Kursor

Harry Styles

środa, 2 października 2013

Rozdział 38

                                           Rozdział trzydziesty ósmy
  • Nie martw się on on już jest takim człowiekiem- kiwnęła głową na ekran, który akurat pokazywał twarz Harr'ego- Pamiętam jak wtedy przespał się z tą jedną fanką...- szczerze mówiąc dopiero zaczęłam jej tak naprawdę słuchac, gdy wymieniła ostatnie słowa. Że co?! Jaką do jasnej cholery fanką?! Dlaczego ja nic o tym nie wiem?!
  • Nnnie rozumiem....
  • Widzisz...na pewno zdążyłaś zauważyc, że Harry nie jest zwykłym chłopakiem. Przecież każdy wie, że bawi się uczuciami dziewczyn. Wykorzystuje fanki, a potem po prostu je zostawia z roztargnionymi uczuciami, jak gdyby nigdy nic. W ogóle nie bierze pod uwagę tego, jak je krzywdzi. Liczy się dla niego tylko zabawa. A myślisz, że dlaczego na scenę głównie na nim lądują te staniki i majtki? Niektóre mimo tego, że wiedzą jaki jest, to i tak się napalają, a jemu to odpowiada- powoli przetwarzałam każde słowo wypowiedziane z jej ust. Słyszałam ją i wpatrywałam się tak naprawdę tylko i wyłącznie właśnie na jej usta. Jednak przypływ informacji sprawił, że zaczęły mi się rozmazywac, a wszystko wyglądało jak w zwolnionym tempie. Te wszystkie słowa, które wypowiadała...Jak w jakimś filmie. Wsłuchiwałam się w każdą literę i przetwarzałam ją powoli w mojej głowie. O czym ona do cholery mówi?! Przecież on taki nie jest...prawda? Prawda? Prawda?
  • Tak Elena to jest prawda...-zaraz, chwila...Czy ja to wypowiedziałam na głos? Ughh już siebie nie kontroluję
  • Kim ty w ogóle jesteś?!- wybuchnęłam. Nie umiem już panowac nad swoimi uczuciami. To co przed chwilą do mnie dotarło...To nie może być prawda....
  • Ahhh naprawdę chcesz wiedziec- Nie tak tylko ciebie zapytałam wiesz?! Bo wyobraź sobie, że właśnie namieszałaś mi w głowie, opowiadając jakieś dziwne rzeczy o moim chłopaku. Pojawiłaś się z nikąd i i i...przez ciebie już nie wiem w co mam wierzyc!Widząc moje uczucia i brak odpowiedzi chyba stwierdziła, że nie warto czekac na moją odpowiedź, ponieważ zaczęła ciągnąc dalej, zaczynając od cichego westchnienia- Znam Herr'ego bardzo dobrze, nawet chyba za- dodała lekko się uśmiechając, ale widząc moją minę zaraz spoważniała- Poznaliśmy się podczas przygotowań na koncert. Wiesz ja załatwiam takie papierkowe sprawy, więc często się widywaliśmy, ale tylko w miejscu pracy- podkreśliła mocniej ostatnie słowa- Zaczęło się od zwykłego koleżeństwa, potem zostaliśmy przyjaciółmi, aż wreszcie stało się...Jeśli wiesz o czym mówię...?- pokiwałam lekko głową. Jednak mój żołądek wykręcał się we wszystkie strony. Nie umiałam sobie ich wyobrazic. W głowie szalało mi pełno pytań...Jak? Kiedy? Dlaczego? Ile to trwało? Ughh tyle ich było. Ale dlaczego Harry mi o niej nie powiedział?! To mnie nurtowało. Jednak wstrzymałam się z zadaniem tego pytanie- Szzzz spokojnie kochanie- Co?! O co jej chodzi?!- Nie płacz...- przybliżyła dłoń do mojego policzka, a za chwilę ściągnęła cieknącą łzę. 
    Ja nawet nie wiedziałam, że zaczynam płakac. Boże to wszystko jest takie skomplikowane. Wstałam z kanapy i pospiesznie podeszłam do najbliższego lustra. Mój makijaż był cały rozmazany. Wyglądałam jak upiór. Ale szczerze mówiąc miałam to głęboko i szeroko. Nie obchodziło mnie to. Jedyne co mnie teraz interesowało to dalsza wypowiedź Zoey. Przejechałam ręką po czarnych „zaciekach” na twarzy. Jednak to tyko pogorszyło sprawę. Teraz makijaż, a raczej jego resztki, znajdowały się na całej twarzy, a na nim lekkie ślady przejechanych palców
    - Chyba źle zrobiłam, że tu w ogóle przyszłam. Pójdę już...- dziewczyna leniwie wstała i zaczęła kierowac się w stronę drzwi
  • Nie!- stanęła- proszę zostań, chcę usłyszec resztę...- blondynka odwróciła się powoli w moją stronę ze współczuciem w oczach
  • Jesteś pewna?
  • Tak- powiedział bardzo cicho, jednak na tyle by mnie usłyszała
  • No więc po tym....Zakochałam się i to można powiedziec - bardzo. Ale....niestety. Przed tym wszystkim mówił mi, że jestem wyjątkowa – inna niż wszystkie. Kiedy wyznałam mu miłośc...Myślałam, że on tez to zrobi. Ale tak nie było. Wyśmiał mi się w oczy i powiedział, że jestem głupia myśląc, że on coś do mnie czuje. Że byłam głupia, że w ogóle tak pomyślałam. Że przecież doskonale wiedziałam jak to się skończy i niepotrzebnie się łudziłam. Że powinnam doskonale widziec, że to było chwilowe i bez konsekwencji...- nie mogłam już tego słuchac. Jak on ja mógł tak potraktowac?! Tak podle...jak psa! Przecież to nie mój Harry...Mój Harry jest inny....prawda? Ughh nienawidzę tego słowa! To wszystko jest takie popieprzone. Teraz to ja zauważyłam zakręconą łzę na jej policzku
  • Ciii już w porządku- przytuliłam ją- Ja po prostu nie umiem w to wszystko uwierzyc...
  • Ja...ja przepraszam. W ogóle nie powinnam tu przychodzic...
  • Nie wręcz przeciwnie, dobrze zrobiłaś mówiąc mi to
  • Ja tylko chciałam cię ostrzec. Nie chciałam żebyś przechodziła przez to samo. Wiem jak potrafi sobie owinąc osobę wokół palca i po prostu najzwyczajniej w świecie bawic się jej uczuciami
  • Wiem, wiem. Dlatego dziękuję ci- po tych słowach przytuliłyśmy się jeszcze mocniej
  • Co tu się dzieje?!- zapytał zszokowany Lou- na co momentalnie podniosłam się do pozycji pionowej
  • Louis...Już zeszliśmy ze sceny. Nie musisz już tak krzyczec żeby kogoś przekrzyczec- usłyszałam rozbawioną chrypkę, która zaraz znalazła się obok blondyna. Jego mina natychmiastowo zrzedła, gdy zobaczył obrazek przed sobą
  • Co ty robisz?!- wrzasnął szatyn w stronę Zoey
  • Wiesz co Harry?! To ja chyba powinnam się ciebie pytac co ty robisz!?- wrzasnęłam broniąc dziewczyny
  • El...Dlaczego ty płaczesz?! Co tu się kurwa dzieje?! Coś ty jej nagadała franco?! Hmmm...no coś ty jej nagadała?!
  • Wystarczająco żebym przejrzała na oczy Harry. Już nie musisz udawac, wiesz? Już wiem jaki jesteś. Co tam się kryje pod tą burzą loków
  • Ccco?
  • Oh nie udawaj Harry...Zoey mi wszystko opowiedziała
  • Słucham?! El..
  • Nie nazywaj mnie tak!- wrzasnęłam szlochając i wymachując rękami we wszystkie strony
  • Elena... proszę nie słuchaj jej. To podstępna żmija! Naopowiadała ci jakiś wymyślonych bajek!
  • Tak..!? To co robiłeś na scenie z tym stanikiem hmmm? Bo nie wydaje mi się żebyś go tak po prostu wyrzucił? Podobało ci się to, przyznaj
  • Co?! Nie!!!
  • Heh wiesz Harry, jesteś śmieszny. Może jeszcze mi powiesz, że nie masz nic wspólnego z tą blondynką hmm?- wskazałam na dziewczynę
  • Co?! Elena proszę daj mi wytłumaczyc... To nie tak jak myślisz
  • Umiesz tylko mówic „Nie”? Wiesz co? Daruj sobie te gierki ze mną. Po prostu zejdź mi z oczu. Nie chce cię wiedziec. Hah co ja gadam?! Ja nie chcę cię znac! Po prostu wyjdź. Albo wiesz co, nie! Ja wyjdę. Mam dośc. Dopiąłeś swego...Ahhh przepraszam. Jeszcze nie. Bo się za mną NIE PRZESPAŁEŚ!- nie wytrzymałam i wybuchnęłam jeszcze gorszym płaczem
  • Nigdy bym tak z tobą nie postąpił! Liczysz się dla mnie ty, a nie to co masz pod majtkami!
  • Nie utrudniaj tego...- wyminęłam jego posturę, ale poczułam uścisk na ręce
  • Elena proszę...Daj mi wytłumaczyc...- powiedział błagalnie z zaszklonymi oczami
  • Żegnaj Harry- 
    powiedziałam i wyszłam z pokoju, omijając oszołomioną całą sytuacją czwórkę chłopaków. Wybiegłam z długiego korytarza, potykając się o nogi innych osób. Nie obchodziło mnie to. Dlaczego on mi to zrobił. Ufałam mu...tak mu ufałam. Kochałam go...Ale to już nic nie zmieni...Mijałam wiele przecznic, nie zważając uwagi na czerwone światła – gówno mnie to obchodziło. Dobiegłam do największego skrzyżowania. Jakie światło – pieprzone czerwone. Trudno w dupie to mam, chce być jak najszybciej w pokoju. Ruszyłam pewnym krokiem przez pasy, które przekraczały najróżniejsze auta i żółte taksówki. Znowu wszystko powróciło do spowolnionego tępa. Wszystko nabrało odcieni szarości. Jedynie moje buty, na które teraz patrzyłam, były koloru bordowego. Znacznie różniły się od pozostałości stworzonej w mojej wyobraźni. Słyszałam zagłuszone trąbienie, jednak nie zwracałam na to uwagi. W pewnym momencie tuż przed moimi oczami pokazało się wielkie auto. Usłyszałam tylko głośny pisk opon... nic do mnie nie dochodziło. Przed moimi oczami znalazła się wielka maska samochodowa. Usłyszałam trzask zamykanych drzwi, ale dla mnie najważniejsze było to, aby dalej patrzec się w moje trampki. Chciałam zapomniec...
  • Czyś ty oszalała! Mogłaś zginąc!- wtedy spojrzałam się w górę i ujrzałam lekko osiwiałego mężczyznę przed pięcdziesiątką
  • Ja...ja przepraszam- miałam dośc. Zrobiłam pierwszy kok w przód, a moje nogi zaczęły jak najszybciej biec w kierunku obranego przez mnie celu. Spojrzałam się jeszcze tylko do tyłu i mogłam zobaczyc zdziwioną i zaskoczoną twarz mężczyzny. Biegłam ile sił w nogach. Wbiegłam po schodach. Bo po jaką cholerne miałam czekac na windę. Nie chciałam aby ktokolwiek widział mnie teraz w takim stanie. Wystarczy, że ludzie których mijałam patrzyli na mnie jakbym wyleciała z psychiatryka. Dotarłam do drzwi i nacisnęłam na klamkę. Ani drgnęła
  • Kurwa!!!- wykrzyczałam, a z moich oczu wyleciał kolejny wodospad słonych łez. Ileż można....nie panowałam nad sobą. Z całej siły uderzyłam w drewnianą powlokę drzwi. Do tego stopnia, że z moich kostek na dłoni, zaczęła sączyc się bordowa ciecz. Ale ja nic nie czułam, nie czułam bólu jaki sobie sprawiłam. Obróciłam się tyłem do drzwi i z bezradności zsunęłam się po nich, aby znaleźc się po chwili na twardej ziemi
PERSPEKTYWA HARR'EGO:
Kiedy ich minęła...Boże co się dzieje...
  • Kurwa!!!-wykrzyczałem na cały głos i uderzyłem z całej siły w „moje” lustro przez co rozsypało się na miliony malutkich kawałeczków
  • Harry uspokój się, spokojnie. Na pewno jest na to jakieś wytłumaczenie...- podszedł do mnie Louis i oparł rękę na moim ramieniu
  • Oczywiście, że jest Lou...- powiedziałem z czystą ironią i podszedłem do blondynki- Coś ty dziwko jej nagadała!!!- wtedy zobaczyłem jak udała wielce przestraszona moim głosem
  • Harry proszę nie zrób mi krzywdy- powiedziała udawanym przestraszonym głosem, jednak zaraz do tego dodała chytry uśmieszek i przybliżyła się do mnie, przykładając rękę do mojego policzka- Co jest misiu? Jesteś zły na mnie?- nie wytrzymałem i zrzuciłem jej rękę po czym popchnąłem z powrotem na kanapę
  • Jaja sobie kurwa robisz?!
  • Mmm lubię gdy taki jesteś- przygryzła wargę, a we mnie jeszcze bardziej się zagotowało- Tęskniłeś za mną misiu?
  • Skończ pieprzyc! Coś ty jej nagadała?!
  • Kochanie nie denerwuj się tak. Wiesz, że to grozi zmarszczkami?
  • Liam, trzymaj mnie
  • Co kochanie? Bo nie dosłyszałam. Ty? Ty potrzebujesz pomocy?
  • Powiedz mi co jej nagadałaś
  • Ohh wystarczająco dużo, abyś został tylko dla mnie. Tylko ty i ja
  • Ty jesteś chora!!! Pieprz się!- 
    wyszedłem z pokoju, jednak zdążyłem jeszcze usłyszec „Ale tylko z tobą”. Pieprzona dziwka. Do czego ona doprowadziła!. Nie mogę stracic El. Ona jest dla mnie wszystkim! Muszę jej to wszystko wytłumaczyc, nie mogę dac jej odejśc. Nie z takiego powodu, nie z powodu Zoey i tych jej zrytych kłamstw. Kocham ją!!! Kocham ją!!! Kocham ją!! Zrobię wszystko żeby mi uwierzyła – musi. Nie zostawię tak tego. Muszę ją odzyskac. Gdy widziałem jak ona płacze. Boże jak ja nie cierpię patrzec jak kobieta płacze, a w szczególności ONA. Muszę ją chronic!

środa, 25 września 2013

Rozdział 37

        Moi kochani. przepraszam, że tak długo musiscie czekac na rozdziały ale jak dobrze wiecie zaczął się rok szkolny, a wraz z nim mnóstwo nauki. W tym roku muszę się naprawdę przyłożyc ponieważ muszę się przygotowac do testów trzecio-klasisty. Mimo wszytsko będę starała się dodawac je częściej, ale nie jest to obiecane. I dziękuję za komentarze. Janak miłoby mi było, gdyby pojawiło ich się trchę więcej. Nie zrozumcie mnie źle, ale tan kto pisze to wie ile one znaczą. One naprawdę motywuję człowieka do dalszej pracy, dają im siłę i wiedzę o tym, że ktoś jednak lubi czytac to co my piszemy. Dlatego naprawdę zachęcam i jeszcze raz dziękuję. A i jeszcze jedno. Dziękuję wam, że nie zapomnieliście o moim blogu mimo tego, że praktycznie rzecz biorąc nie dodałam nic przez całe wakcje. Jesteście kochani!!!!!^^^^
                                                                                                Love Mrs. Styles  <3                                  


                                                    Rozdział trzydziesty siódmy
Zaczęliśmy się kierowac w stronę wielkiego wejścia z napisem „dla personelu”. Mijało nas pełno różnych ludzi. Mówili mnóstwo niezrozumiałych rzeczy, trzymając w rękach zwoje papierów. Szczerze mówiąc, gdyby moja ręka nie znajdowała się aktualnie w dłoni Harr'ego, na pewno bym się zgubiła. Tyle było tu rożnych drzwi i każde od czegoś innego. Stanęliśmy przed drzwiami z napisem „garderoba”. Loczek otworzył mi drzwi, po czym sam zresztą chłopaków weszli za mną. Moim oczom ukazało się wielkie pomieszczenie. Kręciło się tu także wiele osób. Dziwie się jak oni to wszystko ogarniają... Wokół ścian były rozwieszone lustra, a dokładniej pięc. Przy każdym znajdowało się czerwone krzesło i wielkie szafki, z których wystawały lakiery do włosów, szczotki, pudry...

  • Witaj w naszym świecie!- krzyknął Lou, wyrywając mnie z rozmyślań
  • Matko, nawet ja nie mam połowy kosmetyków ile wy!- zagestykulowałam, pokazując toaletki i ich „sprzęt”. Reszta roześmiała się na mój komentarz i zaczęli witac się z osobami znajdującymi się w tym pomieszczeniu
  • El, jak chcesz to tam jest kanapa. Usiądź sobie na niej. Jak będziesz czegoś potrzebowac to daj znac. Chcesz coś do picia?- zapytał szatyn
  • Chętnie bym się napiła wody
  • Okej, poczekaj chwilkę- zobaczyłam oddalająca się postac chłopaka. Usiadłam na czerwonym siedzisku, które znajdowało się w rogu pokoju. Mogłam obserwowac to co się tutaj dzieje. Panował wielki chaos, wszyscy robili coś innego. Zayn i Lou siedzieli przed lustrami, a obok nich latały jakieś kobiety, psikając lakierami. Marchewkowy gostek jak zwykle próbował się wygłupiac i wstał z krzesła. Zaczął skakac jak debil, gdy wizażystka kontynuowała układanie jego włosów pod białą cieczą wychodzącą z tej metalowej tubki. Niall coś tam szamał i wybierał strój na występ. Tylko gdzie Liam? Oh no tak, teraz go widzę, wkłada na siebie spodnie. Szczerze mówiąc trochę się zarumieniłam widząc go w samych bokserkach – chyba to zauważył, upss. Spotkałam szybko jego wzrok, a potem uśmiech od ucha do ucha. Posłał mi oczko. Od kolejnego rumieńca uratował mnie mój chłopak – ufff
  • Proszę- pokazał rząd swoich białych zębów
  • Dzięki
  • Harry do cholery jasnej! Nie możesz chociaż na chwilę zostawic w spokoju tą twoją dziewczynę?- powiedział Liam
  • Już idę zrzędo- powiedział wywracając oczami, na co lekko się zaśmiałam- Muszę iśc...
  • Idź, idź...- odwrócił się ode mnie, jednak chwilę później szybko zwrócił się w moją stronę i złączył nasze usta. Jego usta były takie miękkie i zmysłowe. Mogłam rozkoszowac się ich fakturą. Poczułam przy tym jego perfum. Był taki...taki zmysłowy. Wypełnił moje nozdrza, przenikając przez całe moje ciało
  • Przestaniecie się już migdalic?- zapytał ze śmiechem Niall
  • Oh daj spokój- szybko odpowiedział mu Harry odrywając się ode mnie
    - A tak w ogóle to jak wyglądam?
    - Hahhahahaha Niall, myslę, że spokojnie możesz tak wejśc na scenie
    - Dzięki złotko- póścił mi zalotne oczko i odszedł lekko podskakując
  • Naprawdę już muszę iśc
  • A kto cię trzyma- posłałam mu niewinny uśmieszek
  • Ahh jesteś okropna
  • Nieprawda! Jestem kochana- powiedziałam z uniesiona głową
  • I bardzo skromna- dodał z dołeczkami na twarzy
  • Oczywiście. Skromnośc to moja rodzona siostra
  • Ughhh i tak cię kocham
  • Je ciebie też- powiedziałam bezgłośnie. Zobaczyłam jak loczek się oddala i siada na krześle ze swoim imieniem. Przyglądam się jak jego fryzjer próbuje uporac się się z jego włosami. Szczerze mówiąc, szatyn wyglądał naprawdę słodko, gdy wszystkie jego włosy były porozkładane na każdą stronę przez ciekawskie palce tego faceta, który kręcił się wokół niego
  • Wiesz co Henry, chyba zdecyduję się dzisiaj na coś nowego
  • Co masz na myśli nie wiem, zobacz- Hazza zaczął wymachiwac swoimi rękami plącząc się w jego burzy loków- Myślisz, że tak będzie dobrze?
  • Hmmmm sam nie wiem, według mnie i tak i tak jest okej- nagle chłopak wstał i jego nogi zaczęły kierowac się w moją stronę- El?
  • Mhm?
  • Myślisz, że tak jest dobrze?- pokazał mi jego pomysł
  • Hmmm uważam, że ten nowy fryz sprawi, że będziesz jeszcze większym seksiakiem i doda ci trochę pazura- powiedziałam z mrugnięciem oka, na co Harold zamruczał i pociągnął mnie za nadgarstek przez co wylądowałam przyklejona do jego torsu. Chłopak złapał mnie pewnie w talii i przybliżył się do mojego ucha
  • Wolisz gdy jestem bardziej zadziorny?- powiedział pociągającym szeptem. Gdy połączyło się to z jego chrypką...po prostu się rozpłynęłam. Byłam pewna, że gdyby nie jego mocny uścisk, wylądowałabym na ziemi z powodu moich miękkich kolan
  • Nie powiedziałam, że nie- powiedziałam zaczepliwie, śmiejąc się w jego tors. Harry pocałował mnie w czoło i lekko się od siebie oderwaliśmy
  • Wiesz co Hazz? Myślę, że tu powinieneś sobie trochę podciąc, nie sądzisz?
  • Hahahah bardzo śmieszne- loczek rzucił się na Liam'a i zaczął go łaskotac ten w odwecie zaczął czochrac szatyna
  • Taki z cccciebie hhhoojrak?- daddy szybko uwolnił się od Harolda i podbiegł do jednej z szafek. Wyjął z niej coś po czym się odwrócił w naszą stronę pokazując prostownicę
  • O nie, nie, nie,nie!! Liam! Nie!- zaczął cofac się w moją stronę
  • A może jednak Hęęę?- blondyn zbliżał się do nas, a prostownice miał zaraz przy twarzy i klapał nią jakby miał to być jakiś dziób od ptaka- Dziubu, dziubu Harry- po tych słowach loczek w sekundzie znalazł się za mną i chwycił się moich ramion
  • El! broń mnie przed tym bandytą! Chcesz żeby twoje kochane loczki zniknęły?!- po wypowiedzi szatyna po prostu nie mogłam i wybuchnęłam śmiechem, wyobrażając go sobie w prostych włosach
  • No i widzisz Hazuś? Coś marnego masz tego obrońce
  • Hahahah dobra chłopaki, dajcie na luz bo nie wytrzymam- powiedziałam jeszcze w śmiechu
  • Ona ma racje, weźcie się wreszcie ogarnijcie wy moje pięciolatki- wtrącił się Lou, który podszedł do Liam'a i złapał go za policzki, lekko tarmosząc- I kto tu teraz jest dziubusiem?
  • Haha bardzo śmieszne- szybko odpowiedział daddy
                                                                   *****
  • Dobra chłopaki na trzy!- cała piątka była ustawiona w rzędzie pod sceną na metalowych kwadratach, które w odpowiednim czasie wystrzeliwują w górę umieszczając ich na scenie. Niejaki Richard co chwila mówił coś przez megafon, ponieważ hałas od tłumów fanek wszystko zagłuszał- Raz..dwa...- Harry posłał mi krótkie nieme „kocham cię”- Trzy!- chłopcy w mgnieniu oka znaleźli się u góry, a wraz z nimi hałasy stały się być jeszcze bardziej głośne. Matko... teraz już wiem dlaczego dostałam te specjalne zatyczki do uszu. Usiadłam sobie na czerwonej kanapie i moglam oglądac ich występ, ponieważ zaraz przede mną wisiał gigantyczny telewizor, który pokazywał co się dzieje na scenie. Kurczę....Oni naprawdę mają szczęśliwe życie. Widac jak tym się bawią, ile im to sprawia przyjemności. Oglądając ich wygłupy na scenie...
      
    Lou miał racje „banda pięciolatków” tylko, że on chyba nie zdaje sobie sprawy, że on tez do tej BADNY należy. Oh Louis, Louis. Nie mogę uwierzyc jak ten Niall potrafi wysoko skakac i to jeszcze w tych spodniach?! Hmmm...Zapytam go się o to...Bo jestem ciekawa jak on to robi, że jeszcze mu się nie rozerwały. 
     
    No tak jak zwykle solówka Harr'ego w WMYB. Ja mu współczuje, mój biedaczek. Kiedy tylko skończą nakopie do dupy Zayn'owi i Liam'owi za to jak go teraz dręczą ughhhh...
     
     W pewnym momencie na scenę coś wpadło, zaraz obok mojego szatyna. Ten jak nienormalny podskoczył. Jednak po chwili na jego twarzy pojawił się uśmieszek i zaczął to podnosic. Chwila?! Co to jest?! To jest stanik?! Ja naprawdę potrafię zrozumiec fanki, ale, ale...i jeszcze ten kretyn z chodzi, wymachując nim
     
  • Dziwne uczucie, co?- damski głos wyrwał mnie z rozmyślań. Obróciłam głowę i dostrzegłam szczupłą blondynkę z dużą ilością tapety na twarzy. Jestem pewna, że gdyby stanęła na wadze to ¾ jej wagi, pochłaniałby jej „makijaż”. A w ogóle, to kiedy ona się tu znalazła?!
  • Jestem Zoey- wysunęła rękę na przywitanie się dołączając do tego sztuczny uśmiech
  • Elena- lekko podniosłam kąciki ust
  • Nie martw się on on już jest takim człowiekiem- kiwnęła głową na ekran, który akurat pokazywał twarz Harr'ego- Pamiętam jak wtedy przespał się z ta jedną fanką...



niedziela, 1 września 2013

Rozdział 36

                                               Rozdział trzydziesty szósty
Poczułam rękę oplatającą moja talię. Miło było budzic się w takich okolicznościach. Harry przybliżył mnie do siebie jeszcze bardziej, jakby bał się, że mu ucieknę. Nie wiedziałam która jest godzina, ale sądząc po przedostających się promieniach słonecznych, mogłam stwierdzic, że należałoby już wstac. Z ledwością obróciłam się w stronę mojego loczka, z zamiarem obudzenia go. Wyglądał tak niewinnie, gdy spał. Zbliżyłam się do jego ust i złożyłam na nich soczystego buziaka. Jednak ten tylko lekko się uśmiechnął i dalej był w swojej krainie snów. W pewnej chwili usłyszałam uchylenie drzwi wejściowych. Kto mógłby mieć dostęp do naszych drzwi? Po chwili zza ściany wyłoniła się głowa Louisa z wielkim bananem na twarzy. Boże co ten wariat znowu wymyślił?! Postanowiłam wykorzystac sytuację, że nie zobaczył moich otwartych oczu i udawac, że śpię.
  • Niall, pospiesz się sieroto- usłyszałam głośniejszy szept Lou
  • No przecież idę. Nie wymierzyłem dobrze futryny tych przeklętych drzwi i zaciąłem się z gitarą, noo
  • Człowieku wyluzuj- uspokoił go Zayn
  • Dobra nie gadajcie tyle, tylko właście na to łóżko
  • Się robi szefuniu- dodał Liam, po czym padł cichy śmiech. Nagle usłyszałam dźwięk gitary
  • Słoneczko już wysoko, śnieg pięknie iskrzy się
    Muminki pod kołyderką chrapią jeszcze
    Nudzę się jak mops, lub jak samotny kret
    Lecz ta piosenka śpiochów zbudzi wnet!-wszyscy razem chórkiem zaśpiewali. Wtedy otworzyłam oczy. Musiałam zobaczyc ten obrazek. Zayn z Liamem na naszym łóżku, Niall na krześle z tym brzdękolem, a Louis przy twarzy Harr'ego – jednym słowem wielkim komizm
  • Dobra dobra, chłopaki przestańcie! Już się obudziłam- powiedziałam, przerywając im ze śmiechem na twarzy
  • Ale nasz pucuś jeszcze nie. Chłopaki dalej, głośniej- Daddy z pięknisiem, zaczęli skakac na materacu
  • Hej miśki, czas wstac
    Jak można, tak spac
    Wasz sen już całe wieki trwa
    No wstawac mi raz, dwa!!!
  • Człowiek chce sobie trochę pospac z dziewczyna przy boku, a tu takie coś. No ludzie litościiii....- odpowiedział zaspany Harold
  • Kochanie nie wiem czy wiesz, ale..- spojrzałam na zegarek- za chwilę będzie jedenasta
  • I co w związku z tym...to wczesna godzina
  • Wstawaj śpiochu- zawołaliśmy chórkiem
  • Do niczego mnie nie zmusicie
  • Jesteś tego pewny?
  • Mhhh- odpowiedział chowając twarz w poduszkę
  • Chłopaki my za góra 30min znajdziemy się na stołówce
  • Na pewno, bo wiesz....My tu już mamy obmyśloną strategię, na tego co tam leży obok ciebie
  • Słyszałem- szybko odparł szatyn
  • I miałeś słyszec. Śniadanie nie będzie wiecznie na ciebie czekac. Londyn wzywa- ostatnie zdanie, Liam wypowiedział operowym śpiewem
  • Oj daj spokój...
  • Dobra, niech ci będzie. W takim razie czekamy na was na dole- odpowiedziałam lekkim uśmiechem i poczekałam, aż wyjdą
  • A więc...- przedłużyłam- jesteś tego taki pewny, że nic cię nie zmusi do wstania
  • Mhh
  • A to...- nachyliłam się i pocałowałam go w obojczyk
  • Mmm, nie chyba nie- powiedział w poduszkę
  • A to...- tym razem pocałowałam go w szyję
  • Nie..to chyba tez nie- zdjął z twarzy okrycie i zaśmiał się do mnie, pokazując te śliczne dołeczki
  • To może to...- pocałowałam go za uchem
  • Nie wydaje mi się
  • A to...- pocałowała go w sam czubek nosa gdy ten już chciał ponownie monotonnie odpowiedziec, wpiłam się namiętnie w jego usta. Kosztowałam ich ze wszystkich stron. Upajałam się ich strukturą. Po pewnym czasie, Harry odwzajemnił doznanie i wspólnie rozkoszowaliśmy się chwilą. Po chwili Harry suną językiem po moich wargach, prosząc o wejście. Bez problemu udało mu się to. Zaczęliśmy toczyc walkę pomiędzy naszymi językami. Nagle Harry, przekręcił nas tak, że górował nade mną. Poznając jego jamę ustną, jeździłam rękami po jego plecach, a on chwycił mnie stanowczo w talii. Harry zjechał w dół, całując moją szyję i miejsce za uchem. Było mi to nie znane uczucie. Przeszyła mnie fala pożądania. Moje ręce zaczęły błądzic po jego torsie, ponownie po plecach, aż w końcu zatrzymały się na włosach. Zaczęłam je mierzwic w wyniku pocałunków. Jednak nie pozwoliłam, dłużej trwac tej chwili. W Pośpiechu oderwałam się od jego ust. Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie i zaskoczenie
  • Myślę, że jednak wygrałam i teraz na pewno nie pójdziesz spac kochanie
  • Ughhh, zrobiłaś to specjalnie
  • Też cię kocham- pocałowałam go szybko i pchnęłam, mając nadzieję, że ze mnie zejdzie – myliłam się- Harryyyy..?
  • Wiesz co...chyba poczułem się trochę zmęczony...
  • Głupku, nie zaczynaj. Chodź, ubierzemy się i zejdziemy coś zszamac
  • Czemu to ja zawsze muszę ustępbywac?
  • Bo mnie kochasz- odpowiedziałam wstając z łóżka i odwracając głowę w jego stronę, mrugnęłam do niego okiem
  • Ughh, no i jak tu się na ciebie złościc- posłałam mu niewidzialnego buziaka i poszłam do łazienki
                                                                *****
  • Co tak długo?- zapytał Zayn
  • Yyyy wiesz, na windę trochę czekaliśmy- szybko wymyślił Haza
  • Ahh no tak, te „windowskie” sprawy- zaraz po wypowiedzeniu tych słów, wszyscy wybuchnęli śmiechem, a zielonooki dał pięknisiowi kuksańca w bok
  • Dobra, dobra chłopaki. Chodźmy coś zjeśc bo jestem piekielnie głodna
Gdy tylko usiadłam już do stołu z zapełnionym talerzem, jedyne co rzuciło mi się w oczy to gigantyczna kopa jedzenia. Matko, jak można zjeśc tyle jedzenia?! No tak – Niall...Ah ten nasz głodomorek. Odsunęłam krzesło i zaczęłam konsumowac. Po chwili jednak, do stolika dosiał się Louis z Liam'em
  • Co masz tam dobrego?- zapytał blondyn
  • Naleśniki z karmelem
  • Mmm...Ej a myśmy ich nie widzieli. Z tego powodu, musimy nacieszyc się tymi warzywami- wtedy spojrzał na Lou, który akurat trzymał w ręce wielka marchewkę
  • No co?- zapytał odgryzając kawałek
  • Nic, nic...- obydwoje z daddym popatrzeliśmy na siebie znacząco z lekkim uśmiechem na twarzy. Nagle krzesło obok mnie się odsunęło
  • Smacznego- powiedział Zayn, z jak zwykle ułożonymi włosami do perfekcji
  • Dzięki- odpowiedziałam
  • Masz naleśniki! Oł je...ja też tylko wziąłem z toffi i bitą śmietaną. Do kogo należy na kupa jedze...- popatrzył na nas pytająco. Jednak widząc nasze miny, nawet nie dokończył zdania- Niall...- wybuchliśmy śmiechem
  • Z czego rżycie?- usłyszeliśmy głos Niall'a, który niósł sok pomarańczowy. Jego obecnośc nas tak zszokowała, że wręcz natychmiastowo zakończyliśmy śmianie się, do tego stopnia, że Lou aż zakrztusił się marchewką
  • Emmm...Wiesz, Lou i marchewki
  • No tak..to dosyć codzienny widok. Przyzwyczaisz się- poklepał mnie po plecach. Jednak, gdy tylko usiadł, czyjeś dłonie zakryły mi moją widocznośc
  • Zgadnij kto to?- usłyszałam moja kochaną chrypkę
  • Hmmm...Zgadując po tym, że siedzę z 4/5 zespołu...jak im tam? A..one diresztion. To chyba brakuje tylko tego jednego – najmniej przystojnego. Wiesz tego brzydala, który bez przerwy się do mnie klei, normalnie jak taka pijawka- wszyscy wybuchnęli śmiechem, a ja poczułam jak składa na moich ustach głęboki pocałunek
  • Uuuuuuuu....-powiedziała reszta
  • Ale muszę przyznac, że ten brzydal naprawdę umie całowac- odchyliłam jego ręce z mojej twarzy i znalazłam twarz loczka, zaraz kolo mojej, z zawadiackim uśmiechem
  • Jesteś okropna, wiesz?- Zaśmiał się, a ja chwyciłam go mocno za policzki, co spowodowało, przyciągnięcie go do mnie i wpiłam się w jego usta, co zaraz odwzjaemnił
  • Halo, halo. Tu ziemia do zakochanych. Aktualnie znajdujemy się na stołówce, gdzie panoszy się na pewno trzech fotoreporterów, więc może poskromilibyście teraz te swoje uczucia- po tych słowach powoli oderwaliśmy się od siebie
  • Tak...zdecydowanie najlepiej całuje- dodałam, patrząc się głęboko w jego oczy, po czym zobaczyłam jego dołeczki i rząd białych zębów. Szatyn usiadł obok mnie i co mnie zdziwiło to to, że miał dokładnie to samo co ja na talerzu
  • No nie...Jak można być ze sobą zgodnym nawet na talerzu, no...- obydwoje popatrzeliśmy się na siebie z Harr'ym
  • I nawet w tym samym czasie się na siebie patrzą. No ludzie...
  • Niall, spokojnie. Nie bądź zazdrosny- pocieszył go Liam
  • Mówicie, że są tu jacyś fotoreporterzy?
  • Mhh. Jeden jest dwa stoliki obok po prawej- sięgnęłam tam wzrokiem – rzeczywiście- Drugi zaraz za tobą. Trzeci jest tam, gdzie są soki- Nagle Harry wstał i podszedł do mnie. Nachylił się i wsadził jedna rękę pod pachę, a druga pod kolana
  • Haz, co ty robisz?!- nic nie odpowiedział. Podniósł mnie i sam usiadł na moim krześle, po czym posadził mnie na swoim kolanach- Ty mój debilu
  • Kocham cię- powiedział mi do ucha
  • Harry tu są fotoreporte...- nie dokończyłam. Chłopak z łatwością odnalazł moje usta. Zaczęliśmy się całowac, ale wiedziałam, że musimy skończyc to przedstawienie, mimo że chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Jednak loczek mnie uprzedził i oparł nasze czoła o siebie
  • Chce, aby wiedzieli i widzieli, jak bardzo cię kocham
  • Harry... Jesteś naprawdę kochany, ale to może zaszkodzic twojej karierze...
  • Czym? Tym, że znalazłem ciebie?
  • Kochanie...Ja nie chce stawac na drodze twojej kariery. Twoje fanki. Pomyślałeś o nich? A twój menager? Po prostu nie chcę, abyś pokazywaniem swoich uczuc, zniszczył to, na co sobie tak ciężko zapracowałeś
  • Może masz rację, ale...to i tak nie zmienia faktu, że chcę aby ludzie wiedzieli
  • Wiem kochanie i bardzo ci za to dziękuję. Ale teraz może opanujmy się i dokończmy w spokoju śniadanie- chłopak jeszcze raz musnął moje usta, po czym obróciliśmy się w stronę pozostałych
                                                            *****
  • A więc to jest ten wielki Big Ben?- zapytałam, zapierając dech w piersiach
  • Mhhh...Piękny, co?- powiedział Harry, stojący za mną i obejmujący mnie w talii
  • To mało powiedziane- odpowiedziałam, odchylając się do niego głową. Po czym ten uśmiechnął się do mnie i nasze usta się spotkały- Dziękuję
  • Za co?
  • Za to, że tu jestem, że jestem tu z tobą
  • To dla ciebie. To co wchodzimy?
  • Się jeszcze pytasz. Kto pierwszy ten lepszy- wyślizgnęłam się z jego objęc i wystartowałam w kierunku schodów. Słyszałam jak Harry za mną biegnie. Chciałam zobaczyc, czy dam radę mu uciec, ale niestety, wielkim utrudnieniem były te cholerne schody, a jeszcze do tego te moje krótkie nogi w porównaniu z Hazą. To nie wróżyło dla mnie dobrego wyniku
  • Zaraz cie dogonię kotku!- po tych słowach obróciłam lekko głowę by zobaczyc, gdzie jest. Był stanowczo za blisko, ale nie umiałam już biec szybciej, męczyłam się. Nagle poczułam dłonie na swoich biodrach i zostałam podniesiona do góry, po czym przyciśnięta do klatki piersiowej- Kochanie, przecież wiesz, że mi nie uciekniesz
  • Spróbowac zawsze można- posłałam mu szyderczy uśmiech- A teraz. Skoro już mnie złapałeś, to może odstaw mnie na ziemię
  • Może...
  • Harry...
  • No dobra- postawił mnie na schodku
  • Wiesz, że nawet jak byś była szybsza ode mnie, to i tak prędzej czy później bym cie złapał
  • A to niby dlaczego?
  • Tu jest 334 stopnie kochanie- popatrzyłam na niego z otwartą buzią w kształcie „o”- Jesteś słodka, gdy tak robisz- zarumieniłam się, a loczek pocałował mnie w czoło- lepiej chodźmy, jeżeli chcemy zobaczyc coś jeszcze dzisiaj
Wreszcie po wejściu na ostatni schodek, mogłam spokojnie odetchnąc z chłopakiem. Na górze byliśmy tylko my, co było bardzo romantyczne. Zmęczona, podeszłam do barierki. To co zobaczyłam....Tego widoku nie da się opisac
  • Podoba ci się?- usłyszałam chrypkę
  • Ten widok....Harrry- rzuciłam się na jego szyję i namiętnie pocałowałam
  • Chodź, zrobimy sobie zdjęcie na pamiątkę- wyjął telefon z kieszeni i ustawił funkcję. Potem ustawiliśmy się przy barierce, tak, że loczek obejmował mnie w talii i całował w policzek. Kiedy skończył, zaraz wszedł na tweeter'a i wkleił nowe zdjęcie
  • To co, może pójdziemy teraz na jakąś dawkę kalorii?
  • Z przyjemnością
                                                                   *****
  • Daj spróbowac- powiedział do mnie, patrząc się na pucharek lodów. Napełniłam łyżeczkę sorbetem z mango i wysunęłam rękę. Kiedy zamknął usta, zabierając ze sobą lód, szybko zanurzyłam palec w bitej śmietanie i wysmarowałam nią, jego nos, śmiejąc się przy tym- A więc tak się bawimy?- zapytał z cwaniackim uśmieszkiem
  • Nie, nie, nie i jeszcze raz nie- próbowałam wyrwac się z przytrzymującego mnie Harolda i uniknąc spotkania jedzenia z moją twarzą - na marne. Na moim nosie także znalazła się puszysta  chmurka. Myślałam, że to koniec tych „męk”, jednak loczek wysmarował sobie białym puchem całe usta i zaczął poruszac brwiami- No daj tego całuska kochanie, daj- nawet się nie obejrzałam, a już znajdowaliśmy się w pocałunku- Hahaha, teraz wyglądasz jak clown
  • Bardzo śmieszne wiesz
  • No, a jak- pokazał rząd śnieżnobiałych zębów. Jednak ja udałam naburmuszoną- Oj już przestań. Chodź tu- wskazał ręką na kolana. Zrobiłam więc to i usadowiłam się wygodnie, obejmując jedna ręka jego szyję. Szatyn wziął pęczek serwetek i zaczął wycierac mi twarz
  • Czuję się jak małe dziecko
  • Też cię kocham- pocałował mnie w czubek nosa


piątek, 12 lipca 2013

Informacja :(

Moi kochani. Chciałam was poinformowac, że przez dwa tygodnie, nie będę dodawac nowych rozdziałów :( . Jest mi strasznie przykro z tego powodu... Są wakacje, a ja wyjeżdżam na obóz konny i nie będę w stanie dodac czegoś nowego. Dlatego wybaczcie mi to. Wrócę do domu 27, więc myślę, że dzień, może dwa, po powrocie, dodam nowy rozdział. Przepraszam...
Będzie mi strasznie brakowac pisania, bo niestety (albo stety XD) weszłam w wielki nałóg tworzenia dla WAS - czytelników <3  Kocham was <3                                                                                                                                                                       Love
                                                                                                    Mrs. Styles :* <3

środa, 10 lipca 2013

Rozdział 35

Sorki, że dzisiaj dodaję, a nie wczoraj. No ale wiecie są wakacje i nocowałam wczoraj u koleżanki. Dlatego nie zabardzo miałam jak, dodac nowy rozdział :)

                                                       Rozdział trzydziesty piąty
  • Harry.. ja nie wiem, czy na pewno wszystko wzięłam...- powiedziałam zdenerwowana, lustrując mój pokój z góry do dołu
  • Ważne, że siebie tam zabierasz- odpowiedział z mrugnięciem oka
  • Nie żartuj sobie ze mnie. Poważnie, nie wiem czy wszystko wzięłam
  • Kochanie- podszedł do mnie i chwycił w talii- Nie martw się na zapas. Zawsze możemy podjechac tam do sklepu i to kupic, jeżeli naprawdę czegoś zapomnisz- uspokoił mnie tym. Wyczuł to i jeszcze bliżej się do mnie przysunął, całując w czoło- Niczym się nie martw. Kocham cię
  • Ja ciebie też- uśmiechnęłam się
  • A teraz chodź, po spóźnimy się na samolot
  • Mhmm...- odpowiedziałam i dalej przemierzałam mój pokój wzrokiem. Jednak chwilę potem poczułam „czyjąś” rękę na moim nadgarstku i ciągnąca mnie ku sobie
  • Kochanie, już ci mówiłem - nie martw się- pociągnął mnie do siebie, a ja zatrzymałam się jego ustach
  • Wariat
  • Ale kochany wariat- odpowiedziałam mu wielkim uśmiechem
  • Uhhh ty- poczochrałam go po głowie
  • No nie, popsułaś mi fryzurę
  • Hahaha upsss- pokazałam mu niewinne spojrzenie
  • Ktoś tu się ze mną droczy..
  • Kto?
  • Jesteś niemożliwa
  • Ale kochana :)- po moich słowach rzucił się pędem w moim kierunku. Mój refleks mnie trochę zawiódł, gdyż Harry z łatwością mnie dopadł i popchnął na ścinę. Jednak zamortyzował pchnięcie, wkładając swoja rękę za moje plecy. Położył ręce po bokach mojej głowy i patrzył pożądliwie
  • Oh no i co ja mam teraz z tobą zrobic?

  • Nie wiem kochanie- rzuciłam figlarnie, na co szybko się uśmiechnął pokazują te kochane dołeczki i rząd perfekcyjnym białych zębów. Zobaczyłam jak Harry przygląda się z ciekawością moim ustom i już wiedziałam co chciał zaraz zrobic. Jednak po jego przybliżeniu się do mnie, ja szybko skuliłam się na dół, wyswobadzając się z jego uścisku. Pobiegłam szybko do jednej strony łóżka, a Haza zrobił to samo. Staliśmy naprzeciw siebie, mierząc się wzrokiem i ciężko oddychając
  • Oj chodź tu- pokazał palcem obok siebie, na co ja przecząco pokazałam głową- Jesteś tego pewna- przytaknęłam, bawiąc się niewinnie kosmykiem włosów. Nagle Harry wskoczył na łóżko i znalazł się po mojej stronie. Zaczął się do mnie przybliżac- Chodź do mnie...
  • Nie- szybko odpowiedziałam. Już miałam uciekac, kiedy loczek chwycił mnie w swoje ramiona, tak, że nie potrafiłam wyswobodzic się z jego uścisku
  • Dalej jesteś taka mądra? Hmmm?- pokazałam mu język, a ten mnie pocałował- I zadziorna?- uśmiechnęłam się i znów mnie pocałował- I kochana, znów
  • Dobra, dobra. Dosyć tego słodzenia- próbowałam go od siebie odepchnąc – na próżno, na co on zrobił minę w podkówkę- Dobra, masz- Wpiłam się w jego usta- Wystarczy- posłał mi szyderczy uśmieszek- No jak z dzieckiem, no... Masz- Znów odnalazłam jego usta- Pasi?- zapytałam z uśmiechem na twarzy
  • Oh..tego nigdy mi nie wystarczy... No ale z uwagi na to, że zaraz musimy wychodzic to muszę pogodzic się z tym faktem
  • Hahah, dobra nie dramatyzuj kochanie- wypuścił mnie ze swoich objęc i wziął moją walizkę
  • Łoł...Co ty tam masz – kamienie?- pokazałam mu język
  • Wiesz...gdybyś nie zauważył to ja jestem K-O-B-I-E-TĄ, potrzebuje dużo rzeczy. Same kosmetyki trochę ważą. A ty co?! Hmm? Tobie wystarczą spodnie, bluzka, bielizna i szczotka do zębów
  • Też cie kocham
  • Ughhhh. I jak tu się na ciebie złościc?
  • Urok osobisty- poruszał brwiami
  • Dobra, dobra. Chodź już ty uroku osobisty
                                                              *****
    Gdy tylko wysiedliśmy z taksówki, moje oczy spotkało wiele błysków – miliony błysków. To było straszne... Jak by nagle zaatakowało nas stado mrówek, cały czas wrzeszczących coś do nas. Nie umiałam uwierzyc, jak oni to wszystko wytrzymują
  • Chodź El. Będzie trochę tłoczno, ale musisz zrozumiec...
  • Wiem Harry, to przecież twoja praca- Razem z resztą chłopaków, przedzieraliśmy się przez tłum fanek. To nie było miłe, bo miałam wrażenie, że jak by mogły, to by się nawzajem pozabijały, żeby tylko dotknąc chodź kawałek ich kurtki. Jednak wiedziałam, że mimo wszystko, chłopaki je bardzo kochają. Bo przecież to one, napędzają i dodają im otuchy, aby dalej robili to co robią – i to jest piękne. Nagle Haza puścił moją dłoń i spostrzegłam, że razem zresztą tych kochanych świrów, podpisują autografy i robią sobie zdjęcia. To było słodkie. Nagle, ktoś zaczął mnie szturchac w plecy, odwróciłam się więc natychmiastowo. Przed moimi oczami, ukazała się mała dziewczynka, która trzymała w ręce aparat
  • Psepraszam...mogłabyś zrobic sobie ze mną zdjęcie
  • J..ja?
  • Mhh, strasznie sciałabym mieć z tobą pamiątkę. Psecież w końcu jesteś dziewczyną Harr'ego Styles'a!!- strasznie zrobiło mi się miło na sercu
  • Jasne, nie ma sprawy- schyliłam się do wzrostu małej i zrobiłam fotkę
  • El
  • Harry- uśmiechnęłam się
  • Wszystko w porządku?
  • Tak, ta dziewczynka chciała sobie zrobic ze mną zdjęcie- uśmiechnął się do mnie i popatrzył na małą, która miała otworzoną buzię- obydwoje się zaśmialiśmy
  • Cy naprawdę psede mną stoi Hhh...Harry Styles
  • Tak słoneczko, to właśnie ja
  • Mogę autoglaf i iii zdjęcie
  • Nie ma sprawy
                                                                   *****
  • To było słodkie jak potraktowałeś ta dziewczynkę
  • Uwielbiam małe dzieci. Są takie....takie pełne życia – kochają je. Są takie beztroskie i czasami dobrze jest brac z nich przykład
  • Jesteś kochany
  • Dlatego często zajmuje się małą Lux. Kocham się z nią bawic. Musisz ją poznac
  • Jjj..ja?
  • Tak. Zobaczysz, będziesz nią zachwycona
  • Na pewno!!! Też kocham małe dzieci. Kiedy zauważyłam jak odnosisz się do tej kochanej fanki...zrobiło mi się ciepło na sercu
  • Kocham cię
  • Ja ciebie też
  • Dobra, dobra, dosyć tego migdalenia się. Pan król Louis wchodzi
  • Hahahah. No tak, zapomnieliśmy o was- zaraz za Lou, zaczęli wchodzic na pokład chłopcy
  • I co, było strasznie?- zapytał Niall, gdy tylko usiedli na swoje miejsca
  • Nie wręcz przeciwnie. Chociaż dziwnie czułam się, będąc po tej drugiej stronie – przy was
  • Ale teraz jesteś tutaj i za żadne skarby cie nie wypuścimy- odparł szybko Liam
  • I nie oddamy- wtrącił Zayn
  • Jesteście kochani
    Podczas dośc długiego lotu, położyłam się na kolanach mojego szatyna i tak naprawdę nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Jenak obudził mnie głośny krzyk – Louis
  • Jak to nie macie marchewek?!
  • Przepraszam, ale naprawdę nie mamy. Będzie pan musiał zaczekac do końca lotu
  • Nie będę na nic czekał! Ja chce marchewkę! Ja chce marchewkę! Ja chce marchewkę!
  • Lou, cicho, bo obudzisz El- usłyszałam znajomą chrypkę
  • Spokojnie, już i tak nie śpię
  • O wstałaś, to pewnie przez teko ciołka
  • Hahah, no może troszeczkę
  • Widzisz?! Mówiłem ci, żebyś tak nie krzyczał pacanie jeden ty- wszyscy wybuchnęli śmiechem, a Lou zaczął udawac naburmuszonego i skrzyżował ręce na piersiach
  • To nie fair. Zawsze jak lecimy samolotem, nie mogę dostac marchewek...
  • Dlatego ja zawsze nosze słodycze w swoim plecaku- odpowiedział Niall, wyjmując z torby żelki
  • Niall...- wszyscy równo powiedzieliśmy
  • No co!? Głodny jestem, nie?
  • Ughh z kim ja żyje- powiedziałam, a reszta zaczęła się śmiac
                                                           *****
    Weszłam na balkon i po prostu nie mogłam uwierzyc własnym oczom. Przede mną znajdowała się malownicza panorama Londynu. Wszystko było pięknie podświetlone (z uwagi na zmrok). Mogłam dostrzec auta, jeżdżące po wąskich uliczkach, migające światełka do różnych clubów, małych ludzi, jak zwykle gdzieś się spieszących, wielkie mosty, rzeki, nawet wesołe miasteczko, w którym był diabelski młyn
  • Podoba ci się- usłyszałam za plecami loczka
  • Tu jest pięknie!
  • Miałem nadzieją, że ci się spodoba. Dlatego wziąłem dla nas właśnie ten pokój
  • Dziękuję- wpiłam się w jego usta, rozkoszując się ich smakiem
  • Dla ciebie wszystko
  • Kocham cię
  • Ale ja ciebie bardziej słońce- chwycił mnie za dłoń i obydwoje stanęliśmy naprzeciw pięknemu widokowi
  • Czy to?
  • Tak to jest Big Ben- uśmiechnęłam się do niego- Jutro cię tam zabiorę wieczorem – wtedy jest tam najpiękniej
  • Nie mogę się doczekac

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 34

                                                 Rozdział trzydziesty czwarty
Nareszcie mam to za sobą. Te wszystkie wspomnienia z nim, powoli zaczęły znikac, to co się z nim wiązało – wszystko po prostu znikło. Poczułam wielką ulgę zeznając na NIEGO. Wreszcie posiadam wewnętrzny spokój. Jestem tylko ja i Harry i nikt nie stanie nam na drodze. Możemy WRESZCIE nacieszyc się sobą podczas wyjazdu do Londynu
  • Poczułam ulgę
  • Widzisz kochanie. To nie było takie straszne- pocałował mnie w czoło- Przebrnęliśmy przez to razem i razem to skończyliśmy. Cieszę się, że mamy już to za sobą i, że TY wreszcie jesteś spokojna. Teraz mam cię tylko dla siebie
  • Kocham cię
  • Ja ciebie też słońce- złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Usiadłam na niego okrakiem i pociągnęłam za włosy, przez co lekko jęknął w moje usta. Przejechał językiem po moich wargach, prosząc o wejście, jednak ja mu nie pozwoliłam
  • El...- chwycił mnie za pośladki przez co pisnęłam otwierając szerzej usta, a Haza szybko to wykorzystał i wśliznął się do nich językiem. Toczyliśmy zawziętą walkę o dominację, wymieniając się śliną. Nagle szatyn oderwał się ode mnie i przeszedł w stronę mojej szyi, składając na każdym jej skrawku małe pocałunki. Odchyliłam głowę, aby dac mu lepszy dostęp. Nagle zatrzymał się i zaczął lekko ssac i przygryzac mi skórę
  • H..Harry...- nie przestawał. Dalej miętosił skórę, aż wreszcie się odessał. Polizał jeszcze raz naruszone przez niego miejsce, a następnie na nie chuchnął, przez co wywołał u mnie przenikające dreszcze i cichy jęk
  • Teraz każdy będzie wiedziec, że jesteś moja- wypowiedział z chrypą, wpatrując się w swoje dzieło
Dryńńńńń, dryńńńńńńńńńń
  • Uhhh, czy muszą nam przeszkodzic w takiej chwili- powiedział lekko zdenerwowany
  • Niestety- zeszłam z niego, przez co jęknął z niezadowolenia, a ja nachyliłam się nad nim i szybko pocałowałam, jednak nie spodziewałam się obrotu akcji. Loczek chwycił mnie za biodra i zwinnie przewrócił tak, że teraz znalazłam się pod nim, a jego tęczówki przenikały przez moje
  • Co ty na to, żeby nie odbierac- poruszał znacząco brwiami, na co ja cicho się zaśmiałam
  • A jak to jest coś ważnego?
  • Co może być ważniejszego od tego...?- zaczął całowac mnie w szyję i schodził niżej, aż zatrzymał się na obojczyku. Szybko zareagowałam i odepchnęłam go od siebie, trzymając ręce na jego torsie
  • Harry...nie, muszę odebrac- zaraz po moich słowach zrobił usta w „podkówkę”- Jesteś nie możliwy- odpowiedziałam na jego gest tworząc banana na twarzy. W miarę możliwości zwinnie wyswobodziłam się z jego objęc i wystartowałam w kierunku komórki
  • Halo?
  • Hej El, co ty na poranną kawkę?
  • Cześc Clo, hmmmm kusząca propozycja- zerknęłam na Harr'ego poruszając znacząco brwiami, a ten zaraz posłał mi niepewny wzrok, na co szybko się uśmiechnęłam. Ani się nie zorientowałam, kiedy leżałam na podłodze, a zielonooki na mnie z cwaniackim uśmieszkiem
  • Co to za kusząca propozycja?- powiedział tak, żeby mogła go usłyszec moja przyjaciółka. Szybko włączyłam tryb głośnomówiący
  • Ahhh, a już miałam się ciebie pytac, co to był za hałas. Ale teraz już wiem, kto był jego sprawcą- wszyscy wybuchliśmy śmiechem- Cześc Harry :)
  • Witaj Clo ;)- odpowiedział szybko, po czym ukradkiem pocałował mnie, ale dzięki mojemu refleksowi, jego usta spotkały mój policzek
  • No ej...
  • Ma się ten refleks- po moich słowach, oblizał usta
  • Emmm? Nie zapomnijcie, że nie jesteście sami
  • Upsss...
  • Dobra, dobra laska. Nie będę wam już przeszkadzac, no ale to jak...piszesz się?
  • Gdzie chcesz porwac moja królewnę?
  • Myślałam o tym, żeby wziąc ją do night clubu, bo ponoc szukają paru dziewczyn.....- nie musiała dokańczac bo przerwał jej nasz wspólny śmiech- Hahah, dobra, a tak na serio to chcę z nią pogadac przy kawce
  • Ughhh...czyli nie będę cie miał przy sobie przez pewnie połowę dnia...
  • Ohhh nie przesadzaj. Będziesz mógł gdzieś przynajmniej wyrwac się z chłopakami – odpocząc ode mnie
  • Ale ja nie chcę!- szybko zaprotestował
  • Ughhh..jak z dzieckiem- pokazał mi szybko język- Dobra Clo, to widzimy się za godzinkę w kawiarni, wiesz...tej naszej
  • Jasne
    *****
  • Cześc kochana
  • O..hej- przysiadłam się do niej, odsuwając jedno z drewnianych krzeseł, znajdujących się pod wielkim parasolem
  • Co tam zamówiłaś?
  • Na razie Late
  • To ja też sobie wezmę- popatrzyłam na jej kawę- Dobra chociaż?
  • Haha pyszna, spróbuj- wzięłam ją do rąk i upiłam łyczek- Hahahh
  • Co cię tak śmieszy
  • Wyglądasz jak Sparrow XD- podniosłam łyżeczkę i rzeczywiście miałam wielkiego wąsa
  • Ja to się zawsze muszę czymś uwalic
  • Hahah dawno nie rozmawiałyśmy..
  • Wiem...ale wiesz...
  • Tak wiem :) Harry- posłałam jej ciepły uśmiech i podparłam się na dwóch łokciach
  • Z tego co słyszałam to dobrze wam się układa
  • Tak, teraz po tym wszystkim...po sprawie z..Łukaszem- ostatnie słowo wysyczałam- jest dużo lepiej, nawet bardzo lepiej...
  • Słyszałam...XD- zarumieniłam się i dałam lekkiego kuksańca w bok- Ej! :D
  • Nie wiem o co ci chodzi...
  • El....
  • Mhhh?
  • Co ty tam masz?
  • Gdzie? Znowu się upackałam?- zaśmiałam się
  • Nie, nie, nie. Hahahaha
  • Z czego rżysz?
  • Co ty masz na szyi?- zarumieniłam się – ponownie- Czy to nie malinka?
  • Ohhh, pytasz jak byś nie widziała
  • Uuuuuuu...
  • Przestań- odpowiedziałam jej śmiejąc się przy tym, a moje policzki zaczęły mnie bardziej piec
  • Ale...nie zrobiliście tego, nie?
  • Nie!- odpowiedziałam jej znacznie głośniej niż myślałam, na co ona znacząco poruszała brwiami- Oj przestań
  • No co, mam prawo wiedziec :P
  • Na razie nie...Nie spieszy nam się...To co może jakieś ciacho- zmieniłam szybko temat
  • Mmmm...biorę szarlotkę na ciepło z lodami i bita śmietaną
  • Mmm to ja chyba też, smaka mi narobiłaś
  • Wiem
  • Czyli wielka bomba kaloryczna...
  • Trudno, oby w cycki poszło- zaśmiałyśmy się obydwie
    *****
  • Muszę ci coś powiedziec...
  • Ja też
  • Dobra czy zła wiadomośc?
  • Dobra- wykrzyczała- a to jest jakaś zła?
  • Em...może najpierw ty powiesz....
  • No niech ci będzie....- powiedziała „niby” niechętnie. Ale ja ją znałam i wiedziałam, że za tym kryje się podekscytowanie i to duuuuuuuże
  • No to wal gościu
  • No więc....
  • Oj nie każ mi czekac frajerzu ty
  • Byłam w kinie z Zaynem i na początku było wszystko normalnie....- uniosłam jedną z brwi. Wiedziałam już co powie, ale nie chciałam psuc jej „wywodu” i ekscytacji w opowiadaniu, więc słuchałam jej uważnie- Nagle Zayn wyszedł do łazienki i po jakiś 15 minutach dalej nie wracał. Zaczęłam się denerwowac, wiesz no kurde ile czasu można spędzac w ubikacji?! No i nagle zgasł film i w sali zrobiło się totalnie ciemno. Przeszły mnie wtedy wielkie ciary, nic nie widziałam – to było straszne. I nagle dwa światła zostały skierowane na dół ekranu i tam....ZABACZYŁAM ZAYNA!!!- ostatnie słowa wykrzyczała, skacząc wręcz na krześle- Stał tam z bukietem czerwonych tulipanów w lewej ręce, a w drugiej trzymał mikrofon. Nagle z głośników zaczęła wydobywac się muzyka, a ON zaczął spiewac „little things” i kierowac wszystkie słowa do mnie. Rozumiesz DO MNIE!!! Jezu ja się dalej jaram!!! No i po ukończeniu piosenki, kiedy już wreszcie podszedł do mnie, ukląkł i wziął moją rękę. I powiedział dwa piękne słowa, które do tej pory dźwięczą mi w głowie „Kocham cię”. Awwww.... on to tak słodko powiedział. Oczywiście rzuciłam mu się zaraz na szyje i tez powiedziałam mu, że go kocham XD
  • Jezuu....Clo tak się cieszę
  • A wiesz jak ja...i na końcu jeszcze się pocałowaliśmy- dotknęła swoich ust- Ale wiesz on powiedział „kocham cię”
  • Wiem kochana już mi to powiedziałaś
  • Ale on to powiedział tak...”KOcham CIĘ”, wiesz tak to akcentował, wiesz tak „KOCHAM CIĘ”, nie teraz to źle powiedziałam...”KOCHAM cię”, nie...
  • Hhaahhah Dobra laska, uspokój się, wiem o co kaman :)
  • Ale wiesz, on to tak...
  • Tak, tak, wiem, tak słodko powiedział, tak, że tego na pewno nie zapomnisz do końca życia....
  • Skąd wiedziałaś?!- szybko przerwała mi
  • Znam cie już trochę kochana- obydwie wybuchłyśmy śmiechem
  • Dobra teraz twoja kolej...przestawiamy się na inny tryb, pod tytułem „zła wiadomośc”...
  • Taaakkk...
  • Dobra...-westchnęła- Mów
  • Chodzi o to, że pewnie Zayn ci już mówił, że wyjeżdżają jutro
  • Niestety, ale powiedział, że jak będzie taka możliwośc to przyjedzie do mnie
  • Tak...właśnie o to chodzi...- Clo posłała mi niepewne spojrzenie- Chodzi o to, że...Harry rozmawiał i ich menagerem i kupą innych osób...
  • No wyduś to z siebie
  • I powiedział, że będę z nimi mogła pojechac, przez co nie będziemy musieli się rozstawac – na tak długo
  • Ale...
  • Wiem Clo....Ale on się tak starał, żeby to załatwic, żebyśmy mogli być razem. Nie mogłam mu odmówic
  • Rozumiem- powiedziała smutna
  • On już wszystko zaplanował. Wiesz hotel, transport....wszystko. Jutro już jedziemy. Dlatego ucieszyłam się, że dzisiaj się spotykamy, wiesz tak przed wyjazdem...
  • Nie...rozumiem to...Ale będziemy rozmawiac na Skeypie, nie?
  • No pewnie!!! Przecież będę musiała się komuś wyżalic, kiedy będę już miała ich dośc- zachichotałam
  • Cieszę się, że jesteś szczęśliwa
  • Ja też się cieszę, że Zayn w końcu się odważył