Kursor

Harry Styles

poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 26

Na początku chciałam was z całego mojego serca podziękowac za najserdeczniejsze życzenia. Naprawdę dziękuję, jesteście kochani :*. Druga sprawa jest taka, że może wam się nie spodobac zbytnio ten rozdział, ponieważ pisałam go bardzo szybko bo jak już wspomniałam, musisałam zakówac na sprawdziany. Ale obiecuję, że się poprawię <3

                                              Rozdział dwudziesty szósty
Czekałam niecierpliwie przed salą operacyjną. Ciągle wchodziło i wychodziło z niej mnóstwo lekarzy i pielęgniarek, a gdy tylko pytałam się o stan zdrowia Hazy, ci mówili tylko, że nie mogą teraz nic powiedziec. Doprowadzało mnie to do szału. Czas dłużył mi się nie ubłagalnie. Minuta trwała dla mnie wiecznośc. Przypomniałam sobie jeszcze, że dobrze by było poinformowac o zdarzeniu jego rodziców. Powiedziec im, że ich syn leży w szpitalu. Tak też zrobiłam. Po jakiś 15 min rozmowy, jego opiekunowie mieli się tu zjawic już jutro. Nagle z sali wyszedł już normalnie przebrany lekarz „prowadzący”
  • Doktorze co z nim?
  • Operacja przeszła pomyślnie
  • To znaczy, że wszystko już będzie dobrze
  • Na to wszystko wskazuje. Bądźmy dobrej myśli- po tych słowach, aż mi się łza zakręciła w oku
  • Nawet nie wie pan ile to dla mnie znaczy
  • Mogę się domyślac
  • A mógłby mi pan chociaż powiedziec, czy mogę go odwiedzic?
  • Oczywiście, jest w sali 152 na samej górze. Pilnuje go tam dwóch policjantów w razie napadu przez fanki. Tylko póki co, jest jeszcze w śpiączce pooperacyjnej, także proszę o cierpliwośc. Powinien się za niedługo wybudzic
  • Dziękuję panu bardzo
  • To moja praca
W tym momencie nagle do szpitala wbiegli Zayn i Clo. No tak, zapomniałam, że im też wysłałam sms'a...
  • Matko, El, gdzie jest Harry, co z nim?!
  • Właśnie teraz będę do niego szła...Na razie jeszcze jest w śpiączce po operacji- powtórzyłam słowa lekarza
  • Oh El tak mi przykro. Co się stało?
Jednak ja, nie byłam w stanie jej opowiedziec całej sytuacji. Po prostu nie potrafiłam. Przytuliłam się tylko do niej z całych moich sił.
  • To wszystko moja wina- wydukałam przez zapłakane oczy
  • Ciiii, już dobrze, będzie dobrze. Chodź idziemy do niego
Zaczęliśmy się kierowac w stronę windy. Zayn lekko mnie asekurował, ponieważ byłam tak roztrzęsiona tą całą sytuacją, że ledwo potrafiłam stac na nogach. Ale gdzieś w środku cieszyłam się, że nie jest to nic poważnego. Bałam się, że...że...Dobra lepiej o tym nie myślę. Spokojnie Elena, będzie dobrze, musi byc!!! Zaczęliśmy szukac numerka 152. Mijając inne pokoje mogłam zobaczyc obcych ludzi ponieważ ich ściany w pokojach od strony korytarza były z szyby. Bałam się spotkania z Hazą..Nagle zobaczyłam u góry widniejący numer, który wskazał mi lekarz. Skierowałam głowę bardziej na dół. Przed moimi oczami ujrzałam za szybą mojego Harolda. Leżał w łóżku tak niewinnie, jak małe dziecko, któremu tylko brakuje pluszowego misia.
  • Dasz radę- usłyszałam głos Zayna
  • Muszę
  • Będziemy na ciebie czekac w holu
  • Dzięki...
Otworzyłam lekko drzwi i usiadłam na szpitalnym krześle obok łóżka poszkodowanego. Patrzyłam się na jego siniec pod okiem, na rozciętą wargę i czerwone policzki. Nie mówiąc już o reszcie ciała. Widziałam tylko kawałek jego klatki piersiowej, która była owinięta jakimiś bandażami. Mierzyłam go wzrokiem z niedowierzaniem, nie będę chyba umiałam sobie tego wybaczyc...Spojrzałam ponownie na jego oczy. Spod powiek było wyraźnie widac, że jego gałki oczne poruszały się. Ewidentnie coś mu się śniło. Jego ciało zaczęło wic się po łóżku, kręcił głową, a z jego czoła, zaczęły cieknąc krople potu. Dotknęłam ręką jego mokrego czoła próbując powstrzymac jego natarczywe ruchy – na próżno.
  • Elena!!!- zaczął krzyczec przez zamknięte oczy
  • Harry?! Tutaj jestem
  • Zostawcie ją!!- krzyczał jeszcze głośniej
  • Harry, jestem tutaj. Ciiii
Po tych słowach jego ręka znalazła się na mojej. To było coś!!! On, on wiedział, że jestem koło niego!!! Kurczowo ją trzymał. Po chwili napatrzenia się na jego uścisk, spojrzałam na jego umęczoną twarz, gdyż gdy dotknął mojej dłoni momentalnie się uspokoił. Nagle jego powieki zaczęły unosic się do góry. Zobaczyłam te jego piękne, przenikające spojrzeniem zielone oczy.
  • Haza- powiedziałam z łzą szczęścia w oku
  • El...gdzie jestem?
  • W szpitalu...- odpowiedziałam spuszczając głowę na dół, na co chłopak odpowiedział zmieszaniem wzrokowym- Zrobili ci krzywdę?!
  • Nie Harry...mi nic nie zrobili...jednak ty...
  • El...nie martw się, wyliże się, ważne, że te łajdaki...! Że nie zrobili ci krzywdy. Jak mogłem dopóścic do czegoś takiego?! Powinienem się domyślic...Powinienem dac im radę. Powinienem dac ci poczucie bezpieczeństwa. Przecież mogliby szybko skończyc ze mną i dobrac..
  • Nie mów tak!!! Nigdy, rozumiesz!!! Zawsze będziesz dla mnie kimś ważnym. Nie musisz być mięśniakiem. Ważny jesteś dla mnie ty i to co masz w środku. Poza tym, to moja wina. To ja powinnam ci od początku o wszystkim powiedziec, może wtedy nie doszło by do tego...
  • Sugerujesz, że ta cała sprawa z tą psychopatką, może mieć coś wspólnego z dzisiejszym incydentem?!
  • Nie wiem Harry co myślę, już nic nie wiem. Nie wybaczę sobie, że naraziłam cię na coś takiego!- szatyn próbował odpowiedziec, jednak przerwał mu inny głos. Nawet nie usłyszałam kiedy weszła tu inna osoba!
  • Oooo, widzę, że pan Styles już się wybudził. No dobrze, jak się pan czuje?
  • Ogólnie dobrze. Poza tym tylko, że strasznie boli mnie głowa
  • Cieszę się. Miał pan wielkie szczęście, że tak szybko udzielono panu pomocy. A ból głowy powinien przejśc za niedługo, jest to objaw środków usypiających i uspokajających
  • Przepraszam, ale po co byłem usypiany?
  • Musiałem przeprowadzic małą operację – nic wielkiego. Proszę mi się tylko dac jeszcze osłuchac i jak wszystko dobrze pójdzie, to jest bardzo prawdopodobne, że może pan jutro wyjdzie
  • O tyle dobrze...
Lekarz podszedł to mojego chłopaka, a ja odsunęłam się na bok. Loczek zdjął koszulkę, a ja zobaczyłam jego (dla mnie) idealnie wyrzeźbiony tors. Jednak tak naprawdę nie on przykul moją uwagę...Była to mała blizna pod piersią. Ledwo co widoczna, jednak dla mnie...po prostu będzie mi przypominała cały czas o tym zdarzeniu...Ale muszę to wytrzymac, muszę to zrobic dla niego.
  • No wygląda na to, że wszystko dobrze
  • Cieszę się
  • Ale niestety muszę pani powiedziec, że musi pani opóścic szpital...Niestety, ale kończą się godziny odwiedzin- powiedział wychodząc z sali
  • Dobrze, zaraz wyjdę
  • Nie chcę żebyś mnie zostawiła
  • Ja też nie, ale niestety takie procedury
  • Będę tęsknił
  • Ja też kochanie, ale wiesz, zawsze możesz jeszcze do mnie zadzwonic, a ja powiem ci „dobranoc, Kocham cię”
  • Ja też cię kocham, tylko, że ze zdwojoną siłą
Nachyliłam się nad nim i delikatnie dotknęłam jego ust. Jednak to mu chyba nie wystarczyło, ponieważ chwycił mnie mocno i przyciągnął, pogłębiając pocałunek
  • Brakowało mi tego- powiedział z uśmieszkiem
  • Wariat
  • Śpij dobrze księżniczko
Wyszłam i od razu udałam się w stronę windy. Na dole czekali już na mnie moi przyjaciele.
  • I jak?- zapytała się z troską Clo
  • Wszytko okej
  • A jak on się trzyma, wiesz nie chcieliśmy wam przeszkadzac, dlatego dopiero jutro go odwiedzimy
  • W sumie to nie będzie potrzebne, bo jak wszystko dobrze pójdzie, to jutro go wypiszą...
  • No widzisz, a tak się martwiłaś, chodź tu do mnie- wyciągnęła ręce do przytulenia
  • Wiecie co, ja chyba się przejdę. Nie jest w sumie jeszcze tak późno. Po prostu potrzebuję świeżego powietrza i chwili samotności
  • Jesteś tego pewna- tym razem zapytał Zayn
  • Tak...Dziękuję i przepraszam
  • Nie ma za co, pamiętaj, że jak by coś to dzwoń do mnie o każdej porze- dodała Claudia
  • Czyli mam wracac sam?- zapytał Zayn
  • No dobra niech ci będzie, chodź
Chłopak zaraz się uśmiechnął. Odprowadziliśmy przyjaciółkę do auta, a Zayn pocałował ją prosto w usta. Tak prosto w usta!!!
  • El mogę ci zaufac?
  • No pewnie, że tak! Wal śmiało
  • Bo wiesz, chodzi o mnie i Clo...
  • No to tym bardziej zamieniam się w słuch
  • Bo wiesz, chciałbym się ciebie doradzic. Wiesz bo ja coś do niej naprawdę czuję coś większego – naprawdę! Odważyłem się ją już pocałowac. Wiem dzieje się to w tak krótkim czasie...Ale w sumie ty i Harry, to też to tak między wami szybko jakoś się rozkręciło.- mówił speszony- Chodzi o to, że chciałbym jej wyznac miłóśc. Chciałbym, żeby naprawdę uwierzyła w to, że ją kocham i mi na niej zależy, tylko kompletnie nie wiem jak jej to powiedziec. Ale mimo wszystko to nie obraź się, ale chcę cie trochę wykorzystac...- nie powiem, ale dziwnie to zabrzmiało- Bo ty jesteś jej najlepszą przyjaciółką i na pewno mówicie sobie wszystko...Mogłabyś mi powiedziec, czy ona coś czuje do mnie. Wiesz nie chcę wyjśc na idiotę..
  • Oj Zayn. Szczerze mówiąc tak się cieszę!!! Ja po prostu w to wszystko nie umiem uwierzyc – naprawdę- zrobił minę AYFKM- Zayn, Claudia cię kocha!! Rozumiesz to. Ona po prostu czekała na twój pierwszy krok!!!- po tych słowach zobaczyłam iskierkę w jego oczach i uśmiech od ucha do ucha- Zayn ona od początku coś do ciebie czuła, ale nie wiedziała czy jest tak w odwecie. Wiesz ona, zwykła dziewczyna, chodząca do małej szkoły...A ty...wielki artysta pochodzący z innych sfer, innego zupełnie świata – Rozumiesz
  • Gdybym wiedział...gdy tylko ją zobaczyłem to już wiedziałem, że to ta jedyna...
  • Ona czeka na twój pierwszy krok
  • Powiedz mi proszę, nie wiem podsuń mi jakiś pomysł. Chciałbym powiedziec jej to jakoś tak romantycznie, bo wiem, że jest bardzo uczuciową osobą...
  • Hmmm...
  • Proszę...
  • Poczekaj, zaraz coś wymyślę...Może zabierz ją na przykład do kina i kiedy zacznie leciec film to powiesz, że musisz iśc do ubikacji. Jednak tak nie będzie. Przy gotujesz się. Nie wiem na przykład przebierz się w garniak i weź jakiegoś kwiatka. Mógłbyś wejśc na ten mini podest, który jest pod ekranem, gdzie się wyświetla film. Wziąłbyś mikrofon i powiedział to co ci siedzi na sercu- Zayn słuchał mnie z wytrzeszczem na oczach
  • Jezu, El jesteś kochana- przytulił mnie- Nawet nie wiesz jak ci dziękuję!!! Harry ma szczęście, wiesz?! Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Zrobię tak! Powiem jej wszystko. O tym, że zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia – wszystko
  • Zayn, dziękuję. Wiesz nie musisz z mojej rady korzystac. Na pewno masz też wiele innych pomysłów, tylko pop prostu na razie masz kłopot z ich wydobyciem...
  • Żartujesz sobie?! Twój pomysł jest idealny!
  • Cieszę się
  • A ja się cieszę, że Harry zareagował tak na ciebie podczas naszego koncertu. Gdyby nie to...To nie spotkałbym ciebie i przede wszystkim Claudii
  • Ja dalej w to wszystko nie potrafię uwierzyc

czwartek, 9 maja 2013

:(

Kochani strasznie was przepraszam, że nie dodaje next chapter ale po prostu nie umiem się wyrobic. Nauczycielki się strasznie ostatnio na naszą klasę uwzięły i nakładają nam nieustannie kartkówki. Nie mam nawet czasu dla siebie. Rano wstaje, szykuję się, potem szkoła i  po powrocie jem obiad, a resztę dnia spędzam przy biurku - to jest straszne!!! Nawet dobrze nie sypiam. Jeszcze do tego dochodzi tworzenie projektu, który trzeba zrobic do końca trzeciej klasy gimnazjum. Naprawdę mi przykro, że nie mogę nic napisac, bo w głowie, aż roi mi się od pomysłów. Teraz znalazłam dopiero chwilkę na komputer i za chwilę znowu to samo - przeraża mnie to...Nowy rozdział dodam raczej dopiero w poniedziałek, ponieważ przez weekend będę znowu u babci, a tak jak wam już wspominałam nie mam internetu :(. Ale mam nadzieję, że uda mi się u niej coś napisac - bądźmy dobrej myśli :). A tak w ogóle to poniedziałek jest dla mnie i w sumie dla mojej paczki (bo będą na pewno mieli ze mnie bekę robiąc mi kawały i dowcipy "two bananas in my face*") jest to szczególny dzień. Wypadają wtedy moje urodziny! - masakra jak ja już jestem stara XD. Także jeszcze raz was z całego serca przepraszam.
                                                                                                                    I'm sorry...
                                                                                                          Love :* Mrs. Styles

wtorek, 7 maja 2013

:)

Chciałam wam z całego mojego serca podziękowac za tyle wejśc i komentarzy. Naprawdę nie spodziewałam się czegoś takiego. Tworząc tego bloga myślałam sobie " Kurcze może spróbuję swoich możliwości, zobaczę czy chociaż ktokolwiek zechce coś takiego czytac". A teraz okazuje się, że licznik nabija mi już liczby powyżej 7000 - jesteście kochani!!! Staram się dodawac jak najszybciej tylko mogę( a w szczególności jak ktoś mnie o to strasznie prosi*), aby nie trzymac was długo w napięciu. Jednak nie zawsze wychodzą mi te rozdziały tak jak ja bym chciała - są one niedopracowane. Ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Prosiłabym was tylko, czy moglibyście po każdym przeczytaniu dodawac jakiś komentarz :) Nie chodzi mi o to żeby się szczycic tym ile was jest. Chce po prostu poznac waszą opinię - to się dla mnie liczy. Abyście powiedzieli np jaki fragment wam się nie spodobał, czy odwrotnie. Możecie nawet podac jakieś swoje pomysły - czasami by się to przydało, gdy brakuje mi weny XD. Możecie nawet pisac, czy coś chcielibyście zmienic w blogu. Jestem otwarta na wasze propozycje. Liczę na was :D
                                                                                                         Buziaczki :* <3

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 25


                                            Rozdział dwudziesty piąty

Zaczęłam się ich bac. Przybliżali się do mnie, pogwizdując. Szybko stanęłam na równe nogi i zaczęłam kierowac się w stronę drzwi do dyskoteki. Jednak osiłki zablokowali mi drogę...

Nie wiedzialam co robic, ja taka mała porównując się do nich – nie miałam szans!!! A Harry?! On nawet nie mógł mnie usłyszec, przez te pieprzone drzwi. Nikt nie mógł mi pomóc. Zaczęłam panikowac!!! Jednak postanowiłam tego nie pokazywac po sobie.
  • Przepraszam- powiedziałam, starając się ich ominąc, jednak na próżno
  • Ale za co kochana?- odpowiedział jeden z nich z uśmieszkiem na twarzy
  • Mogłabym przejśc?
  • A kto ci w tym przeszkadza?- odpowiedział następny, po czym wybuchnęli śmiechem. Niestety mi do niego nie było – bałam się!!! Próbowałam przejśc pomiędzy nimi ponownie – na nic.
  • Gdzie się wybierasz?
  • Chciałabym wejśc do środka
  • Oj,oj, przykro mi hehe – zrobiłam krok w tył
  • Co przestraszyłaś się?
  • Chodź tutaj do nas- mówiąc to zrobił gest zachęcający, jednak ja znowu cofnęłam się o krok
Szybko wyciągnęłam telefon, by móc wybrac numer policji, jednak nie zdążyłam nawet go odblokowac, bo dryblas wyrwał mi go z ręki, rzucił na ziemie i zgniótł swoim wielkim butem, śmiejąc się przy tym. To była ostatnia deska mojego ratunku!!!
  • Czego chcecie!!?
  • Hahahahah, a jak myślisz?
Teraz to już wiedziałam czego będą chcieli...zaczęłam wołac „pomocy!!!”. Niestety, znaleźli się przy mnie bardzo szybko. Jeden z nich chwycił mnie z całej siły za szczękę i wycedził tylko „jeszcze raz tak krzykniesz, a zniknie na dobre ta twoja śliczna buźka!!!”. Po tych słowach uroniłam kroplę łzy – nie panowałam nad tym. Szczerze mówiąc to nawet nie wiedziałam czy uroniłam ta słoną wodę przez ból, kiedy chwycił mnie za szczękę, czy przez cały ten strach przed tym co może za chwile się stac... Dwóch z nich chwyciło mnie za ręce. Jeden z jednej strony, drugi z drugiej, przypierając do ściany. Próbowałam się im wyrywac – mieli za dużo siły. Zaczęłam płakac i błagac o litosc, jednak to ich tylko rozbawiało. Trzeci stanął naprzeciwko mnie i zaczął mnie mierzyc wzrokiem. Jenak przerwał mu dźwięk otwierających się drzwi. Szybko rzucili mnie z drugiej strony kontenera (bo tylko był tam on), tak żeby nas nikt nie zobaczył, a sami schowali się razem ze mną, trzymając ręce na mojej twarzy i utrzymując w silnym uścisku. Byłam bezradna. Jednak usłyszałam znajomy głos, bardzo znajomy!!!
  • Elena? El, jesteś tu?- zapytał, wołając
Chciałam zacząc krzyczec, „Tu jestem!!”, jednak nie mogłam.
    Nie wiadomo kiedy, podnieśli mnie i wyszli naprzeciw mojemu chłopakowi. Dwaj mnie trzymali, a jeden przyglądał się Hazie
  • Elena!!!- krzyknął szatyn, na co oni odparli mu śmiechem
  • Harry!!!- okrzyknęłam. Chciał do mnie podbiec, ale ten jeden go powstrzymał, stając mu na drodze
  • Hola, hola
  • Póśccie ją!!!
  • Haha, wolne żarty
Mój ukochany zrobił się cały purpurowy – pierwszy raz go widziałam tak rozwścieczonego!
  • Spieprzaj od mojej dziewczyny! Macie pięc sekund żeby ją zostawic!- wykrzyczał
Wiedziałam, że bardzo się tym naraził. Chciał mnie chronic, ale to może go dużo kosztwac!!! Zaczęłam się o niego bac, wiedziałam, że tamtemu się miarka przebrała. Podszedł do Harre'go i niespodziewanie uderzył go z całej siły.
  • Harry!!!- nie mogłam do tego dopóścic, żeby przez mnie stała mu się krzywda, zaczęłam się jeszcze bardziej wyrywac, kopac i gryźc napastników. Jednak oni sprawiali wrażenie jakby trzymali sobie jakiegoś chomika w rękach, który nie sprawia im żadnego oporu!!!
  • Przymknij mordę!!!- wrzasnął do mnie trzymający
  • Zostawcie ją!!!
Loczek, nie był mu długo dłużny. Szybko się pozbierał i też przyłożył tamtemu. Niestety jego to tylko drasnęło. Był on wtedy bardzo wściekły zawołał swojego kompana, czym zostawił mnie jeden na jeden z tym osiłkiem. Tylko, że z jednym wcale nie było lepiej. Dalej się wyrywałam, a on się tylko śmiał i patrzył na bijących się jakby oglądał jakiś film w 3D. Spoglądnęłam teraz na Hazę – to było straszne!!! On nie miał żadnych szans!!!Jeden chwycił go tymi napompowanymi mięśniami od tyłu, trzymając jego ręce tak, aby nie mógł nimi oddac. Drugi natomiast stał naprzeciwko loczka i prawił mu ciosy w brzuch i twarz, tak że strasznie zaczął krwawic ze szczęki. W końcu, gdy zauważyli, że Harold ledwo zipie, póścili go, a ten opadł jak marionetka na ziemię zwijając się z bólu. Odeszli od niego i kiedy myślałam, że wszystko już się skończyło, jeden jeszcze zawrócił i przyłożył mu wielkiego kopniaka w plecy, na co szatyn, aż wykręcił się do tyłu, krzycząc i płacząc z bólu.
  • Harry, nie!!!
Po tych słowach mój „opiekun” puścił mnie, a ja opadłam z bezradności na ziemię. dodał tylko jeszcze „Dostałaś ostrzeżenie...w butelce.Teraz się spełniło” i odeszli. Podbiegłam jak tylko mogłam najszybciej to ukochanego. Uklękłam obok niego i położyłam jego głowę na moich kolanach
  • Harry, proszę obudź się!!!
nie odpowiadał. Sięgnęłam do jego kieszeni w spodniach i wyjęłam jego telefon. Zaczęłam wystukiwac numer pogotowia, jednak było to bardzo trudne, ponieważ ręce trzęsły mi się z wrażeń, które miały przed chwila miejsce. Na dodatek jeszcze ekran moczyły moje łzy strachu – strachu przed tym, że MOGĘ go STRACIC!!! Po podaniu naszego położenia, zaczęłam szturchac szatyna z nadzieją, że może otworzy oczy. Nie myliłam się!!! Po niecałej minucie, uniósł swoje powieki, ukazując te jego piękne zielone, połyskujące oczy. Patrzyłam na nie jak przez taflę wody, ponieważ byłam z jednej strony szczęśliwa, że jest przytomny, a z drugiej, ponieważ to stało się przeze mnie!
  • Harry!!! Po co to zrobiłeś?!
  • Elena...kocham cię!!!- ledwo odpowiedział
po chwili przyjechała karetka i położyła go ostrożnie na ruchomym „łóżku” Wpakowali go do karetki.
  • Pani jest z rodziny?- zapytali się mnie pospiesznie, zamykając przy tym drzwi
  • je, jestem, jego dziewczyną
  • To niech nam pani szybko powie kto to jest?!
  • Ha, Harry Styles
  • Co?! To on?! W życiu bym chłopaka w tym stanie nie poznał. No dobrze skoro jest on taką osobą, a rodzinę ma daleko to proszę szybko wsiadac!
Weszłam poslusznie i przez całą drogę przyglądałam się poczynaniom lekarzy. Przerażały mnie te kabelki, te „pikacze”, te igły, te kroplówki – to wszystko podpięte do niego! To wszystko przez mnie...
30MINUT PÓŹNIEJ:
Czekałam niecierpliwie przed salą operacyjną. Ciągle wchodziło i wychodziło z niej mnóstwo lekarzy i pielęgniarek, a gdy tylko pytałam się o stan zdrowia Hazy, ci mówili tylko, że nie mogą teraz nic powiedziec. Doprowadzało mnie to do szału. Czas dłużył mi się nie ubłagalnie. Minuta trwała dla mnie wiecznośc. Przypomniałam sobie jeszcze, że dobrze by było poinformowac o zdarzeniu jego rodziców. Powiedziec im, że ich syn leży w szpitalu. Tak też zrobiłam. Po jakiś 15 min rozmowy, jego opiekunowie mieli się tu zjawic już jutro. Nagle z sali wyszedł już normalnie przebrany lekarz „prowadzący”
- Doktorze co z nim?

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 24


                                                     Rozdział dwudziesty czwarty
Poczułam na mojej twarzy znane mi ciepło promieni słonecznych. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że nie ma Claudii. Przeciągnęłam się i ubrałam moje różowe papcie. Uchyliłam drzwi z mojego pokoju i usłyszałam jak ktoś się krząta po kuchni – ale nie tylko to...Dobiegł mnie głos Harre'go „ Dlaczego nam wcześniej nie powiedziała” zapytał nie wiem kogo. Wyszłam z pokoju i weszłam do salonu. Na kanapie siedziała cała trójka: Clo, Zayn i zapłakany Haza (mama pewnie była w pracy). Wszyscy zwrócili, a raczej wbili wzrok we mnie.
  • Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zapytał zatroskany szatyn
  • Ha...- nie dokończyłam
  • Grozi ci niebezpieczeństwo, a ty...- tym razem to ja nie dałam mu dojśc do słowa
  • Chciałam was chronic. Wolałam żebyś się nie martwił o mnie, żeby był dalszy ciąg naszego życia. Nie chciałam go zakłócac. Poza tym, bałam się waszej reakcji...
  • Dlaczego?!
  • Bałam się, że mogę cię stracic...
  • El...
  • Nie Harry! Zrozumiem jeśli powiesz mi, że z nami koniec...
  • El!
  • Naprawdę, przyjmę to z bólem serca, ale zrozumiem...
  • El!
  • Będę za tobą tęsknic, ale pozwolę ci odejśc, abyś był gdzie indziej szczęśliwy...
  • El!
  • Morze będziesz szczęśliwszy...
  • El! Do jasnej cholery! Przymknij się wreszcie!- Wykrzyczał loczek, podchodząc do mnie i łapiąc moja twarz swoimi ciepłymi (wielkimi) dłońmi- Elena- tym razem powiedział to spokojnie, takim ciepłym głosem. Jego spojrzenie, te zielone oczy...one,one po prostu mnie przenikały- Nigdy, ale prze nigdy nie mów takich rzeczy – rozumiesz. Jesteś moją miłością i będę cię kochał bez względu na wszystko. Przejdziemy przez to razem. Obiecuję, że włos ci z głowy nie spadnie – będziesz bezpieczna
  • Har...
  • Ciii- przytknął swój wskazujący palec na moje usta, a potem delikatnie je musną
  • Kocham cię
  • Ja ciebie bardziej. Tylko proszę, mów mi o wszystkim, możesz mi zaufac. Obiecuję, że będzie dobrze- Po tych słowach mocno go przytuliłam, uraniając parę łez
  • Płaczesz?- odsunął mnie od siebie Harold
  • To tylko parę kropli...- Poniósł dłoń i wytarł z mojego policzka spływającą wodę, jeszcze raz składając mi pocałunki
  • Elena...pamiętaj, ja dla miłości zrobię wszystko- mówiąc to ponownie mocno mnie przytulił
  • Eghhhm- przerwało nam chrząknięcie Zayna- Chciałem wam przypomniec, że nie jesteście tu sami XD- zaczerwieniliśmy się
  • No to skoro już sobie wszystko wyjaśniliście to może jakieś pomysły jak tą sprawę rozwiązac- spytała się Clo
  • Czyli bawimy się w Sherlocka Holme'sa? :D
  • Nie Haza, bardziej chodziło mi o to, czy może nie było by dobrze gdybyśmy może poszli na policję- zaoferowała moja przyjaciółka
  • Nie wiem czy to będzie dobry pomysł, a co jeśli się zorientuje i to ją jeszcze bardziej rozwścieczy?- zapytałam
  • Czy ja ci przed paroma sekundami nie mówiłem, że włos ci z głowy nie spadnie?!- powiedział wyraźnym tonem szatyn
  • Wiem kochanie, tylko, że wszystkiemu nie da się zopobiec, a co jeżeli komuś z was stanie się krzywda?! Nie wybaczyłabym sobie tego!!!
  • O nas się nie martw, my mamy ochroniarzy, zresztą WY też...-wtrącił brunet
  • Po co mi ochroniarz?!- zapytała Clo
  • Nie chciałabym żeby ci się stała krzywda, zależy mi na tobie...- odpowiedział jej niepewnie Zayn, na co ona się zarumieniła
  • Wiecie co...? Mam pomysł, a może później to wszystko rozwiążemy, a teraz zrobimy sobie małą odskocznię? Bo jak znam ciebie słońce, to pewnie nie odpoczywałaś dobrze psychicznie przez tą....ahhh, lepiej już się nie będę wypowiadał bo, aż mnie skręca!
  • Dobrze, ale nie denerwuj się już tak. Co masz na myśli?- zapytałam
  • Może pójdziemy na jakąś dyskotekę? Hmmm co wy na to? ;)
  • No sama nie wiem...
  • Myślę, że powinnaś iśc El, dobrze ci to zrobi...-doradziała mi Clo
  • Może masz rację, a wy?- spojrzałam na nich
  • Yyyy, my no, ten, no..- jąkała się
  • Bo my już w sumie mamy plany na dzisiaj...- dokończył skrępowany Zayn. Na co my popatrzeliśmy na siebie znacząca z szatynem, wiedzieliśmy już, że nie będzie już tylko trzech par w 1D :)
  • No to w takim razie my się będziemy już zwijac...
  • Nie no jasne spoko, miłej zabawy- uściskaliśmy ich i zamknęliśmy za nimi drzwi
  • No to co, może jakieś dobre śniadanko?
  • Chętnie
  • Na co masz ochotę
  • Na pewno to co mi zrobisz będzie przepyszne ;)
  • No to w takim razie mogą być naleśniki
  • Pewnie- usiadłam na krześle i przyglądałam się poczynaniom mojego chłopaka- A tak w ogóle to jak było na wywiadzie?
  • No w sumie to mocno nas wymęczyli...
  • Dali wam w kośc...?
  • Taaa, ale da się przeżyc, wiesz w końcu na tym polega moja praca
  • Wiem, ale nie chcę żebyś się przemęczał- posłał mi na to swój przepiękny uśmiech
Ponieważ radio było cicho włączone usłyszałam w nim „A teraz pora na wywiad z Harrym Stylesem!!!”
  • Podkręc troszkę głos, pliss
Przysłuchiwałam się zdaniom jakie wypowiadał szatyn, aż wreszcie doszło do tego czego się obawiałam...
  • No to powiedz nam Harry, jak to jest? Ostatnio jesteś bardzo często widywany z pewną tajemniczą dziewczyną, czy coś was łączy?
  • Mówiąc szczerze to tak naprawdę dzięki tej dziewczynie jestem tutaj w Polsce. Tak jestem tu dla niej. Dzięki niej moje życie stało się jeszcze bardziej barwne, ona jest moim słońcem, moim tlenem...
  • Czyli można z tego wywnioskowac, że jesteście razem?
  • Tak, mogę to teraz powiedziec
  • A można wiedziec, któż to jest?
  • Pojawię się z nią na gali. Nie chciałbym zdradzac jej nazwiska, ale mogę tylko powiedziec, że ma najpiękniejsze imię na świecie – Elena
Po tych słowach, dziennikarz dokonywał jeszcze jakiś pytań, ale nie słuchałam – nie potrafiłam! Nie mogłam uwierzyc własnym uszom! To co tam powiedział, o mnie, o nas, o tym kim jestem dla niego...To było coś niesamowitego. Nie spodziewałam się tego. Dostrzegłam, że loczek cały czas mi się przygląda ze zmieszanym i trochę skrępowanym spojrzeniem.
  • Harry...Kocham cię!!!- krzyknęłam i rzuciłam się mu na szyje, a ten mnie uniósł i obkręcił się w około, podnosząc mnie nad swoją twarzą, trzymając w talii. Potem delikatnie zniżył, a nasze usta się spotkały. Całowaliśmy się tak namiętnie...Coś pięknego.
  • Ja ciebie bardziej!
  • Dobra kochasiu, to co szykujemy się bo mogę się bardzo szybko rozmyślic ;)
  • O nie, nie, nie, idziemy
  • To mnie już póśc
  • To najpierw daj mi soczystego buziaka- tak też zrobiłam
  • Proszę ;). Teraz mnie póścisz?
  • Może...
  • Harry?!
  • No dobra...
  • Oj nie smutaj, chcesz żebym nie zdążyła się wyszykowac?
  • No dobra...
  • Uśmiechnij się, ja idę do łazienki
  • Pomożesz mi coś wybrac?
  • Dobra, chodź do szafy
Otworzyłam drzwi i wybrałam czarną koszulkę w serek i do tego czarne rurki
  • Może być?- zapytałam
  • Dzięki
  • No to ja idę
Poszłam do łazienki i przebrałam się w to klik (to pośrodku). Wytuszowałam rzęsy, dodając mocny makijaż klik i wymodelowałam włosy. Posikałam jeszcze się tylko moi ulubionym perfumem i wyszłam. Styles, czekał już na mnie przy drzwiach i jak zwykle zrobił ten swój ukochany wytrzeszcz :)
  • Pięknie wyglądasz, opłacało się tyle czekac
  • Dzięki, to co idziemy
  • Jasne, ale pojedziemy taksówką, okej? Bo chciałbym się napic czegoś mocniejszego
  • Ale przecież ja mogę prowadzic. I tak nie mogę jeszcze pic alkoholu
  • No co ty, ja mam się dobrze bawic, a ty będziesz patrzyła?! No co ty?! Będę ci kupował, poza tym i tak wyglądasz na ok 18/19 lat
  • Dzięki, czyli mam się rozumiec, że mnie właśnie postarzyłeś- droczyłam się z nim
  • E, ten, no
  • Dobra, przecież wiem o co ci chodziło :)
30 MINUT PÓŹNIEJ:
Po przybyciu na miejsce świetnie się bawiliśmy. No może na początku było kiepsko bo zasypała nas fala fotoreporterów i robili nam mnóstwo zdjęc, ale potem się wszystko rozkręciło. Harry kupił mi parę drinków, sam zresztą sobie nie odmawiał. Bawiliśmy się na całego, wykorzystując praktycznie każdą chwilę na taniec i pocałunki, nie zwracaliśmy na innych praktycznie żadnej uwagi. Ten wieczór był nasz!!!ŁUHHUUU!!! W pewnym momencie, stwierdziłam, że muszę pooddychac świeżym powietrzem.
  • Harry?
  • Mhhh?
  • Chyba pójdę się przewietrzyc
  • Coś się stało?
  • Nie, nic, tylko potrzebuję trochę świeżego powietrza
  • Ok, to zostanę tutaj, żebyś mnie potem nie musiała szukac po całym parkiecie
  • Okej
Otworzyłam drzwi i znalazłam się na małej przestrzeni między dwoma budynkami. Nie było tam żywej duszy, było tam cicho, aż za cicho. Zza drzwi można było tylko usłyszec lekkie dudnienie basów. Oparłam się o ścianę i rozkoszowałam chwilą samotności. Boże dlaczego mu wcześniej tego nie powiedziałam, nie potrzebnie się martwiłam. Jutro pójdziemy z tym na policję i będzie wszystko dobrze. Moim rozmyślaniom przeszkodził dźwięk otwierających się drzwi. Z dyskoteki wyszło trzech dobrze zbudowanych mężczyzn lekko upitych – po prostu było widac, że też dobrze się bawili. Jednak przerwali swoje rozmowy, kierując na mnie wzrok.
  • Ooo, popatrzcie kogóż my tu mamy
  • U lala...
Zaczęłam się ich bac. Przybliżali się do mnie, pogwizdując. Szybko stanęłam na równe nogi i zaczęłam kierowac się w stronę drzwi do dyskoteki. Jednak osiłki zablokowali mi drogę...

piątek, 3 maja 2013

;)

Zmieniłam trochę wystrój bloga, ale mam nadzieję, że wam się spodoba. Dzięki temu możecie podziwiac naszego ulubieńca w prawym pasku. Z czasem będę dodawac więcej zdjęc. Hihihi FAZA NA HAZĘ :P

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 23


                                                Rozdział dwudziesty trzeci
Wyskoczyłam jak z torpedy, potykając się o własne nogi. Stanęłam ja wryta...Przed moimi oczami, widziałam rozproszone po całej podłodze kawałki szyby, jednak nie tylko one tam były! Dostrzegłam małą butelkę – szybko ją podniosłam.
  • Co tu się dzieję?!- usłyszałam głos swojej mamy, która właśnie wparowała do mojego pokoju. Schowałam zwinnym ruchem szklane tworzywo pod kołdrę
  • Mmm...a..mamo, ja, ja nie mam pojęcia! Spałam sobie spokojnie, aż tu nagle usłyszałam wielkie trzaśnięcie!- Spojrzałam na mamę, która ewidentnie sprawdzała właśnie straty. Jej wzrok był aktualnie skierowany na dziurę w oknie
  • Ale jak to się stało!?
  • Nie mam zielonego pojęcia!
  • Kto by mógł coś takiego zrobic?! I pytanie czym, skoro nie ma nawet kamienia, albo czegoś, czym mógłby rzucic?
  • Mamo, ja naprawdę nie wiem, boję się- spłynęłam mi łza po policzku
  • Już cicho skarbie- podeszła do mnie, otulając swoim uściskiem- Tylko nie płacz
  • M..mamo, mogłabym zadzwonic po Clo?
  • Jasne, nie ma sprawy. Zejdę na dół i zadzwonię to ubezpieczyciela
  • Okej
  • Nie martw się, będzie dobrze, a okno jutro zaraz wymienimy
  • Dziękuję
  • Hej, a tak a propo, to gdzie jest Harry i Zayn
  • Musieli jechac na wywiad, nie będzie ich całą noc
  • Aha...- zamknęła za sobą drzwi
wystukałam numer od przyjaciółki i usiadłam na łóżku, wyciągając spod kołdry butelkę. Podczas słuchania jej muzyki, gdy się do niej dzwonie, zaczęłam starannie oglądac rzecz. Dostrzegłam w niej papier, lecz postanowiłam go odczytac po rozmowie.
  • Hejo
  • Nie obudziłam cię?
  • Nie, coś ty. Właśnie myłam zęby XD
  • Jesteś już w piżamie?
  • Nie, a co?
  • Mogłabyś do mnie przyjechac, proszę- w ostatnim słowie, głos zaczął mi się łamac
  • El, co się stało?!- spytałam wyraźnie zaniepokojona
  • Po prostu przyjedź...
  • Oczywiście, że przyjadę, daj mi 20 min, tylko się ogarnę
  • Czekam
  • Trzymaj się słońce- rozłączyła się
Nie czekając ani dłużej, otworzyłam butelkę. Wyjęłam z niej skrawek papieru – znajdował się tam tekst:
„ Mam cię na oku, pamiętaj!!! Z każdym dniem będzie coraz gorzej...Mogą ucierpiec bliskie ci osoby! Ja nie odpuszczę!!!! Tyk, tyk, tyk...”
Z wrażenia, aż upuściłam papier, na który spłynęła mi słona łza. Przetarłam szybko oczy, przecież nie mogła mnie taką zobaczyc mama. To chyba mnie przerasta, muszę komuś o tym powiedziec bo nie wytrzymam, a osobą ta będzie Claudia. Liczę na nią. Ta dziewczyna może być nie obliczalna!!!
20 MIN PÓŹNIEJ:
Usłyszałam pukanie do drzwi
  • Proszę
  • El...?
  • Cz..cześc
  • Boże kochanie, co się stało, opowiadaj!?- powiedziała, zamykając za sobą drzwi i siadając obok mnie
  • Ale proszę, obiecaj, że nikomu nie powiesz! To sprawa życia lub śmierci – naprawdę!
  • Jejku, El ja się ciebie boję!!! MÓW!!!
Opowiedziałam jej wszystko, od zajścia w przymierzalni, aż po teraz. Clo nie mogła w to uwierzc, z sekundy na sekundę, jej oczy robiły się coraz większe. Pokazałam jej tez jeszcze „list”...
  • Elena, musisz to zgłosic na policję!
  • Nie mogę, rozumiesz! Ona może któremuś z was zrobic krzywdę, a do tego nie dopuszczę!
  • To przynajmniej powiedz to Hazie, a najlepiej im wszystkim
  • Boję się ich reakcji...
  • A czego tu się bac! Musisz to im powiedziec. Nie wiem, może dadzą ci jakiegoś ochroniarza...
  • Myślisz
  • Ja nie myślę, ja to wiem! Musisz to im powiedziec, koniecznie!
  • W takim razie, jak tylko wrócą to...zdam się na odwagę. Ale nie chcę ich martwic
  • Czy ty nie rozumiesz, że to może być jakaś psychopatka! Nie wiem, może uciekła z psychiatryka i jest nieobliczalna, kto wie?! Może ci grozic poważne niebezpieczeństwo!
  • Dziękuję
  • Za co?!
  • Za to, że jesteś i pomagasz mi w trudnych chwilach- przytuliłam ja mocno
  • Nie ma za co...Chodź, lepiej się już połuszmy, bo jutro czeka NAS ciężka rozmowa, WAŻNA rozmowa
  • Okeeej- powiedziałam ziewając
  • Dobranoc
  • Dobranoc- zamknęłam powieki, jednak po chwili usłyszałam otwierające się drzwi
  • Śpicie- spytała się szepcąca mama
  • Prawie- odpowiedziałam
  • Chciałam tylko powiedziec, że już załatwiłam wszystko i jutro będziesz miala wymienione okno
  • Dziękuję, jesteś kochana
  • Dobranoc kochanie
  • Dobranoc