Kursor

Harry Styles

niedziela, 1 września 2013

Rozdział 36

                                               Rozdział trzydziesty szósty
Poczułam rękę oplatającą moja talię. Miło było budzic się w takich okolicznościach. Harry przybliżył mnie do siebie jeszcze bardziej, jakby bał się, że mu ucieknę. Nie wiedziałam która jest godzina, ale sądząc po przedostających się promieniach słonecznych, mogłam stwierdzic, że należałoby już wstac. Z ledwością obróciłam się w stronę mojego loczka, z zamiarem obudzenia go. Wyglądał tak niewinnie, gdy spał. Zbliżyłam się do jego ust i złożyłam na nich soczystego buziaka. Jednak ten tylko lekko się uśmiechnął i dalej był w swojej krainie snów. W pewnej chwili usłyszałam uchylenie drzwi wejściowych. Kto mógłby mieć dostęp do naszych drzwi? Po chwili zza ściany wyłoniła się głowa Louisa z wielkim bananem na twarzy. Boże co ten wariat znowu wymyślił?! Postanowiłam wykorzystac sytuację, że nie zobaczył moich otwartych oczu i udawac, że śpię.
  • Niall, pospiesz się sieroto- usłyszałam głośniejszy szept Lou
  • No przecież idę. Nie wymierzyłem dobrze futryny tych przeklętych drzwi i zaciąłem się z gitarą, noo
  • Człowieku wyluzuj- uspokoił go Zayn
  • Dobra nie gadajcie tyle, tylko właście na to łóżko
  • Się robi szefuniu- dodał Liam, po czym padł cichy śmiech. Nagle usłyszałam dźwięk gitary
  • Słoneczko już wysoko, śnieg pięknie iskrzy się
    Muminki pod kołyderką chrapią jeszcze
    Nudzę się jak mops, lub jak samotny kret
    Lecz ta piosenka śpiochów zbudzi wnet!-wszyscy razem chórkiem zaśpiewali. Wtedy otworzyłam oczy. Musiałam zobaczyc ten obrazek. Zayn z Liamem na naszym łóżku, Niall na krześle z tym brzdękolem, a Louis przy twarzy Harr'ego – jednym słowem wielkim komizm
  • Dobra dobra, chłopaki przestańcie! Już się obudziłam- powiedziałam, przerywając im ze śmiechem na twarzy
  • Ale nasz pucuś jeszcze nie. Chłopaki dalej, głośniej- Daddy z pięknisiem, zaczęli skakac na materacu
  • Hej miśki, czas wstac
    Jak można, tak spac
    Wasz sen już całe wieki trwa
    No wstawac mi raz, dwa!!!
  • Człowiek chce sobie trochę pospac z dziewczyna przy boku, a tu takie coś. No ludzie litościiii....- odpowiedział zaspany Harold
  • Kochanie nie wiem czy wiesz, ale..- spojrzałam na zegarek- za chwilę będzie jedenasta
  • I co w związku z tym...to wczesna godzina
  • Wstawaj śpiochu- zawołaliśmy chórkiem
  • Do niczego mnie nie zmusicie
  • Jesteś tego pewny?
  • Mhhh- odpowiedział chowając twarz w poduszkę
  • Chłopaki my za góra 30min znajdziemy się na stołówce
  • Na pewno, bo wiesz....My tu już mamy obmyśloną strategię, na tego co tam leży obok ciebie
  • Słyszałem- szybko odparł szatyn
  • I miałeś słyszec. Śniadanie nie będzie wiecznie na ciebie czekac. Londyn wzywa- ostatnie zdanie, Liam wypowiedział operowym śpiewem
  • Oj daj spokój...
  • Dobra, niech ci będzie. W takim razie czekamy na was na dole- odpowiedziałam lekkim uśmiechem i poczekałam, aż wyjdą
  • A więc...- przedłużyłam- jesteś tego taki pewny, że nic cię nie zmusi do wstania
  • Mhh
  • A to...- nachyliłam się i pocałowałam go w obojczyk
  • Mmm, nie chyba nie- powiedział w poduszkę
  • A to...- tym razem pocałowałam go w szyję
  • Nie..to chyba tez nie- zdjął z twarzy okrycie i zaśmiał się do mnie, pokazując te śliczne dołeczki
  • To może to...- pocałowałam go za uchem
  • Nie wydaje mi się
  • A to...- pocałowała go w sam czubek nosa gdy ten już chciał ponownie monotonnie odpowiedziec, wpiłam się namiętnie w jego usta. Kosztowałam ich ze wszystkich stron. Upajałam się ich strukturą. Po pewnym czasie, Harry odwzajemnił doznanie i wspólnie rozkoszowaliśmy się chwilą. Po chwili Harry suną językiem po moich wargach, prosząc o wejście. Bez problemu udało mu się to. Zaczęliśmy toczyc walkę pomiędzy naszymi językami. Nagle Harry, przekręcił nas tak, że górował nade mną. Poznając jego jamę ustną, jeździłam rękami po jego plecach, a on chwycił mnie stanowczo w talii. Harry zjechał w dół, całując moją szyję i miejsce za uchem. Było mi to nie znane uczucie. Przeszyła mnie fala pożądania. Moje ręce zaczęły błądzic po jego torsie, ponownie po plecach, aż w końcu zatrzymały się na włosach. Zaczęłam je mierzwic w wyniku pocałunków. Jednak nie pozwoliłam, dłużej trwac tej chwili. W Pośpiechu oderwałam się od jego ust. Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie i zaskoczenie
  • Myślę, że jednak wygrałam i teraz na pewno nie pójdziesz spac kochanie
  • Ughhh, zrobiłaś to specjalnie
  • Też cię kocham- pocałowałam go szybko i pchnęłam, mając nadzieję, że ze mnie zejdzie – myliłam się- Harryyyy..?
  • Wiesz co...chyba poczułem się trochę zmęczony...
  • Głupku, nie zaczynaj. Chodź, ubierzemy się i zejdziemy coś zszamac
  • Czemu to ja zawsze muszę ustępbywac?
  • Bo mnie kochasz- odpowiedziałam wstając z łóżka i odwracając głowę w jego stronę, mrugnęłam do niego okiem
  • Ughh, no i jak tu się na ciebie złościc- posłałam mu niewidzialnego buziaka i poszłam do łazienki
                                                                *****
  • Co tak długo?- zapytał Zayn
  • Yyyy wiesz, na windę trochę czekaliśmy- szybko wymyślił Haza
  • Ahh no tak, te „windowskie” sprawy- zaraz po wypowiedzeniu tych słów, wszyscy wybuchnęli śmiechem, a zielonooki dał pięknisiowi kuksańca w bok
  • Dobra, dobra chłopaki. Chodźmy coś zjeśc bo jestem piekielnie głodna
Gdy tylko usiadłam już do stołu z zapełnionym talerzem, jedyne co rzuciło mi się w oczy to gigantyczna kopa jedzenia. Matko, jak można zjeśc tyle jedzenia?! No tak – Niall...Ah ten nasz głodomorek. Odsunęłam krzesło i zaczęłam konsumowac. Po chwili jednak, do stolika dosiał się Louis z Liam'em
  • Co masz tam dobrego?- zapytał blondyn
  • Naleśniki z karmelem
  • Mmm...Ej a myśmy ich nie widzieli. Z tego powodu, musimy nacieszyc się tymi warzywami- wtedy spojrzał na Lou, który akurat trzymał w ręce wielka marchewkę
  • No co?- zapytał odgryzając kawałek
  • Nic, nic...- obydwoje z daddym popatrzeliśmy na siebie znacząco z lekkim uśmiechem na twarzy. Nagle krzesło obok mnie się odsunęło
  • Smacznego- powiedział Zayn, z jak zwykle ułożonymi włosami do perfekcji
  • Dzięki- odpowiedziałam
  • Masz naleśniki! Oł je...ja też tylko wziąłem z toffi i bitą śmietaną. Do kogo należy na kupa jedze...- popatrzył na nas pytająco. Jednak widząc nasze miny, nawet nie dokończył zdania- Niall...- wybuchliśmy śmiechem
  • Z czego rżycie?- usłyszeliśmy głos Niall'a, który niósł sok pomarańczowy. Jego obecnośc nas tak zszokowała, że wręcz natychmiastowo zakończyliśmy śmianie się, do tego stopnia, że Lou aż zakrztusił się marchewką
  • Emmm...Wiesz, Lou i marchewki
  • No tak..to dosyć codzienny widok. Przyzwyczaisz się- poklepał mnie po plecach. Jednak, gdy tylko usiadł, czyjeś dłonie zakryły mi moją widocznośc
  • Zgadnij kto to?- usłyszałam moja kochaną chrypkę
  • Hmmm...Zgadując po tym, że siedzę z 4/5 zespołu...jak im tam? A..one diresztion. To chyba brakuje tylko tego jednego – najmniej przystojnego. Wiesz tego brzydala, który bez przerwy się do mnie klei, normalnie jak taka pijawka- wszyscy wybuchnęli śmiechem, a ja poczułam jak składa na moich ustach głęboki pocałunek
  • Uuuuuuuu....-powiedziała reszta
  • Ale muszę przyznac, że ten brzydal naprawdę umie całowac- odchyliłam jego ręce z mojej twarzy i znalazłam twarz loczka, zaraz kolo mojej, z zawadiackim uśmiechem
  • Jesteś okropna, wiesz?- Zaśmiał się, a ja chwyciłam go mocno za policzki, co spowodowało, przyciągnięcie go do mnie i wpiłam się w jego usta, co zaraz odwzjaemnił
  • Halo, halo. Tu ziemia do zakochanych. Aktualnie znajdujemy się na stołówce, gdzie panoszy się na pewno trzech fotoreporterów, więc może poskromilibyście teraz te swoje uczucia- po tych słowach powoli oderwaliśmy się od siebie
  • Tak...zdecydowanie najlepiej całuje- dodałam, patrząc się głęboko w jego oczy, po czym zobaczyłam jego dołeczki i rząd białych zębów. Szatyn usiadł obok mnie i co mnie zdziwiło to to, że miał dokładnie to samo co ja na talerzu
  • No nie...Jak można być ze sobą zgodnym nawet na talerzu, no...- obydwoje popatrzeliśmy się na siebie z Harr'ym
  • I nawet w tym samym czasie się na siebie patrzą. No ludzie...
  • Niall, spokojnie. Nie bądź zazdrosny- pocieszył go Liam
  • Mówicie, że są tu jacyś fotoreporterzy?
  • Mhh. Jeden jest dwa stoliki obok po prawej- sięgnęłam tam wzrokiem – rzeczywiście- Drugi zaraz za tobą. Trzeci jest tam, gdzie są soki- Nagle Harry wstał i podszedł do mnie. Nachylił się i wsadził jedna rękę pod pachę, a druga pod kolana
  • Haz, co ty robisz?!- nic nie odpowiedział. Podniósł mnie i sam usiadł na moim krześle, po czym posadził mnie na swoim kolanach- Ty mój debilu
  • Kocham cię- powiedział mi do ucha
  • Harry tu są fotoreporte...- nie dokończyłam. Chłopak z łatwością odnalazł moje usta. Zaczęliśmy się całowac, ale wiedziałam, że musimy skończyc to przedstawienie, mimo że chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Jednak loczek mnie uprzedził i oparł nasze czoła o siebie
  • Chce, aby wiedzieli i widzieli, jak bardzo cię kocham
  • Harry... Jesteś naprawdę kochany, ale to może zaszkodzic twojej karierze...
  • Czym? Tym, że znalazłem ciebie?
  • Kochanie...Ja nie chce stawac na drodze twojej kariery. Twoje fanki. Pomyślałeś o nich? A twój menager? Po prostu nie chcę, abyś pokazywaniem swoich uczuc, zniszczył to, na co sobie tak ciężko zapracowałeś
  • Może masz rację, ale...to i tak nie zmienia faktu, że chcę aby ludzie wiedzieli
  • Wiem kochanie i bardzo ci za to dziękuję. Ale teraz może opanujmy się i dokończmy w spokoju śniadanie- chłopak jeszcze raz musnął moje usta, po czym obróciliśmy się w stronę pozostałych
                                                            *****
  • A więc to jest ten wielki Big Ben?- zapytałam, zapierając dech w piersiach
  • Mhhh...Piękny, co?- powiedział Harry, stojący za mną i obejmujący mnie w talii
  • To mało powiedziane- odpowiedziałam, odchylając się do niego głową. Po czym ten uśmiechnął się do mnie i nasze usta się spotkały- Dziękuję
  • Za co?
  • Za to, że tu jestem, że jestem tu z tobą
  • To dla ciebie. To co wchodzimy?
  • Się jeszcze pytasz. Kto pierwszy ten lepszy- wyślizgnęłam się z jego objęc i wystartowałam w kierunku schodów. Słyszałam jak Harry za mną biegnie. Chciałam zobaczyc, czy dam radę mu uciec, ale niestety, wielkim utrudnieniem były te cholerne schody, a jeszcze do tego te moje krótkie nogi w porównaniu z Hazą. To nie wróżyło dla mnie dobrego wyniku
  • Zaraz cie dogonię kotku!- po tych słowach obróciłam lekko głowę by zobaczyc, gdzie jest. Był stanowczo za blisko, ale nie umiałam już biec szybciej, męczyłam się. Nagle poczułam dłonie na swoich biodrach i zostałam podniesiona do góry, po czym przyciśnięta do klatki piersiowej- Kochanie, przecież wiesz, że mi nie uciekniesz
  • Spróbowac zawsze można- posłałam mu szyderczy uśmiech- A teraz. Skoro już mnie złapałeś, to może odstaw mnie na ziemię
  • Może...
  • Harry...
  • No dobra- postawił mnie na schodku
  • Wiesz, że nawet jak byś była szybsza ode mnie, to i tak prędzej czy później bym cie złapał
  • A to niby dlaczego?
  • Tu jest 334 stopnie kochanie- popatrzyłam na niego z otwartą buzią w kształcie „o”- Jesteś słodka, gdy tak robisz- zarumieniłam się, a loczek pocałował mnie w czoło- lepiej chodźmy, jeżeli chcemy zobaczyc coś jeszcze dzisiaj
Wreszcie po wejściu na ostatni schodek, mogłam spokojnie odetchnąc z chłopakiem. Na górze byliśmy tylko my, co było bardzo romantyczne. Zmęczona, podeszłam do barierki. To co zobaczyłam....Tego widoku nie da się opisac
  • Podoba ci się?- usłyszałam chrypkę
  • Ten widok....Harrry- rzuciłam się na jego szyję i namiętnie pocałowałam
  • Chodź, zrobimy sobie zdjęcie na pamiątkę- wyjął telefon z kieszeni i ustawił funkcję. Potem ustawiliśmy się przy barierce, tak, że loczek obejmował mnie w talii i całował w policzek. Kiedy skończył, zaraz wszedł na tweeter'a i wkleił nowe zdjęcie
  • To co, może pójdziemy teraz na jakąś dawkę kalorii?
  • Z przyjemnością
                                                                   *****
  • Daj spróbowac- powiedział do mnie, patrząc się na pucharek lodów. Napełniłam łyżeczkę sorbetem z mango i wysunęłam rękę. Kiedy zamknął usta, zabierając ze sobą lód, szybko zanurzyłam palec w bitej śmietanie i wysmarowałam nią, jego nos, śmiejąc się przy tym- A więc tak się bawimy?- zapytał z cwaniackim uśmieszkiem
  • Nie, nie, nie i jeszcze raz nie- próbowałam wyrwac się z przytrzymującego mnie Harolda i uniknąc spotkania jedzenia z moją twarzą - na marne. Na moim nosie także znalazła się puszysta  chmurka. Myślałam, że to koniec tych „męk”, jednak loczek wysmarował sobie białym puchem całe usta i zaczął poruszac brwiami- No daj tego całuska kochanie, daj- nawet się nie obejrzałam, a już znajdowaliśmy się w pocałunku- Hahaha, teraz wyglądasz jak clown
  • Bardzo śmieszne wiesz
  • No, a jak- pokazał rząd śnieżnobiałych zębów. Jednak ja udałam naburmuszoną- Oj już przestań. Chodź tu- wskazał ręką na kolana. Zrobiłam więc to i usadowiłam się wygodnie, obejmując jedna ręka jego szyję. Szatyn wziął pęczek serwetek i zaczął wycierac mi twarz
  • Czuję się jak małe dziecko
  • Też cię kocham- pocałował mnie w czubek nosa


piątek, 12 lipca 2013

Informacja :(

Moi kochani. Chciałam was poinformowac, że przez dwa tygodnie, nie będę dodawac nowych rozdziałów :( . Jest mi strasznie przykro z tego powodu... Są wakacje, a ja wyjeżdżam na obóz konny i nie będę w stanie dodac czegoś nowego. Dlatego wybaczcie mi to. Wrócę do domu 27, więc myślę, że dzień, może dwa, po powrocie, dodam nowy rozdział. Przepraszam...
Będzie mi strasznie brakowac pisania, bo niestety (albo stety XD) weszłam w wielki nałóg tworzenia dla WAS - czytelników <3  Kocham was <3                                                                                                                                                                       Love
                                                                                                    Mrs. Styles :* <3

środa, 10 lipca 2013

Rozdział 35

Sorki, że dzisiaj dodaję, a nie wczoraj. No ale wiecie są wakacje i nocowałam wczoraj u koleżanki. Dlatego nie zabardzo miałam jak, dodac nowy rozdział :)

                                                       Rozdział trzydziesty piąty
  • Harry.. ja nie wiem, czy na pewno wszystko wzięłam...- powiedziałam zdenerwowana, lustrując mój pokój z góry do dołu
  • Ważne, że siebie tam zabierasz- odpowiedział z mrugnięciem oka
  • Nie żartuj sobie ze mnie. Poważnie, nie wiem czy wszystko wzięłam
  • Kochanie- podszedł do mnie i chwycił w talii- Nie martw się na zapas. Zawsze możemy podjechac tam do sklepu i to kupic, jeżeli naprawdę czegoś zapomnisz- uspokoił mnie tym. Wyczuł to i jeszcze bliżej się do mnie przysunął, całując w czoło- Niczym się nie martw. Kocham cię
  • Ja ciebie też- uśmiechnęłam się
  • A teraz chodź, po spóźnimy się na samolot
  • Mhmm...- odpowiedziałam i dalej przemierzałam mój pokój wzrokiem. Jednak chwilę potem poczułam „czyjąś” rękę na moim nadgarstku i ciągnąca mnie ku sobie
  • Kochanie, już ci mówiłem - nie martw się- pociągnął mnie do siebie, a ja zatrzymałam się jego ustach
  • Wariat
  • Ale kochany wariat- odpowiedziałam mu wielkim uśmiechem
  • Uhhh ty- poczochrałam go po głowie
  • No nie, popsułaś mi fryzurę
  • Hahaha upsss- pokazałam mu niewinne spojrzenie
  • Ktoś tu się ze mną droczy..
  • Kto?
  • Jesteś niemożliwa
  • Ale kochana :)- po moich słowach rzucił się pędem w moim kierunku. Mój refleks mnie trochę zawiódł, gdyż Harry z łatwością mnie dopadł i popchnął na ścinę. Jednak zamortyzował pchnięcie, wkładając swoja rękę za moje plecy. Położył ręce po bokach mojej głowy i patrzył pożądliwie
  • Oh no i co ja mam teraz z tobą zrobic?

  • Nie wiem kochanie- rzuciłam figlarnie, na co szybko się uśmiechnął pokazują te kochane dołeczki i rząd perfekcyjnym białych zębów. Zobaczyłam jak Harry przygląda się z ciekawością moim ustom i już wiedziałam co chciał zaraz zrobic. Jednak po jego przybliżeniu się do mnie, ja szybko skuliłam się na dół, wyswobadzając się z jego uścisku. Pobiegłam szybko do jednej strony łóżka, a Haza zrobił to samo. Staliśmy naprzeciw siebie, mierząc się wzrokiem i ciężko oddychając
  • Oj chodź tu- pokazał palcem obok siebie, na co ja przecząco pokazałam głową- Jesteś tego pewna- przytaknęłam, bawiąc się niewinnie kosmykiem włosów. Nagle Harry wskoczył na łóżko i znalazł się po mojej stronie. Zaczął się do mnie przybliżac- Chodź do mnie...
  • Nie- szybko odpowiedziałam. Już miałam uciekac, kiedy loczek chwycił mnie w swoje ramiona, tak, że nie potrafiłam wyswobodzic się z jego uścisku
  • Dalej jesteś taka mądra? Hmmm?- pokazałam mu język, a ten mnie pocałował- I zadziorna?- uśmiechnęłam się i znów mnie pocałował- I kochana, znów
  • Dobra, dobra. Dosyć tego słodzenia- próbowałam go od siebie odepchnąc – na próżno, na co on zrobił minę w podkówkę- Dobra, masz- Wpiłam się w jego usta- Wystarczy- posłał mi szyderczy uśmieszek- No jak z dzieckiem, no... Masz- Znów odnalazłam jego usta- Pasi?- zapytałam z uśmiechem na twarzy
  • Oh..tego nigdy mi nie wystarczy... No ale z uwagi na to, że zaraz musimy wychodzic to muszę pogodzic się z tym faktem
  • Hahah, dobra nie dramatyzuj kochanie- wypuścił mnie ze swoich objęc i wziął moją walizkę
  • Łoł...Co ty tam masz – kamienie?- pokazałam mu język
  • Wiesz...gdybyś nie zauważył to ja jestem K-O-B-I-E-TĄ, potrzebuje dużo rzeczy. Same kosmetyki trochę ważą. A ty co?! Hmm? Tobie wystarczą spodnie, bluzka, bielizna i szczotka do zębów
  • Też cie kocham
  • Ughhhh. I jak tu się na ciebie złościc?
  • Urok osobisty- poruszał brwiami
  • Dobra, dobra. Chodź już ty uroku osobisty
                                                              *****
    Gdy tylko wysiedliśmy z taksówki, moje oczy spotkało wiele błysków – miliony błysków. To było straszne... Jak by nagle zaatakowało nas stado mrówek, cały czas wrzeszczących coś do nas. Nie umiałam uwierzyc, jak oni to wszystko wytrzymują
  • Chodź El. Będzie trochę tłoczno, ale musisz zrozumiec...
  • Wiem Harry, to przecież twoja praca- Razem z resztą chłopaków, przedzieraliśmy się przez tłum fanek. To nie było miłe, bo miałam wrażenie, że jak by mogły, to by się nawzajem pozabijały, żeby tylko dotknąc chodź kawałek ich kurtki. Jednak wiedziałam, że mimo wszystko, chłopaki je bardzo kochają. Bo przecież to one, napędzają i dodają im otuchy, aby dalej robili to co robią – i to jest piękne. Nagle Haza puścił moją dłoń i spostrzegłam, że razem zresztą tych kochanych świrów, podpisują autografy i robią sobie zdjęcia. To było słodkie. Nagle, ktoś zaczął mnie szturchac w plecy, odwróciłam się więc natychmiastowo. Przed moimi oczami, ukazała się mała dziewczynka, która trzymała w ręce aparat
  • Psepraszam...mogłabyś zrobic sobie ze mną zdjęcie
  • J..ja?
  • Mhh, strasznie sciałabym mieć z tobą pamiątkę. Psecież w końcu jesteś dziewczyną Harr'ego Styles'a!!- strasznie zrobiło mi się miło na sercu
  • Jasne, nie ma sprawy- schyliłam się do wzrostu małej i zrobiłam fotkę
  • El
  • Harry- uśmiechnęłam się
  • Wszystko w porządku?
  • Tak, ta dziewczynka chciała sobie zrobic ze mną zdjęcie- uśmiechnął się do mnie i popatrzył na małą, która miała otworzoną buzię- obydwoje się zaśmialiśmy
  • Cy naprawdę psede mną stoi Hhh...Harry Styles
  • Tak słoneczko, to właśnie ja
  • Mogę autoglaf i iii zdjęcie
  • Nie ma sprawy
                                                                   *****
  • To było słodkie jak potraktowałeś ta dziewczynkę
  • Uwielbiam małe dzieci. Są takie....takie pełne życia – kochają je. Są takie beztroskie i czasami dobrze jest brac z nich przykład
  • Jesteś kochany
  • Dlatego często zajmuje się małą Lux. Kocham się z nią bawic. Musisz ją poznac
  • Jjj..ja?
  • Tak. Zobaczysz, będziesz nią zachwycona
  • Na pewno!!! Też kocham małe dzieci. Kiedy zauważyłam jak odnosisz się do tej kochanej fanki...zrobiło mi się ciepło na sercu
  • Kocham cię
  • Ja ciebie też
  • Dobra, dobra, dosyć tego migdalenia się. Pan król Louis wchodzi
  • Hahahah. No tak, zapomnieliśmy o was- zaraz za Lou, zaczęli wchodzic na pokład chłopcy
  • I co, było strasznie?- zapytał Niall, gdy tylko usiedli na swoje miejsca
  • Nie wręcz przeciwnie. Chociaż dziwnie czułam się, będąc po tej drugiej stronie – przy was
  • Ale teraz jesteś tutaj i za żadne skarby cie nie wypuścimy- odparł szybko Liam
  • I nie oddamy- wtrącił Zayn
  • Jesteście kochani
    Podczas dośc długiego lotu, położyłam się na kolanach mojego szatyna i tak naprawdę nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Jenak obudził mnie głośny krzyk – Louis
  • Jak to nie macie marchewek?!
  • Przepraszam, ale naprawdę nie mamy. Będzie pan musiał zaczekac do końca lotu
  • Nie będę na nic czekał! Ja chce marchewkę! Ja chce marchewkę! Ja chce marchewkę!
  • Lou, cicho, bo obudzisz El- usłyszałam znajomą chrypkę
  • Spokojnie, już i tak nie śpię
  • O wstałaś, to pewnie przez teko ciołka
  • Hahah, no może troszeczkę
  • Widzisz?! Mówiłem ci, żebyś tak nie krzyczał pacanie jeden ty- wszyscy wybuchnęli śmiechem, a Lou zaczął udawac naburmuszonego i skrzyżował ręce na piersiach
  • To nie fair. Zawsze jak lecimy samolotem, nie mogę dostac marchewek...
  • Dlatego ja zawsze nosze słodycze w swoim plecaku- odpowiedział Niall, wyjmując z torby żelki
  • Niall...- wszyscy równo powiedzieliśmy
  • No co!? Głodny jestem, nie?
  • Ughh z kim ja żyje- powiedziałam, a reszta zaczęła się śmiac
                                                           *****
    Weszłam na balkon i po prostu nie mogłam uwierzyc własnym oczom. Przede mną znajdowała się malownicza panorama Londynu. Wszystko było pięknie podświetlone (z uwagi na zmrok). Mogłam dostrzec auta, jeżdżące po wąskich uliczkach, migające światełka do różnych clubów, małych ludzi, jak zwykle gdzieś się spieszących, wielkie mosty, rzeki, nawet wesołe miasteczko, w którym był diabelski młyn
  • Podoba ci się- usłyszałam za plecami loczka
  • Tu jest pięknie!
  • Miałem nadzieją, że ci się spodoba. Dlatego wziąłem dla nas właśnie ten pokój
  • Dziękuję- wpiłam się w jego usta, rozkoszując się ich smakiem
  • Dla ciebie wszystko
  • Kocham cię
  • Ale ja ciebie bardziej słońce- chwycił mnie za dłoń i obydwoje stanęliśmy naprzeciw pięknemu widokowi
  • Czy to?
  • Tak to jest Big Ben- uśmiechnęłam się do niego- Jutro cię tam zabiorę wieczorem – wtedy jest tam najpiękniej
  • Nie mogę się doczekac

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 34

                                                 Rozdział trzydziesty czwarty
Nareszcie mam to za sobą. Te wszystkie wspomnienia z nim, powoli zaczęły znikac, to co się z nim wiązało – wszystko po prostu znikło. Poczułam wielką ulgę zeznając na NIEGO. Wreszcie posiadam wewnętrzny spokój. Jestem tylko ja i Harry i nikt nie stanie nam na drodze. Możemy WRESZCIE nacieszyc się sobą podczas wyjazdu do Londynu
  • Poczułam ulgę
  • Widzisz kochanie. To nie było takie straszne- pocałował mnie w czoło- Przebrnęliśmy przez to razem i razem to skończyliśmy. Cieszę się, że mamy już to za sobą i, że TY wreszcie jesteś spokojna. Teraz mam cię tylko dla siebie
  • Kocham cię
  • Ja ciebie też słońce- złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Usiadłam na niego okrakiem i pociągnęłam za włosy, przez co lekko jęknął w moje usta. Przejechał językiem po moich wargach, prosząc o wejście, jednak ja mu nie pozwoliłam
  • El...- chwycił mnie za pośladki przez co pisnęłam otwierając szerzej usta, a Haza szybko to wykorzystał i wśliznął się do nich językiem. Toczyliśmy zawziętą walkę o dominację, wymieniając się śliną. Nagle szatyn oderwał się ode mnie i przeszedł w stronę mojej szyi, składając na każdym jej skrawku małe pocałunki. Odchyliłam głowę, aby dac mu lepszy dostęp. Nagle zatrzymał się i zaczął lekko ssac i przygryzac mi skórę
  • H..Harry...- nie przestawał. Dalej miętosił skórę, aż wreszcie się odessał. Polizał jeszcze raz naruszone przez niego miejsce, a następnie na nie chuchnął, przez co wywołał u mnie przenikające dreszcze i cichy jęk
  • Teraz każdy będzie wiedziec, że jesteś moja- wypowiedział z chrypą, wpatrując się w swoje dzieło
Dryńńńńń, dryńńńńńńńńńń
  • Uhhh, czy muszą nam przeszkodzic w takiej chwili- powiedział lekko zdenerwowany
  • Niestety- zeszłam z niego, przez co jęknął z niezadowolenia, a ja nachyliłam się nad nim i szybko pocałowałam, jednak nie spodziewałam się obrotu akcji. Loczek chwycił mnie za biodra i zwinnie przewrócił tak, że teraz znalazłam się pod nim, a jego tęczówki przenikały przez moje
  • Co ty na to, żeby nie odbierac- poruszał znacząco brwiami, na co ja cicho się zaśmiałam
  • A jak to jest coś ważnego?
  • Co może być ważniejszego od tego...?- zaczął całowac mnie w szyję i schodził niżej, aż zatrzymał się na obojczyku. Szybko zareagowałam i odepchnęłam go od siebie, trzymając ręce na jego torsie
  • Harry...nie, muszę odebrac- zaraz po moich słowach zrobił usta w „podkówkę”- Jesteś nie możliwy- odpowiedziałam na jego gest tworząc banana na twarzy. W miarę możliwości zwinnie wyswobodziłam się z jego objęc i wystartowałam w kierunku komórki
  • Halo?
  • Hej El, co ty na poranną kawkę?
  • Cześc Clo, hmmmm kusząca propozycja- zerknęłam na Harr'ego poruszając znacząco brwiami, a ten zaraz posłał mi niepewny wzrok, na co szybko się uśmiechnęłam. Ani się nie zorientowałam, kiedy leżałam na podłodze, a zielonooki na mnie z cwaniackim uśmieszkiem
  • Co to za kusząca propozycja?- powiedział tak, żeby mogła go usłyszec moja przyjaciółka. Szybko włączyłam tryb głośnomówiący
  • Ahhh, a już miałam się ciebie pytac, co to był za hałas. Ale teraz już wiem, kto był jego sprawcą- wszyscy wybuchliśmy śmiechem- Cześc Harry :)
  • Witaj Clo ;)- odpowiedział szybko, po czym ukradkiem pocałował mnie, ale dzięki mojemu refleksowi, jego usta spotkały mój policzek
  • No ej...
  • Ma się ten refleks- po moich słowach, oblizał usta
  • Emmm? Nie zapomnijcie, że nie jesteście sami
  • Upsss...
  • Dobra, dobra laska. Nie będę wam już przeszkadzac, no ale to jak...piszesz się?
  • Gdzie chcesz porwac moja królewnę?
  • Myślałam o tym, żeby wziąc ją do night clubu, bo ponoc szukają paru dziewczyn.....- nie musiała dokańczac bo przerwał jej nasz wspólny śmiech- Hahah, dobra, a tak na serio to chcę z nią pogadac przy kawce
  • Ughhh...czyli nie będę cie miał przy sobie przez pewnie połowę dnia...
  • Ohhh nie przesadzaj. Będziesz mógł gdzieś przynajmniej wyrwac się z chłopakami – odpocząc ode mnie
  • Ale ja nie chcę!- szybko zaprotestował
  • Ughhh..jak z dzieckiem- pokazał mi szybko język- Dobra Clo, to widzimy się za godzinkę w kawiarni, wiesz...tej naszej
  • Jasne
    *****
  • Cześc kochana
  • O..hej- przysiadłam się do niej, odsuwając jedno z drewnianych krzeseł, znajdujących się pod wielkim parasolem
  • Co tam zamówiłaś?
  • Na razie Late
  • To ja też sobie wezmę- popatrzyłam na jej kawę- Dobra chociaż?
  • Haha pyszna, spróbuj- wzięłam ją do rąk i upiłam łyczek- Hahahh
  • Co cię tak śmieszy
  • Wyglądasz jak Sparrow XD- podniosłam łyżeczkę i rzeczywiście miałam wielkiego wąsa
  • Ja to się zawsze muszę czymś uwalic
  • Hahah dawno nie rozmawiałyśmy..
  • Wiem...ale wiesz...
  • Tak wiem :) Harry- posłałam jej ciepły uśmiech i podparłam się na dwóch łokciach
  • Z tego co słyszałam to dobrze wam się układa
  • Tak, teraz po tym wszystkim...po sprawie z..Łukaszem- ostatnie słowo wysyczałam- jest dużo lepiej, nawet bardzo lepiej...
  • Słyszałam...XD- zarumieniłam się i dałam lekkiego kuksańca w bok- Ej! :D
  • Nie wiem o co ci chodzi...
  • El....
  • Mhhh?
  • Co ty tam masz?
  • Gdzie? Znowu się upackałam?- zaśmiałam się
  • Nie, nie, nie. Hahahaha
  • Z czego rżysz?
  • Co ty masz na szyi?- zarumieniłam się – ponownie- Czy to nie malinka?
  • Ohhh, pytasz jak byś nie widziała
  • Uuuuuuu...
  • Przestań- odpowiedziałam jej śmiejąc się przy tym, a moje policzki zaczęły mnie bardziej piec
  • Ale...nie zrobiliście tego, nie?
  • Nie!- odpowiedziałam jej znacznie głośniej niż myślałam, na co ona znacząco poruszała brwiami- Oj przestań
  • No co, mam prawo wiedziec :P
  • Na razie nie...Nie spieszy nam się...To co może jakieś ciacho- zmieniłam szybko temat
  • Mmmm...biorę szarlotkę na ciepło z lodami i bita śmietaną
  • Mmm to ja chyba też, smaka mi narobiłaś
  • Wiem
  • Czyli wielka bomba kaloryczna...
  • Trudno, oby w cycki poszło- zaśmiałyśmy się obydwie
    *****
  • Muszę ci coś powiedziec...
  • Ja też
  • Dobra czy zła wiadomośc?
  • Dobra- wykrzyczała- a to jest jakaś zła?
  • Em...może najpierw ty powiesz....
  • No niech ci będzie....- powiedziała „niby” niechętnie. Ale ja ją znałam i wiedziałam, że za tym kryje się podekscytowanie i to duuuuuuuże
  • No to wal gościu
  • No więc....
  • Oj nie każ mi czekac frajerzu ty
  • Byłam w kinie z Zaynem i na początku było wszystko normalnie....- uniosłam jedną z brwi. Wiedziałam już co powie, ale nie chciałam psuc jej „wywodu” i ekscytacji w opowiadaniu, więc słuchałam jej uważnie- Nagle Zayn wyszedł do łazienki i po jakiś 15 minutach dalej nie wracał. Zaczęłam się denerwowac, wiesz no kurde ile czasu można spędzac w ubikacji?! No i nagle zgasł film i w sali zrobiło się totalnie ciemno. Przeszły mnie wtedy wielkie ciary, nic nie widziałam – to było straszne. I nagle dwa światła zostały skierowane na dół ekranu i tam....ZABACZYŁAM ZAYNA!!!- ostatnie słowa wykrzyczała, skacząc wręcz na krześle- Stał tam z bukietem czerwonych tulipanów w lewej ręce, a w drugiej trzymał mikrofon. Nagle z głośników zaczęła wydobywac się muzyka, a ON zaczął spiewac „little things” i kierowac wszystkie słowa do mnie. Rozumiesz DO MNIE!!! Jezu ja się dalej jaram!!! No i po ukończeniu piosenki, kiedy już wreszcie podszedł do mnie, ukląkł i wziął moją rękę. I powiedział dwa piękne słowa, które do tej pory dźwięczą mi w głowie „Kocham cię”. Awwww.... on to tak słodko powiedział. Oczywiście rzuciłam mu się zaraz na szyje i tez powiedziałam mu, że go kocham XD
  • Jezuu....Clo tak się cieszę
  • A wiesz jak ja...i na końcu jeszcze się pocałowaliśmy- dotknęła swoich ust- Ale wiesz on powiedział „kocham cię”
  • Wiem kochana już mi to powiedziałaś
  • Ale on to powiedział tak...”KOcham CIĘ”, wiesz tak to akcentował, wiesz tak „KOCHAM CIĘ”, nie teraz to źle powiedziałam...”KOCHAM cię”, nie...
  • Hhaahhah Dobra laska, uspokój się, wiem o co kaman :)
  • Ale wiesz, on to tak...
  • Tak, tak, wiem, tak słodko powiedział, tak, że tego na pewno nie zapomnisz do końca życia....
  • Skąd wiedziałaś?!- szybko przerwała mi
  • Znam cie już trochę kochana- obydwie wybuchłyśmy śmiechem
  • Dobra teraz twoja kolej...przestawiamy się na inny tryb, pod tytułem „zła wiadomośc”...
  • Taaakkk...
  • Dobra...-westchnęła- Mów
  • Chodzi o to, że pewnie Zayn ci już mówił, że wyjeżdżają jutro
  • Niestety, ale powiedział, że jak będzie taka możliwośc to przyjedzie do mnie
  • Tak...właśnie o to chodzi...- Clo posłała mi niepewne spojrzenie- Chodzi o to, że...Harry rozmawiał i ich menagerem i kupą innych osób...
  • No wyduś to z siebie
  • I powiedział, że będę z nimi mogła pojechac, przez co nie będziemy musieli się rozstawac – na tak długo
  • Ale...
  • Wiem Clo....Ale on się tak starał, żeby to załatwic, żebyśmy mogli być razem. Nie mogłam mu odmówic
  • Rozumiem- powiedziała smutna
  • On już wszystko zaplanował. Wiesz hotel, transport....wszystko. Jutro już jedziemy. Dlatego ucieszyłam się, że dzisiaj się spotykamy, wiesz tak przed wyjazdem...
  • Nie...rozumiem to...Ale będziemy rozmawiac na Skeypie, nie?
  • No pewnie!!! Przecież będę musiała się komuś wyżalic, kiedy będę już miała ich dośc- zachichotałam
  • Cieszę się, że jesteś szczęśliwa
  • Ja też się cieszę, że Zayn w końcu się odważył
                    

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 33


                                                                 

Hejo ;) Dziękuję wam bardzo za komentarze i ZNOWU przepraszam, że tak długo musieliście czekac na next chapter... Kurczę...nie mam ostatnio jakoś weny i pomysłów, komplenta pustka. To frustrujące... Od 4 dni siadam wieczorami na rozłożonej mojej kanapie i daję sobie laptopa na kolana i mówię: "Dobra Justyna, teraz na pewno coś napiszesz - nie możesz ich zawieśc". I co dupa :/ Ostatnie co udało mi się napisac wczoraj to trzykropek -.-. No, ale wreszcie coś skleciłam. Może nie należy do najlepszych, ale zawsze coś :).
Ps. Chciałam podziękowac niejakiej Dominice za podsunięcie pomysłu o romansie :P. Prawdę mówiąc myślałam już trochę o tym, żeby coś takiego napisac :) Ale cały czas bałam się, że mogę spieprzyc tym czymś opowiadanie. No...ale skoro czytelniczka mi to podpowiedziała to doszłam do wniosku, że jednak to może wypalic :D. Co wy na to hmmmm...? Nie mówię, że zaraz to wplotę w opowiadanie, bo to by było trochę bez sensu, a poza tym wiedzielibyście co się stanie XD, Ale na pewno w czasie dalszych rozdziałów. Jesteście za (żeby wcisnąc mały romansik z jednym z nich)? Chciałam się was po prostu poradzic :). Taki właśnie miły gest, jak podpowiedzenie komuś jakiegoś pomysłu, naprawdę pomaga :) Ths :*. Wcześniej pisałam w moim opowiadaniu, że macie się nie wahac i pisac w komentarzach swoje pomysły. Dlatego jak najbardziej zapraszam i obiecuję, że na pewno je ROZWAŻĘ ;)
Love Mrs Styles <3




                                               Rozdział trzydziesty trzeci
   Otworzyłam jedną powiekę, a za nią drugą. Moje źrenice zaczęły rozglądac się po nieznanym mi jak dotąd pomieszczeniu. Zaraz...chwilunia...GDZIE JA DO CHOLERY JESTEM?! Obróciłam się na drugi bok i zobaczyłam zaspanego szatyna (co trochę mnie uspokoiło). Jedno oko miał na wpół otwarte, a drugie jeszcze przymknięte. Jego burza loków spadała na czoło, a przy ustach pojawiły się te kochane dołeczki
  • Cześc piękna- wypowiedział ochrypłym głosem
  • Hej kochanie- odpowiedziałam lekko zmieszana. No bo kurczę, co ja w końcu tu robię? Widząc moją panikę w oczach, Harry szubko wsparł się na łokciach
  • El...- zaczął nie pewnie- oboje z Claudią stwierdziliśmy, że będzie dla ciebie lepiej, gdy zabiorę cię do hotelu. Będziesz wtedy miała więcej odpoczynku i czasu na przemyślenia. Gdybyś tylko wróciła do domu, twoja mama obsypałaby cię milionem pytań. A byłem pewny, że nie byłaś w stanie na nie odpowiadac- starannie przetworzyłam każde jego słowo z osobna. Z każdej sekundy na sekundę, robiło mi się ciężej na sercu. Poczułam wielki ból – ukłucie, które było mi bardzo znane. Nie chciałam do niego wracac, bałam się sprzeciwic samej sobie. Nie wiem dlaczego tak reagowałam...Może po prostu bałam się nieznanego, tego co będzie czekało mnie w przyszłości. Jak będzie wyglądało teraz moje życie, po tym co usłyszałam z ust Łukasza...Nie potrafiłam sobie z tym poradzic. Nienawiśc do tego człowieka, rosła z minuty na minutę, ale jednak czułam tez odrobinę współczucia – dlaczego?! Do jasnej cholery co jest ze mną nie tak?! Dlaczego...Nie wiem....czasami sama siebie nie potrafię rozgryźc – to mnie dobija. W moich oczach powoli zaczęła zbierac się słona fala
  • Ha....Ha...Harry...- wydukałam i wtuliłam się w jego tors. Sprawiło to we mnie małe dreszcze, ale mało mnie to obchodziło w tej chwili. Nie potrafiłam połapac się w swoich emocjach. Co jest ze mną nie tak?! Poczułam fale ciepła, rozchodzącego się po moim ciele, gdy chłopak objął mnie swoim opiekuńczym ramieniem. Czułam jak jego klatka piersiowa unosi się i opada. To mnie trochę uspokoiło. Jednak nie na długo...Znów wybuchłam gorzkim płaczem
  • Ciiii......Kochanie ci.....- Próbował mnie uspokoic, całując w czoło i jednocześnie głaskac po głowie. Sprawił mi tym wielkie poczucie bezpieczeństwa – lubiłam to- Będzie dobrze El...zobaczysz
  • Harry...nic nie będzie dobrze. Już nie będzie tak jak dawniej- powiedziałam mu, plamiąc jego koszulkę, płynem wyciekającym z moich oczu
  • Zobaczysz wszystko wróci do normy. Nawet nie wiesz jak bardzo powstrzymuję swoje emocje, żeby teraz nie wyjśc i nie zapukac do tego sukinsyna!
  • Proszę...- powiedziałam błagalnie
  • Nie El...nie musisz się martwic, nie zrobię tego – dla ciebie- słysząc to, zrobiło mi się cieplej na sercu- Nie zasłużyłaś sobie na takie traktowanie
  • Nie zasłużyLIŚMY- poprawiłam go, a na jego twarzy wyłonił się delikatnie, rząd białych zębów
  • Herbata?
  • Z miłą chęcią
  • Owocowa, czy czarna?
  • Zdecydowanie owocowa. Mam już dośc smutnych i ciemnych barw w moim życiu, przez tego dupka
  • No i taką Elenę pokochałem- mówiąc to natychmiastowo się wyszczerzył, a ja mu zawtórowałam
  • To ja w tym czasie idę się odświerzyc- zabrałam się szybko z łóżka i zorientowałam się, że przecież nie mam nic na przebranie- Emmm...Harry?
  • Tak, wychylił się zza ściany
  • Eeee...bo wiesz...nie mam rzeczy na przebranie...
  • Yy...przepraszam, na smierc zapomniałem...Przepraszam naprawdę...Ale może po prostu pójdź się odświerzyc i jak wyjdziesz to będziesz w szlafroku bo i tak za niedługo ma wpaśc Clo, żeby zobaczyc jak się czujesz. To zadzwonię do niej, żeby ci coś przywiozła
  • Okej, dzięki Haz- podeszłam do niego i dałam mu soczystego buziaka, udając się do łazienki

                                                                 *****
  • Mówiłem ci już, że seksownie wyglądasz w tym szlafroku?- powiedział do mnie Haz, poruszając brwiami
  • Głupek XD- dałam mu kuksańca w bok, na co się lekko uśmiechnął. Zobaczyłam stojący gorący napój na prowizorycznym blacie- To dla mnie?
  • Oczywiście- uśmiechnęłam się mu w odpowiedzi. Chwyciłam ciepły kubek i podreptałam na kanapę. Wygodnie usiadłam po turecku i powoli sączyłam płyn. Dlaczego to akurat mnie musiało spotkac. Dlaczego muszę się borykac z tym idiotą Łukaszem. Przez niego wszystko się spieprzyło. Jak mogłam kiedyś być z takim człowiekiem – kochac go?! Nie potrafiłam tego zrozumiec. Jak on musiał mną wtedy manipulowac, sprawic, że wierzyłam we wszystkie jego słowa. Stawiałam go w jak najjaśniejszych barwach, nie widziałam na nim skazy. A potem....potem wszystko pękło jak bańka mydlana. I teraz, kiedy wreszcie odżyłam, to ON musiał się znowu pojaw...
  • El...- z rozmyślań wyrwał mnie Harry. Jego głos był pełen współczucia i troski- Nie mogę patrzec jak cierpisz...- po jego słowach, wreszcie spojrzałam na zielonkawe, hipnotyzujące oczy
  • Harry...ja nie wiem jak to teraz będzie. Nie wiem co mam robic
          PUK, PUK, PUK...
  • Pójdę otworzyc- kiwnęłam mu lekko zauważalnie. Nagle w pokoju stanęłam Clo

  • El...kochana, jak się czujesz?- podbiegła do mnie i przytuliłam z całej siły
  • Staram się nie upaśc...- na moje słowa, dziewczyna usiadła na fotelu obok mnie, a loczek przytulił mnie w talii. Po długiej ciszy, głosu zabrała blondi
  • Wiesz, że on musi ponieśc konsekwencje...- zaczęła niepewnie
  • Zgadzam się z Clo
  • Wiem, ale to nie jest takie proste...Nie potrafię tak po prostu pójśc na policję i powiedziec, że...że on jest winny- mimowolnie uroniłam kroplę łzy
  • Skarbie...wiem, że to dla ciebie trudne, ale musisz to zrobic. Będę cię trzymał za rękę, musisz to zrobic. To dla twojego dobra. On musi wiedziec, że zrobił źle, że cię skrzywdził, że już nie będziecie razem, że spieprzył zostawiając ciebie, że traktował cię tak jak wszystkie inne...
  • Wiem Haz, ale...ja, ja się boję...
  • Czego kochanie
  • Boję się tego co będzie potem...po tym wszystkim nie będę potrafiła mu już spojrzec w oczy
  • Jesteś silna. Masz mnie i Clo i całą resztę. Będziemy z tobą na dobre i złe. Musisz tylko uwierzyc w siebie i powiedziec sobie „dam radę”, powiedz to
  • ...
  • El...
  • Dddam radę
  • Jeszcze raz
  • Dam radę
  • No i to mi się podoba- posłał mi łobuzerski uśmieszek
  • Cieszę się, że zgłosisz to na policję i, że się nie poddałaś, że dalej jesteś ta samą Eleną- wtrąciła Clo
  • Dziękuję
  • Nie masz za co :). Dobra słuchajcie ja się będę musiała zbierac. Obiecaj, że dasz mi znac jak wszystko się potoczyło, oki?
  • Okej :)
  • To ja lecę, trzymajcie się- powiedziała, ruszając w stronę drzwi. Nagle zapaliła mi się lampka
  • Zaraz...chwilunia...?!
  • Tak?- odwróciła się szybko
  • Gdzie ci się tak śpieszy?
  • Emm...no bo ten...- uniosłam jedna brew do góry- Oj no....nie odpuścisz, nie?- pokiwałam jej przecząco głową- Ehhh...Zayn zaprosił mnie do kina- odpowiedziała niepewnie. Byłam zdumiona. Czyli jednak laluś odważył się na następny krok – jestem z niego dumna :D
  • Hahhahaha, dobra to już ci głowy nie zawracam- dziewczyna posłała mi swój kochany uśmiech i odwróciła się- Poczekaj jeszcze...
  • Tak- westchnęła
  • Pokaż się XD- po moich słowach obkręciła się na palcach, prezentując całą swoją kreację
  • Pięknie wyglądasz! Dobra teraz możesz isc
  • Hahaha, dobra to papa
  • Papa- odpowiedzieliśmy równo z szatynem
                                                              *****
  • Myślisz, że teraz wszystko się ułoży
  • Mam taką nadzieję skarbie. Przebrniemy przez to razem – pamiętaj
  • Pamiętam...- pocałował mnie czule w czoło i przytulił do siebie. Siedzieliśmy tak w ciszy przez bardzo długi czas. Ale nam to nie przeszkadzało. Nie była to niezręczna cisza, było to coś na zasadzie ulgi. Po prostu mogliśmy pobyc ze sobą i nie ważne było wtedy nic innego. Harry był oparty w rozkroku o zagłówek kanapy, a ja opierałam się o jego tors plecami, dzięki czemu, zielonooki, oplótł mnie swoimi rękami
  • El, muszę ci coś powiedziec
  • Tak...
  • Kochanie...moja praca polega na tym, że jestem w ciągłych rozjazdach...
  • Co chcesz przez to powiedziec?
  • Musimy teraz z chłopakami wyjechac do Londynu, gdzie będziemy mieli następne koncerty
  • Kiedy będziesz musiał opóścic Polskę?
  • Pojutrze
  • Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś?
  • Nie chciałem cię martwic, nie chciałem, aby uśmiech z twojej twarzy znikł
  • Na ile wyjeżdżasz?- zapytałam z łamiącym się głosem
  • Sam jeszcze nie wiem. Menadżer nas poinformuje o takich rzeczach dopiero później- zrobiło mi się znowu smutno- Ale rozmawiałem z nim...- podniosłam głowę, aby znowu spojrzec w jego źrenice- Nie chciałem cię opószczac, dlatego....
  • Co chcesz przez to powiedziec?- przerwałam mu szybko
  • Odbyłem z nim długą rozmowę...- wysłałam mu pytające spojrzenie, na co ten głośno westchnął
  • Powiem w prost...Zapytałam się go, czy nie mogłabyś pojechac z nami- spojrzał na mnie, oczekując ode mnie jakiejkolwiek odpowiedzi. Ale ja nie byłam w stanie!!! On mnie kompletnie tym zaskoczył!
  • Zgodził się- powiedział cicho, nie będąc pewny swoich słów i mojej reakcji
  • Co?!
  • Nie cieszysz się?- powiedział ze smutkiem i zaskoczeniem
  • Harry!!!! Tak się cieszę!!!- zobaczyłam jego błysk w oku
  • Oczywiście jeśli chce...- nie dałam mu dokończyc, bo wpiłam się namiętnie w jego usta, siadając na nim okrakiem. Moje włosy zasłaniały to co działo się między naszymi ustami. Nasze języki tańczyły w rytm bic naszych serc. Oderwałam się od niego- Chcę Harry, chcę!!!
  • Kocham cię!!!- wykrzyczał i znów zaczął całowac
  • Ja ciebie też!!!- tym razem loczek zaprzestał całowac i oparł swoje czoło o moje, trzymając moją twarz i przenikając mnie spojrzeniem
  • Ale ja ciebie bardziej   




czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział 32

Hejka :). Tak wiem, pewnie jesteście na mnie źli z powodu tego, ze znowu dodałam tak późno rozdział. Jednak przez ten czas bardzo dużo się działo, dlatego nie miałam za bardzo jak napisac tego rozdziału. Tak naprawdę nie mogłam go napisac, ponieważ moje myśli błądziły gdzieś zupełnie indziej....przy mojej przyjaciółce. Miała ogromny wypadek...Przez cały czas leży teraz w szpitalu. Przepraszam, ale nie mogłam tak po prostu usiąsc i zacząc pisac. Cały czas teraz myślę jak się ona czuję. Jeszcze dzisiaj miała wielką i przed wszystkim skomplikowaną operację Przepraszam, ale obiecuję, że już się coś takiego się nie powtórzy i odrobię swoje straty na blogu. Teraz już jest praktycznie koniec roku szkolnego, więc będę miała mnóstwo czasu na pisanie :)

                                               Rozdział trzydziesty drugi


  • Harry...- myliłam się...Przede mną stał napakowany facet z wieloma tatuażami – poznałam go. Był to ten sam człowiek, który pobił mojego chłopaka...Wzdrygnęłam się na jego ruch i szybko chciałam się wyrwac z jego uścisku – na próżno
  • Witaj ślicznotko- posłał mi cwaniacki uśmieszek- Zatańczysz?
  • Nie!!!- próbowałam go odepchnąc, ale ten przyciągnął mnie do siebie, spoglądając z góry na mój biust, ale po chwili spotkał się z moimi oczami i nachylił się do mojego ucha

  • Nie znoszę sprzeciwów...- jeszcze raz wzdrygnęłam się na jego oddech lądujący wprost do mojej małżowiny, na co on zaśmiał się gardłowo
  • Póśc mnie- starałam się powiedziec to tośc groźnie, jednak mój głos zabrzmiał raczej jak błaganie, przy drżących tonacjach. Jednak to dla niego chyba znaczyło bardziej jak zaproszenie, a nie jak odrzucenie. Boże...przecież nawet jak zacznę krzyczec to NIKT mnie nie usłyszy! Wszystko przez ta pieprzoną muzykę. Dlaczego...? Boję się, ale nie mogę mu tego pokazac. Mężczyzna wyrwał mnie ze swoich rozmyślań, ciągnąc za rękę w stronę tłumu. Próbowałam się wyrwac, ślizgając obacasami po posadzce – na próżno.... On wydawał się praktycznie tego nie odczówac – przerażało mnie to jeszcze bardziej. W pewnym momencie, zatrzymał się i gwałtownie przyciągnął do siebie, odwracając do niego tyłem. Tak, że nasze biodra teraz się stykały – odrażało mnie to...
  • Nie ma po co się stawiac – nic ci to nie da- i znowu ten uśmiech gardłowy. Chuchnął na moją szyję, pozostawiąjąc na niej gęsią skórkę. Chyba mu się spodobał ten widok, bo zaraz przyciągnął mnie jeszcze bliżej, mrucząc pod nosem
  • Eghh!- nie mogłam wytrzymac. Ten facet był wyraźnie napalony, a ja nie miałam zamiaru mu się tak łatwo poddac – był obleśny. Po co tu przyszłam....
  • Nie podoba ci się to maleńka
  • Spieprzaj!
  • Mmmm... ostra... Lubię takie
  • Jesteś obrzydliwy- po tych słowach, widac było, że trochę go tym zdenerwowałam – nareszcie, coś go ruszyło! Jednak szybko obrócił mnie przodem do siebie i nachylił nad moją szyją, czyniąc na niej delikatny pocałunek
  • Zostaw mnie!- próbowałam odepchąc go, uderzając pięściami w jego klatkę piersiową. Ale ten nie przestawał. Dalej składał mi pocałunki, zniżając do mojego dekoltu
  • Kurwa! Co ty robisz!?- usłyszałam za mną znaną mi chrypkę – nareszcie! Mężczyzna szybko oderwał się od mojego ciała, jednak dalej trzymał w uścisku, przez co nie mogłam zobaczyc mojego „wybawcy”
  • Coś ci się nie podoba- opowiedział mu, ściskając moje pośladki z całej (tak przypuszczałam) siły. Zdziwiłam się, że taki....gangster zna angielski.
  • Ałłłł.... Póśc mnie do jasnej cholery!- nagle poczułam na swoim ramieniu dużą, ciepłą dłoń, która momentalnie pociągnęła mnie w swoją stronę. Znalazłam się w objęciach Harolda
  • Harry...- powiedziałam do niego szeptem
  • Zostań tutaj, my sobie chwilkę porozmawiamy
  • Nie...!
  • Ciii- położył mi palec na ustach i pocałował w czoło
    Co tu się do jasnej ciasnej dzieje?! Stałam jak osłupiała, wśród roztańczonego tłumu. W tej chwili jedynym moim punktem, który mnie interesował był Harry – mój kochany Harry. Dobrze wiedziałam co miał na myśli „porozmawiamy”, ale nie potrafiłam się ruszyc. Jak by ktoś wbił mnie z całej siły w ziemię i przytrzymywał, przez co nie miałam szansy ucieczki. Patrzyłam jak dobrze umięśnione plecy Harolda kierują się w stronę faceta, który przed chwilą....ugmhh, dobra nie ważne. Nie mogłam słyszec przez tą cholerną muzykę co tak naprawdę do siebie mówili, natomiast doskonale wiedziałam, że skaczą sobie do gardeł. W pewnym momencie Haza wymierzył cios w brzuch jak dotąd nieznajomego. Tan szybko się otrząsnął i oddał mu ze zdwojoną siłą. I tak patrzyłam, jak obydwoje dostają potężne udeżenia. Moje oczy zaczęła zalewac fala słonych łez, widząc (ponownie) zakrwawioną twarz szatyna.
  • Ja pierdziele! Przestańcie!- nagle ktoś wrzasnął z całej siły. Szybko skierowałam wzrok na nieznajomy głos i moim oczom ukazała się....matko co on tu robi!!!
  • Łukasz?!
  • Cicho El....Co wy odpieprzacie- odepchnął ich od siebie - dzięki Bogu...- Mateusz, uspokój się do jasnej cholery. Już za dużo szkód wyrządziłeś- po tych słowach dosłownie mnie zamurowało – zresztą nie tylko mnie...Skąd on znał tego gościa?!
  • Spokojnie szefie...- odpowiedział mu niepewnie
  • Co?! Słucham?! Skąd wy się znacie?! I czemu ON- wskazałam na mężczyznę- nazwał cię szefem?!- Harry widząc moje rozgoryczenie, nienawiśc, wściekłośc i ból (bo nic innego tak naprawdę wtedy nie odczuwałam), ścisnął mnie w swoim ciepłym uścisku – czym mnie bardzo uspokoił. Ja nie wiem jak on to robi... Jednak po dłuższej chwili, zasłonił mnie ciałem, tak, że stałam zaraz za nim, jednak nie mogłam się zbytnio wychylic, ponieważ jego ręka bardzo sprytnie mnie zatrzymywała
    image
  • Co tu się dzieje, możecie mi to wszystko wyjaśnic. W szczególności TY- popatrzył się na Łukasza
  • Stary nie denerwuj się tak...- odpowiedział mu, ,,broniąc się” ruchami rąk
  • Nie nazywaj mnie tak- wycedził szatyn, na co ja ścisnęłam jego ramię. Miałam nadzieję, że to go uspokoi. Mimo że sama tak naprawdę nie wiedziałam co tu się dzieje
  • Dobra, dobra... Mógłbym porozmawiac na osobności z El....Eleną?- poprawił się w zaskakującym tempie, wiedząc mój groźny wzrok. I co ja niby miałam teraz zrbic?! Wstac i dac mu porządnego kopa, czy raczej pójśc z nim i go wysłuchac. Nie wiedziałam jak mam zareagowac moje emocje były mieszane. Byłam teraz jak wielka bomba zegarowa. Poczułam jak mój chłopak odruchowo przyciągnął mnie bliżej do siebie pi słowach, które opuściły usta mojego byłego
  • Zgadam się- powiedziałam cicho
  • Co?!- odpowiedział szybko zdziwiony i przestraszony szatyn
  • Tak Harry, porozmawiam z nim...- mówiąc to, starałam patrzec się prosto w jego tęczówki. Jednak te przepiękne zielone oczy, przenikały mnie na wylot, dosłownie się we mnie wwiercały. Wiedziałam, że nie chciał dac za wygraną – martwił się. Jednak musiał zrozumiec moją decyzję
  • W takim razie, będę czekał na zewnątrz, siedząc przy schodach wejściowych. W razie czego KRZYCZ- przy ostatnich literach spojrzał się groźnie na Łukasza. Obtarł z impetem sobie brodę z krwi i wyszedł pewnym krokiem, uwydatniając swoje mięśnie na plecach
  • Będę pamiętac
    Poszliśmy w stronę tarasu, gdzie nikogo nie było. Nie wiedziałam czy dobrze robię, jednak tamtego wieczoru, tak naprawdę w ogóle nie wiedziałam czy cokolwiek dobrze robię. Oparłam się o ścinę i po chwili zsunęłam się po niej, siadając na zimnych kafelkach. Byłam bardzo ciekawa co tak naprawdę chce mi on powiedziec. Widziałam na jego twarzy wielkie zdenerwowanie. Zaczął chodzic w te i z powrotem, rozmyślając nad czymś. Jednak po chwili nachyliła się nade mną, kucając przy mnie
  • Mam nadzieję, że to co teraz ci powiem nie zniszczy tego co było i działo się między nami. Że nie zmieni to twojego nastawienia w stosunku do mnie. Że to wszystko co zostało po nas, tam...głęboko u ciebie w sercu, pozostanie takie jakie było – nie naruszone....- zaczęłam się go powoli bac. Co on do cholery jasnej wygadywał. Wiedziałam, że trochę wypił – to było oczywiste. Natomiast wcale mnie to nie podbudowywało. Chłopak widząc mój strach, chwycił mnie za dłoń. Chyba myślał, że to mnie uspokoi – pogrzmiło go. Jeszcze bardziej mnie przestraszył, więc szybko cofnęłam rękę bliżej siebie. Widziałam w jego oczach zdezorientowanie, a na jego szyi pojawiły się ślady przełykającej śliny. Lecz postanowił ciągnąc dalej siadając obok mnie- Nie potrafiłem pogodzic się z tym, że już nie jesteśmy razem- westchnął głęboko, a ja słuchając go wpatrywałam się w nicośc- Miałem nadzieję, że może jeszcze da się jakoś to jeszcze odkręcic. Niestety – myliłem się- w ostatnich słowach wyczułam jak głos mu się łamał- Chciałem za wszelką cenę móc z tobą porozmawiac i na prawic swoje błędy. Jednak ciebie już nie było – wyjechałaś. Nie wiedziałem, gdzie się znajdujesz. Twoja mama nie chciała mi nic powiedziec, zresztą jak reszta twoich znajomych. Pewnego dnia przechodziłem koło kiosku i zobaczyłem ciebie na okładce z....Harrym- ostatnie słowo wycedził przez zęby- Było tam napisane, gdzie się znajdujecie. Udałem się więc tam jak najszybciej i wtedy....wtedy natknąłem się na pewną dziewczynę. Zaczęliśmy się sobie zwierzac. Powiedziałem jej o tobie i o twoim nowym boy'u. Okazało się, że tak naprawdę obydwoje chcieliśmy tego samego...one chciała odzyskac Hazę, a ja....ciebie. Zapewne już się domyslasz z kim rozmawiałem...
  • Taylor...
  • Tak... Uknuliśmy spisek. Ona znalazła pewnym gości, między innymi Mateusza, z którym miałaś chwilę temu do czynienia... Ja natomiast miałem nimi „dyrygowac”. To wszystko... dziewczyna w szatni, pobicie Harre'go. To wszystko moja wina. Ukartowałem to – rozumiesz- kiedy usłyszałam to wszystko...na mich policzkach ukazały się kaskady słonych łez- Proszę cię...Powiedz coś...
  • Jak mogłeś...?!- wycedziłam dusząc się płaczem- Jak mogłeś mi to zrobic?! Jesteś totalnym dupkiem i egoistą. Nie jesteś niczego wart. Patrzysz tylko na swój czubek nosa. Gdybyś mnie naprawdę kochał, to zrozumiałbyś to jaka jestem szczęśliwa z Harrym. Dałbyś mi szanse na nowe życie. Ale ty wolałeś zadawc się z tą zdzirą i narazic mnie i MOJEGO chłopaka na niebezpieczeństwo. Prze ciebie wylądował w szpitalu!
  • El...
  • Nie mów tak do mnie!
  • Elena...
  • Jesteś nikim!- wykrzyczałam do niego i z impetem wybiegłam z tarasu. Zostawiając chłopaka samemu sobie. Boże co on sobie myślał!? Że tak po prostu do niego wrócę po tym wszystkim!? Nie, nie, nie, nie. On jest chory psychicznie. Boże za jakie grzechy!?- nagle wpadłam na kogoś, w czasie mojej „ucieczki”
  • Elena?!- poznałam ten głos – Claudia
  • Nic mi nie jest, zostaw mnie proszę....- wydukałam płacząc w jej piękna kreację
  • Boże, co ci się stało?! Chodź z tond szybko- przytaknęłam jej tylko głową. Prowadziła mnie przez spocony tłum ludzi, aż wreszcie znaleźliśmy się na zewnątrz. Zobaczyłam mojego kochanego loczka, siedzącego samotnie na schodach. Słysząc nasze kroki, szybko się odwrócił
  • El?!- podbiegł do nas. Nie byłam w stanie im nic wyjaśnic. Potrzebowałam chwili spokoju. Przemyślec wszystko i przetworzyc to co usłyszałam przed chwilą
    OCZAMI HARRE'GO:
  • Ciiii...Nie krzycz Harry. Nie widzisz w jakim ona jest stanie
  • Zabiję gnoja?!
  • Nie- ledwo powiedziała- Zabierz mnie proszę z tond
  • Jak najszybciej skarbie...
  • Weź ją najlepiej do jakiegoś hotelu. W domu będzie dostawac pełno pytań od mamy, a to jej wcale nie pomoże
  • Dzięki Clo
  • Nie ma za co
  • A chłopaki?
  • Zaraz po nich pójdę i zamówimy taksówkę. Też się musimy zbierac. Jutro z samego rana wa odwiedzę. Wyślij mi tylko potem sms'a, gdzie się zatrzymaliście
  • Jeszcze raz dziękuję- uśmiechnąłem się do niej na pożegnanie i wziąłem moją małą na ręce. Zwinnie włożyłem ją do taksówki, stojącej przy wejściu i podałem adres kierowcy.

    Ps: Musiałam to wkleic XD

wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 31

  Chciałam was strasznie przeprosic, że ostatnio musicie czekac tak długo na rozdziały :(. Niestety, ale od dłuższego czasu źle się czuję...nie chcę was w to wtajemniczac. Dlatego rzadko wchodziłam na komputer, a gdy już byłam to w sumie tylko na chwilkę.  Mogę tylko powiedziec, że z tego powodu musiałam byc bardzo często zwalniana z lekcji, przez co mam teraz bardzo dużo do nadrobienia - muszę się wyrobic przed końcem roku. Z tego powodu muszę teraz więcej czasu poświęcac na naukę - na szczęście za niedługo koniec :D. Ale mam nadzieję, że długi rozdział wynagrodzi wam chociaż troszkę to czekanie :)       

                                                 Rozdział trzydziesty pierwszy
  • No rusz tą dupę!!!- wykrzyczała żartując Claudia
  • Już, już- wpakowałam pospiesznie potrzebne rzeczy do torebki i zaczęłam kierowac się w stronę drzwi
  • Nie pożegnasz się- zrobił minę w podkówkę. Podeszłam do loczka i wzniosłam się na palce, dając mu soczystego buziaka
  • Pasi? XD
  • No, teraz to możesz już sobie iśc- mrugnął okiem, na co ja lekko uderzyłam go w ramię- Ałłł!- udał, że go to zabolało, chwytając się w naruszone miejsce
  • Oh nie przesadzaj. Dobra, to my będziemy się zbierac. Proszę postarajcie się wyglądac na normalnych ludziiiii...- zobaczyłam jak Zayn porusza lekko brwiami do Harolda- Zayn..?
  • Dobra, dobra. Będziemy grzeczni- uśmiechnęłyśmy się na jego odpowiedź
Kruczoczarny podszedł do Clo i pocałował ją w policzek na pożegnanie, na co się zarumieniła
  • Ohh, chodź- pociągnęłam ją za rękę i zamknęłam za nami drzwi, spoglądając jeszcze na śliczne dołeczki szatyna

                                                                *****
  • I jak wyglądam?- zapytała Clo, prezentując się w swojej kreacji klik
  • Myślę, że Zayn będzie cię wręcz rozbierał wzrokiem, widząc cię w tym stroju- zaczerwieniła się
  • Hej!
  • No co? :P Jeszcze tylko jakoś ładnie włosy ułożymy i wyjdzie Afrodyta
  • Dobra, dobra, dośc tego słodzenia, teraz twoja kolej- po jej słowach, skierowałam się w stronę łazienki i szybko się przebrałam klik
  • I jak?- zapytałam obkręcając się wokół własnej osi na jednej nodze
  • Bosko!!!- uśmiechnęłam się na jej odpowiedź i wielki wytrzesz- Ale chwilunia...przecież to nie jest ta sukienka, która wybrałaś z Hazą...
  • Wiem... Ale nie mogłam się obrzec i kiedy mijałam ją na wystawie, po prostu zawróciłam i wyszłam z reklamówką. Wiedziałam, że jest idealna na tą galę!
  • A co na to loczek? Hmm
  • Mam nadzieję, że się nie obrazi...
  • Moim zdaniem, gdy tylko cię w tym zobaczy to zaraz zapomni o waszym zakupie
  • Dzięki
  • To co, fryzurka?- poruszała brwiami
  • Mhh- usiadłam na małym kręconym krześle przy wielkim lustrze, a Clo zajęła się moimi włosami
  • Ja dalej w to wszystko nie umiem uwierzyc...
  • O co ci dokładnie chodzi?
  • Jeszcze niedawno byłyśmy zwykłymi dziewczynami. Miałyśmy swoich wielkich idoli i marzenie o tym, żeby chociaż z nimi zamienic parę słów...a teraz?! Teraz właśnie wybieramy się na galę z naszym boysbandem!!! Ty chodzisz z Harry'm, a ja...
  • A ty praktycznie rzecz biorąc z Zaynem- nie mogłam się opanowac i musiałam wtrącic się w jej zdanie, ukazując przy tym rząd białych zębów- Ałłł!- wydałam z siebie jęk, zaraz po tym jak lekko uderzyłam mnie w ramię
  • Bardzo śmieszne, wiesz
  • Śmieszne i prawdziwe- poruszałam brwiami- A właśnie! Przecież ty dopiero ich poznasz!
  • A myślisz, że dlaczego jestem taka podjarana?!
  • Przygotuj się na dużą dawkę endorfin. W ich otoczeniu nie da się usiedziec na miejscu i się nie śmiac. Od samego patrzenia na piątkę tych słodkich głupolów, aż się kąciki unoszą!
  • Nie mogę się już doczekac!!!

                                                                 *****
  • Idź otwórz, a ja w tym czasie trochę ogarnę
  • Okej...- zeszłam szybko po schodach (Clo mieszka w małym domku na jeziorem) i pociągnęłam za klamkę
  • Wowwww...!!!- tylko to wydobyło się z ust Hazy - zarumieniłam się, jednak po chwili się otrząsnął- P..pięknie wyglądasz!!!
  • Właśnie pięknie! Gdzie Claudia?- wyłonił się z pytaniem Zayn, który stał tóż obok Harre'go
  • Dziękuję- dałam buziaka w policzek szatynowi- Yyy Clo jest..- nie dokończyłam bo, usłyszałam za sobą znajomy głos
  • Tutaj jestem :)- powiedziała mierząc się ze stopniami schodów na wysokich obcasach
  • Wyglądasz olśniewająco!!!- ledwo wypowiedział laluś, podchodząc do niej i wysuwając pomocną dłoń – oczywiście od razu zareagowała, łącząc palce z druga płcią
  • A reszta chłopaków...
  • Spotkamy się na miejscu. Będą tez tam dziewczyny Lou i Liam'a
  • Tak się cieszę, że wreszcie je poznam. Biedny Niall – będzie sam...
  • No co ty..! Nie znasz Niall'a! Przecież tam będzie jedzenie!!!- wywrzeszaczał w śmiechu, na co i my mu zawtórowaliśmy
  • Muszę wziąc od niego przepis na tan sekretny napój od którego nie tyje!!
  • El!!! Nigdy w życiu! Jesteś piękna taka jaka jesteś – rozumiesz!- ponownie się zarumieniłam (boże ja już nad tym nie panuję)
  • Dobra to co, zwijamy się?- zapytał Zayn
  • Jasne- Clo zaczęła zamykac drzwi, a ja powoli starałam się zejśc po śliskich schodach
  • Poczekaj, pomogę ci- Haza wziął mnie na ręce, a ja oplotłam mu dłonie na szyi

                                                            *****
  • Niall, Liam, Louis!!!- wykrzyczeliśmy wszyscy, widząc 3/5 zespołu
  • Harry, Zayn, El i...emm?
  • Clo- poprawiłam go
  • Witaj wśród nas!- powiedział Lou na zachętę, po czym wszyscy zrobiliśmy grupowego „miśka”
  • Elena, Claudia, to jest Eleonor i Danielle
Przywitałyśmy się z nowymi towarzyszkami i zaczęłyśmy się świetnie bawic. Harry Przedstawił mnie wielu osobom, których imienia już tak naprawdę nie pamiętam :). Danielle i Eleoneor okazały się być naprawdę fantastycznymi osobami – pasowały do swoich „wybranków”. Najbardziej z tego wieczoru, spodobał mi się występ chłopaków. Wyszli na wielką scenę i zaczęli śpiewac swój wielki przebój „One way or another”. Widac było jaką czerpią z tego radośc ile daje im to satysfakcji. Takie gale to dla nich wielka motywacja, aby więcej osiągnąc. W czasie trwania koncertu, my siedziałyśmy przy wielkim okrągłym stole nakrytym białym obrusem i kilkoma świeczkami. Ich koncert opłacił się! Zdobyli „Brytyjski sukces roku zagranicą”! Po zakończeniu ich koncertu, postanowiłam udac się za scenę, gdzie chciałam pogratulowac mojemu chłopakowi. Nie wiedziałam tak na prawdę, gdzie się dokładnie znajdują więc korzystałam z mojej intuicji. Szłam wielkim długim korytarzem, mijając wiele drzwi. Dostrzegłam, że jedne z nich są uchylone – postanowiłam podejśc bliżej. Usłyszałam zza nich znajoma mi chrypkę. Już miałam wejśc, kiedy chrypka zamieniła się w krzyczenie...
  • Taylor, ja nigdy już do ciebie nie wrócę – rozumiesz!!! Widzisz moje usta N-I-G-D-Y!!!
  • Ale Harry!!! Czy ty nie widzisz, że ta dziwka próbuje ciebie wykorzystac!!! Powinieneś z nią zerwac. Przecież każdy wie, że jesteś z nią dla zabawy. Przyznaj się...ile razy już ze sobą spaliście, hmmm?!
  • Przestań!!! Nigdy nie waż się tak o niej mówic!!! Rozumiesz!!! I dla twojej wiadomości to ja ją kocham i nigdy bym jej nie wykorzystał!!! NIE spaliśmy ze sobą. Nie chcę, aby między nami było tak jak z tobą!!! Ona jest inna, nie pcha się po dwóch dniach do łóżka w porównaniu z innymi!
  • Ojj! Pożałujesz tego Styles, jeszcze zobaczymy
  • A teraz wyjdź!
Byłam dumna z Hazy, że tak zareagował na zaistniałą sytuację. Dlatego stwierdziłam, że nie będę tej sprawy roztrząsac i udam, że tego nie słyszałam. Postanowiłam schowac się za małym filarem i poczekac, aż Harry znajdzie się sam. Usłyszałam głośne trzaśnięcie drzwiami i stukanie wysokich obcasów. Wreszcie odważyłam się zapukac.
  • Proszę- uchyliłam drzwi
  • Harryyy?- zapytałam niepewnie
  • O El, co ty tu robisz?- był ewidentnie zaskoczony moją obecnością, ale zaraz na jego twarzy pojawiły się te słodkie dołeczki, a czy zabłyszczały na jasny zielony odcień- Jak ty tu trafiłaś?
  • Intuicja :)- zaśmiał się- Byliście niesamowici!!! Dalej nie mogę przyzwyczaic się do tego, że mam koło siebie chłopaka, którego kiedyś całowałam na plakatach, a słuchając go na You Tube, przewijałam, aby móc jeszcze raz usłyszec gardłową chrypkę
  • Oh El...Ale ten chłopak dostrzegł piękno tej dziewczyny, dlatego teraz może dotkąc jej ust- namiętnie mnie pocałował- szyi- tam też złożył pocałunek- obojczyka- jego ciepłe usta dotknęły miejsca, o którym mówił, a mnie zaraz przeszły dreszcze – przyjemne dreszcze
  • Ha..Harry...- powiedziałam mając zamknięte oczy. Z jednej strony chciałam żeby przestał, a z drugiej...
  • Mhhh...- mruknął i nie przestawał całowac górnych partii mojego ciała jakie były tylko odsłonięte
  • Przestań...
  • Na pewno..?- zapytał ochrypłym głosem wprost do mojego ucha i składając obok pocałunki
  • Tak Harry... na pewno- lekko go odepchnęłam- Chodź, idziemy do reszty. Posłał mi niechętne spojrzenie

                                                               *****
  • Ooo..! Przyszły nasze zguby- zaśmialiśmy się
  • Wiecie co, kiedy was nie było wpadliśmy na taki pomysł, aby dziś wieczorem udac się na dyskotekę. Co wy na to
  • Jestem za, a ty- zapytałam na loczka, a ten się jak głupek wyszczerzył
  • Dobra to my jedziemy z dziewczynami do hotelu, a wy do domu i spotykamy się tak ok 21:00 zaraz przy wejściu
  • Okej

                                                                *****
  • Może być?- zapytałam prezentując się klik szatynowi, który siedział już gotowy na kanapie
  • „You are so beutiful...to me...”- zaśpiewał, na co ja ponownie się zarumieniłam- Boże jakie ja mam szczęście..!
  • Kocham cię wiesz
  • Wiem :D Ale ja ciebie mocniej- wpił się w moje usta
  • Eghem...Przepraszam, możemy się zbierac? Clo na pewno już na nas czeka...
  • Uuuu....
  • Oj przestańcie...- powiedział skrępowany
Po zaparkowaniu auta po domem Clo, zaraz zapaliło się małe światełko przy drzwiach. Moja przyjaciółka wystartowała jak z torpedy, kierując się w stronę samochodu. Muszę przyznac, że tez nieźle wyglądała klik
  • Hej... To co jedziemy- zapytała się już siedząc
  • No pewnie
Po chwili dostałam sms'a: Myślisz, że dobrze wyglądam? Wiesz starałam się, żeby się Zaynowi spodobało... Claudia. Zaśmiałam się pod nosem czytając to – zaraz jej odpisałam: Żartujesz sobie?! Świetnie wyglądasz! Zayn cały czas na ciebie „ukradkiem” patrzy. Normalnie wzroku nie umie od ciebie oderwac!

                                                              *****
Będąc już w środku, zajęliśmy półokrągłą czerwona kanapę. Ja z Harrym od razu poszliśmy po drinki dla reszty, kołysząc się w rytm dudniejących basów. Po zakelnerowaniu, porwaliśmy się w rytm muzyki. Po nie długim czasie reszta tez znalazła się na parkiecie. Podczas jednej z wolnych piosenek Zayn i Clo tańczyli razem – wyglądali tak romantycznie...widac było, że mają się ku sobie. Jednak, Harry widząc moje zainteresowanie, szybko odwrócił moja uwagę pocałunkami na szyi. Nie powiem – Haza najlepiej całował ze wszystkich moich byłych...Co chwila podchodziliśmy do stolika, aby nabrac następne łyki mocnego alkoholu. Po dośc długim czasie, loczek musiał odpocząc na wygodnej sofie. Ja natomiast nie przestawałam poruszac swoimi biodrami w rytm piosenki. W pewnym momencie, poczułam czyjąś rękę na swojej talii.
  • Harry...- myliłam się...Przede mną stał napakowany facet z wieloma tatuażami – poznałam go. Był to ten sam człowiek, który pobił mojego chłopaka...Wzdrygnęłam się na jego ruch i szybko chciałam się wyrwac z jego uścisku – na próżno
  • Witaj ślicznotko- posłał mi cwaniacki uśmieszek- Zatańczysz?
  • Nie!!!- próbowałam go odepchnąc, ale ten przyciągnął mnie do siebie, spoglądając z góry na mój biust, ale po chwili spotkał się z moimi oczami i nachylił się do mojego ucha

- Nie znoszę sprzeciwów...