła!!
  • Witaj wśród nas Elena!!!- wykrzyknęli i wszyscy unieśli mnie na rękach, podrzucając jak jakiegoś zwycięzce
  • Wariaty!!!

  • Twoje wariaty!!!

niedziela, 13 października 2013

Rozdział 39

Rozdział zawiera sceny +18. Proszę pamięc, że sama nie ma 18-stki XD

                                              Rozdział trzydziesty dziewiąty
Wybiegłem ze swojego auta, jak najszybciej mogłem, trzaskając drzwiami z całej siły – nie dbałem o to. Ważne dla mnie był to, aby odzyskac Elenę i zrobic wszystko, żeby mnie wysłuchała. Moje nogi zaniosły mnie do windy zaraz na parterze. Nacisnąłem pospiesznie na guzik. 1,2,3,4 – nic, nie jedzie. KURWA! Ileż można czekac?! Uderzyłem w zamknięte drzwi widny obolałą ręką i doprawiłem wielkim kopniakiem
  • Co pan robi?!- krzyknęła recepcjonistka
  • Ratuję swoją miłośc!- nim się obejrzała, zniknąłem jej z oczu i pobiegłem w stronę schodów. Przeskakiwałem po dwa, czasami po trzy schody, aby jak najszybciej znaleźc się przy niej. Wreszcie znalazłem się na odpowiednim piętrze. Ledwo wyrobiłem na zakręcie, ślizgając się na tych pieprzonych butach. Moim oczom ukazał się obrazek, który...który NIGDY NIE MIAŁ SIĘ WYDARZYC. Była oparta o drzwi i zwinięta w mały kłębek. Wyglądała tak bezbronnie, jak mała lalka porcelanowa. Jednak była ona tak zraniona, cała się trzęsła z płaczu. Jej twarz była schowana w podkulonych kolanach, a włosy spadały jak kaskady na całe jej ciało, tworząc jak by mały parasol, który miałyby jej strzec. Boże do czego doszło. Dlaczego na to pozwoliłem?! Nie mogę nadal tak na nią patrzec, muszę coś zrobic. Zrobiłem głośne trzy wdechy i ruszyłem już spokojniejszym krokiem w stronę dziewczyny. Gdy znalazłem się już dośc blisko jej osoby, ona zdawała się w ogóle mnie nie zobaczyc, ani ni usłyszec
  • Elena...-nic- Elena...-pustka- El..-cisza. Zacisnąłem mocno powieki z bezradności. Postanowiłem usiąsc koło niej. Gdy mogłem poczuc już jej piękny zapach, przeciągnąłem ręką po twarzy. Teraz Harry, teraz...- Elena proszę wysłuchaj mnie...- znowu nic nie odpowiedziała. Położyłem delikatnie rękę na jej małym kolanie i potarłem po nim kciukiem
  • Zostaw mnie!- odrzuciła z wściekłością moją rękę
  • Proszę nie ignoruj mnie! Wysłuchaj mnie...
  • Ja nie wiem...Ty masz jakieś kłopoty ze słuchem! Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Daj mi spokój. Po prostu idź...- wybełkotała między łkaniem
  • Proszę wysłuchaj mnie...- powiedziałem z bezradnością. Gdy El podniosła głowę, mogłem zobaczyc ból, gniew w jej oczach i...strach. Wykorzystałem to i dłonią przetarłem po jej policzku, wycierając ściekającą łzę. Pod wpływem mojego dotyku zamknęła oczy. Miałem nadzieję, że teraz da mi wszystko wytłumaczyc, jednak...Ponownie otworzyła oczy i wtedy zrozumiałem, że to było tylko chwilowe. Jej oczy przepełnione były do mnie jadem
  • Nie dotykaj mnie!! Zrzuciła moją rękę i pospiesznie wstała, potykając się o własne nogi- Daj mi tylko ten cholerny klucz i obiecuję ci, że za 15 minut będziesz miał wolny pokój, także nie będziesz już musiał ukrywac się z fankami po boku przede mną. Będziecie mieli cały pokój dla siebie. A ja zniknę z twoje życia.-jej słowa podziałały na mnie jak piorun. Wstałem tak szybko jak potrafiłem
  • Co?!
  • To co słyszałeś. Już nie będę twoim balastem
  • El, co ty gadasz!? Nigdy nie byłaś dla mnie żadnym balastem. Wręcz przeciwnie! Ta dziewczyna z którą rozmawiałaś...Ona to wszystko wymyśliła. Fakt, pracuje z nami, ale to niczego nie zmienia. Nikt jej tam nie lubi, bo każdy uważa, że jest fałszywa i wredna. Jednak szef nie chce jej zwolnic bo dobrze wykonuje swoją pracę. Już parę razy zrobiła nam numery. Louis'owi i Eleonor też zrobiła podobny numer. Ale szybko przekonali się, że to była jej sprawka i zrozumieli, że są dla siebie najważniejsi. Nigdy nie przespałem się z żadną fanką! A to że dostaje stanikami i majtkami to nie moja wina. Też to mnie denerwuje, ale to jednak moje fanki. Nie lubię, kiedy to robią, bo szanuję kobiety i nie rozumiem tego jak ona mogą nie szanowac swojego ciała. Jednak czasami na scenie po prostu wygłupiamy się z tego z chłopakami. Nie chcemy być sztywni i chcemy po prostu być sobą. Zoey jest najgorszą osobą jaka poznałem. Potrafi przekręcic wszystko, żeby czegoś dostac. Pech chciał, że uwzięła się na mnie i wmawia każdym, że się przespaliśmy, jednak każdy wie, że to kłamstwo. Nie mówiłem ci o niej bo nie sądziłem, że ją w ogóle spotkasz, a poza tym nie chciałem cie denerwowac. Jesteś dla mnie najważniejsza, tylko ty się liczysz. Jestem taki szczęśliwy, że się poznaliśmy i nie żałuję żadnej chwili spędzonej z tobą. Tylko ty się dla mnie liczysz. Nie chcę, żebyś zniknęła z mojego życia. Chcę żebyś była przy mnie cały czas...
  • Harry....- wiedziałem, że była zagubiona i nie wiedziała co zrobic. Zaczęła cofac się tyłem ode mnie. Po czym odwróciła się i chciała uciec. Tylko dlaczego? Przecież powiedziałem jej prawdę! Pospiesznie złapałem jej rękę i odwróciłem do ciebie w trybie natychmiastowym w wyniku czego dotknęła rękami moje torsu- Jak mogłam cie nie wysłuchac?! To wszystko jest takie popieprzone. Nie zasługujesz na mnie! Jestem beznadziejna!- dziewczyna zaczęła wyrywac się z mojego uścisku, ale ja jej nie pozwoliłem ponownie uciec – nie teraz. Szybko złączyłem nasze usta. Z początku El była calkowicie zaskoczona, jednak po chwili odwzajemniła pocałunek. Był on łapczywy, ale jednak...taki delikatny, z desperacji
  • Elena kocham cię, rozumiesz? KOCHAM CIĘ!!
  • Ja tez ciebie kocham Harry- wypowiedziała przytulając się do nie i ściskając mnie z całej swojej siły- odkleiłem ja lekko od siebie i chwyciłem jej twarz w dłonie
  • Nigdy więcej...
  • Nigdy więcej...- odpowiedziała cicho, zatapiając się w moich oczach
OCZAMI ELENY:
Wciąż nie mogłam uwieżyc w to co się przed chwilą stało. Jak mogłam go nie wysłuchac i dopóścic do takiej sytuacji. Mogłam go stracic, człowieka, którego tak bardzo kocham. Teraz wiedziałam, że kocham go bezgranicznie – KOCHAM GO! Gdy staliśmy patrzac się w swoje tęczówki, nie wytrzymałam i złączyłam nasze usta w zachłannym pocałunku. Teraz to ja czułam zdziwienie Hazzy, ale lubiłam to uczucie. Jego dłonie znalazły się na mojej talii, a moje ręce błądziły po jego bujnych lokach. Chłopak musnął językiem po moich wargach, prosząc o wejście. Rozchyliłam usta dając mu większą swobodę. Nasze języki toczyły walkę. Harry chwycił mnie za pośladki, powodując, że owinęłam nogi wokół jego pasa. Chłopak przycisnął mnie do zimnych drzwi, przez co lekko pisnęłam, a ten gardłowo się zaśmiał. Gdy powróciliśmy do pocałunku. Loczek oderwał się od moich ust, przenosząc się na moją szyję. Całował mnie tak namiętnie, że z moich ust wydał się kolejny niekontrolowany jęk, a paznokcie wbiły się w jego plecy, na co zamruczał – podobało mu się to. Nie wytrzymałam...
  • Kochaj się ze mną...- powiedziałam łapiąc oddech
  • C...co?- oderwał się ode mnie zaskoczony moją wypowiedzią
  • Myślę, że usłyszałeś
  • Jesteś pewna?
  • Tak- odpowiedziałam szepcąc mu w ucho, na co ten pokazał chytry uśmieszek. Nie pozwoliłam mu, aby długo zagościł na jego twarzy, gdyż znalazłam jego usta i nie chciałam się od nich oderwac, jednak zaraz zaczęłam całowac zachłannie jego szczękę i szyję. Harry szybko przejął kontrolę nad tym co się dzieję i dobrał się do skóry za moim uchem. Najpierw lekko muskał ją ustami po czym zaczął ja ssac i przygryzac. Moje tętno przyspieszyło na wysoką skalę, razem z oddechem. Pomiędzy łapaniem powietrza wypowiadałam pojedyncze słowa imienia mojego chłopaka, gdy ten robił mi malinkę. Mając w miarę wolna rękę, nacisnęłam pospiesznie na klamkę drzwi i już po chwili byliśmy w środku. Harry Nadal trzymał mnie w swoich ramionach, jednak gdy weszliśmy posłał jeszcze dużego kopniaka drzwiom, przez co zamknęły się z hukiem. Położył mnie na łóżku i bez problemu pozbył się mojej koszulki, ukazując mój czarny, koronkowy stanik. Usiadł na mnie okrakiem i całował mnie po brzuchu, tworząc w ten sposób na nim gęsią skórkę. Odzyskując świadomośc tego co się za mną dzieję, szybko przekręciłam nas tak, że to ja siedziałam teraz na nim i to ja zdjęłam z niego koszulkę. Przez co moim oczom ukazał się niezapomniany widok. Jego idealnie wyrzeźbiona klatka, idealnie komponowała się z jego tatuażami i opalenizną – istny anioł
  • Mmmm lubię, gdy dziewczyna jest na gorze, jednak wolę, gdy jest na dole- zaśmiał się gardłowo i w mgnieniu oka zawisł nade mną. Z łatwością pozbyliśmy się reszty ubrań. Szczerze mówiąc speszyłam się trochę, bo przecież pierwszy raz pokazałam się nago chłopakowi. Zakryłam pospiesznie ręką moje odsłonięte miejsca, jednak Harry szybko mnie powstrzymał- Nie. Jesteś taka piękna...- wpił się w moje usta i obdarowywał moje ciało pocałunkami. Moje ręce ślepo błądziło po jego nagim torsie. Składał wilgotne pocałunki na każdym calu mojego ciała, wprawiając mnie w niesamowita przyjemnośc- Gotowa?- zapytał. A ja praktycznie nie odebrałam jego słów. Byłam we własnym świecie przyjemności. Dopiero po chwili doszły do mnie jego słowa

  • Tak...-wyszeptałam między oddechami i już po chwili czułam go w sobie. Pierwsze co poczułam to ogromny ból, który już po chwili przeplatał się z przyjemnością, aby kilka minut później ustapic jej miejsca. Z moich ust wydobywały się ciche jęki, wijąc się z przyjemności pod jego ciałem. Czułam coraz większe ciepło w dole podbrzusza- H..Harrry...
  • Shhhh, spokojnie. Wiem...- po chwili poczułam fale przyjemności, przelewająca się przez moje ciało- Kocham cię- powiedział opadając obok mnie
  • Ja ciebie tez Harry